Już trzy polskie tenisistki mamy w drugiej rundzie – 1/32 finału – gry pojedynczej odbywającego się na twardych kortach w Pekinie znaczącego turnieju tenisowego kobiet China Open 2026, przedostatniej w trwającym sezonie imprezy rangi WTA 1000. Do Igi Świątek oraz Mai Chwalińskiej, które z racji rozstawienia udział w turnieju w Pekinie rozpoczną od drugiej rundy, w środę 30 września późnym wieczorem czasu pekińskiego (w Polsce późnym popołudniem) dołączyła trzecia obecnie polska tenisistka w światowym rankingu – Magdalena Fręch.
Urodzona w Łodzi podopieczna trenera Andrzeja Kobierskiego w pierwszej rundzie pokonała po emocjonującym, trzysetowym pojedynku Francuzkę Elsę Jacquemot. Tenisistki rywalizowały przez dwie godziny i 44 minuty. Klasyfikowana w światowym rankingu singlistek o 117 pozycji wyżej od rywalki Magdalena Fręch zwyciężyła 7:5, 3:6, 6:4. Pierwszy set trwał godzinę i 13 minut, drugi – 44 minuty, a rozstrzygający trzeci – 47 minut.
Długi i niezwykle wyrównany pierwszy set
Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom), która przystępowała do turnieju w Pekinie jako 48. rakieta świata, była faworytką meczu z Elsą Jacquemot. Francuzka do turnieju głównego przebiła się z kwalifikacji, ale już pierwszy gem pokazał, że może to być długi i wyrównany tenisowy pojedynek. Gem otwierający spotkanie trwał 10 minut, a Francuzka utrzymała podanie, broniąc wcześniej czterech break-pointów.
Również kolejne gemy były długie i wyrównane. Dobitnie świadczy o tym fakt, że przez pierwsze pół godziny tenisistki rozegrały zaledwie cztery gemy.
Szala zwycięstwa w pierwszym secie zaczęła przechylać się w stronę Magdaleny Fręch, gdy polska tenisistka uzyskała przełamanie serwisu rywalki na 3:2. Polka skorzystała między innymi z tego, że Francuzka popełniła w tym gemie trzy podwójne błędy serwisowe.
Magdalena Fręch wprawdzie potwierdziła break, podwyższając prowadzenie w secie otwarcia na 4:2 i utrzymując serwis do zera, lecz niestety nie poszła za ciosem. Po kolejnych dwóch gemach mieliśmy już remis 4:4.
Francuzka mogła nawet wyjść w pierwszym secie na prowadzenie 5:4, ale choć w dziewiątym gemie, przy własnym serwisie, prowadziła 40:15, nie utrzymała podania. Kolejny break zdobyty przez Polkę na 5:4 oznaczał, że podopieczna trenera Andrzeja Kobierskiego za moment serwowała po zwycięstwo w secie.
Magdalena Fręch tej szansy jednak nie wykorzystała. Zawiódł Polkę serwis, a Magdalena Fręch grała zbyt pasywnie, co szybko się zemściło. Po kolejnym przełamaniu Polka znów prowadziła z przewagą breaka – tym razem 6:5 – i teraz okazji na zamknięcie seta już nie zmarnowała.
Trzech piłek setowych, w tym dwóch z rzędu przy prowadzeniu 40:15, Magdalena Fręch wprawdzie nie wykorzystała, ale po obronie break-pointa wypracowała czwartego setbola. Ten, po błędzie Francuzki, okazał się zamykającym pierwszą odsłonę meczu.
Po godzinie i 13 minutach Polka wyszarpała w secie otwarcia zwycięstwo 7:5.
Jacquemot doprowadziła do trzeciego seta
Przed rozpoczęciem drugiej odsłony meczu Elsa Jacquemot skorzystała z przerwy toaletowej. Po wznowieniu gry na korcie nadal mieliśmy zaciętą i wyrównaną rywalizację.
Niebezpiecznie dla Polki zrobiło się w trzecim gemie, gdy Francuzka wypracowała dwa break-pointy z rzędu i stanęła przed szansą objęcia prowadzenia 3:1. Magdalena Fręch walczyła, lecz rywalka nie zmarnowała okazji i przełamanie dla Elsy Jacquemot stało się faktem.
Magdalena Fręch miała możliwość natychmiastowej odpowiedzi re-breakiem, ale nie wykorzystała w piątym gemie break-pointa i zrobiło się 4:1 dla francuskiej tenisistki.
Przy prowadzeniu Elsy Jacquemot 5:2 Polka, utrzymując podanie, poprawiła jeszcze wynik w drugim secie na 3:5, lecz na więcej Francuzka już jej nie pozwoliła. Serwując po wygraną w drugiej partii, Jacquemot utrzymała podanie do zera i po zwycięstwie 6:3 doprowadziła do rozstrzygającego trzeciego seta.
Przed decydującą odsłoną meczu z przerwy toaletowej skorzystała Magdalena Fręch. Po godzinie i 57 minutach rywalizacji tenisistki przystąpiły do rozstrzygającej partii.
Tym razem, inaczej niż w dwóch wcześniejszych setach, jako pierwsza serwowała Magdalena Fręch i to ona od początku znajdowała się w korzystniejszej sytuacji.
Położenie urodzonej w Łodzi polskiej tenisistki stało się jeszcze lepsze, gdy po kapitalnie rozegranym drugim gemie Polka objęła w decydującym secie prowadzenie 2:0 z przewagą przełamania.
Elsa Jacquemot oczywiście do końca nie rezygnowała. W ostatniej chwili, gdy Magdalena Fręch prowadząc 5:3, serwowała po zwycięstwo i awans, Francuzka odrobiła stratę przełamania.
Przed dziesiątym gemem trzeciego seta Polka wciąż prowadziła, ale już tylko 5:4, bez przewagi przełamania serwisu rywalki. Serwująca wówczas Francuzka mogła doprowadzić w decydującej odsłonie do remisu 5:5 i całkowicie powrócić do rywalizacji.
Elsa Jacquemot była tego blisko, gdy przy własnym serwisie prowadziła w dziesiątym gemie 30:15, ale w kluczowym momencie nie wytrzymała presji. Francuzce zadrżała ręka – w trzech kolejnych wymianach popełniła niewielkie błędy, w tym raz nie trafiła w kort. To oznaczało utratę serwisu.
Tym samym rozstrzygający trzeci set, po 47 minutach, wygrała 6:4 Magdalena Fręch.
Fręch z ważnym zwycięstwem i meczem z Batrunkovą
Ostatecznie to Magdalena Fręch, po interesujących i stojących na dobrym poziomie tenisowych zmaganiach, pokonała Elsę Jacquemot 7:5, 3:6, 6:4, meldując się w drugiej rundzie – 1/32 finału gry pojedynczej – prestiżowej imprezy WTA 1000 China Open 2026.

Była to piąta konfrontacja obu tenisistek. Trzy z czterech wcześniejszych padły łupem Polki. Teraz również lepsza była Magdalena Fręch, poprawiając bilans meczów z Elsą Jacquemot na 4:1.
To istotne zwycięstwo Magdaleny Fręch, która potrzebuje punktów rankingowych. W wirtualnym rankingu światowym tenisistek w grze pojedynczej przed turniejem w Pekinie Polka spadła bowiem na 48. pozycję.
Wygrana Magdaleny Fręch jest tym bardziej godna podkreślenia, że Polka nie miała w środę 30 września łatwego zadania. Elsa Jacquemot zagrała naprawdę bardzo dobrze i różnicy ponad 100 lokat dzielących obie tenisistki w rankingu na korcie w Pekinie nie było widać.
Dodać należy, że po losowaniu rywalką Magdaleny Fręch miała być Chorwatka Petra Marčinko, która jednak z powodu kontuzji wycofała się z turnieju. W jej miejsce do turniejowej drabinki trafiła jako lucky loser Elsa Jacquemot.
W drugiej rundzie przeciwniczką Magdaleny Fręch będzie rozstawiona z numerem 26 Czeszka Nikola Bartůňková. Mecz odbędzie się w piątek 2 października.
Również w piątek 2 października swój mecz drugiej rundy turnieju rozegra rozstawiona z numerem 17 Maja Chwalińska, dla której będzie to pierwszy występ w imprezie. W pierwszej rundzie miała bowiem wolny los. Przeciwniczką Mai Chwalińskiej będzie Ukrainka Dajana Jastremska.
Najpóźniej z Polek udział w turnieju rozpocznie rozstawiona z numerem ósmym Iga Świątek, która swój mecz drugiej rundy, w pierwszej mając wolny los, rozegra w sobotę 3 października. Pierwszą przeciwniczką zwyciężczyni China Open 2023 będzie tenisistka lepsza w czwartkowym meczu pierwszej rundy pomiędzy Chinką Gao Xinyu a Węgierką Panną Udvardy.
Natomiast już w czwartek 1 października, około godziny 5 rano czasu polskiego, swój mecz pierwszej rundy rozegra Magda Linette. Przeciwniczką Polki będzie Czeszka Kateřina Siniaková, liderka rankingu WTA deblistek.
Krzysztof Maciejewski






