Laver Cup 2023. Team World blisko triumfu. Dwie porażki Huberta Hurkacza

Duet Hubert Hurkacz/Gael Monfils uległ parze kanadyjsko-amerykańskiej Felix Auger-Aliassime/Ben Shelton. Fot. Lever Cup 2023/ATP

Za nami drugi dzień odbywającej się na twardym korcie w hali Rogers Arena w Vancouver w Kanadzie szóstej edycji Laver Cup. Po dwóch dniach rywalizacji Team World prowadzi z Team Europe 10:2 i jest blisko obrony trofeum zdobytego po raz pierwszy w 2022 roku w Londynie. Drużyna, której kapitanem jest John McEnroe triumf w spotkaniu może zapewnić sobie już po pierwszym meczu niedzielnym. Hubert Hurkacz, który po raz pierwszy w karierze znalazł się w składzie Team Europe na Laver Cup, w swoim premierowym występie w tych rozgrywkach, przegrał w grze pojedynczej z Amerykaninem Francesem Tiafoe’em 5:7, 3:6. Po krótkim odpoczynku – występując w parze z Francuzem Gaelem Monfilsem – również doznał porażki, bowiem duet Hubert Hurkacz/Gael Monfils uległ w dwóch setach 5:7, 4:6 parze kanadyjsko-amerykańskiej Felix Auger-Aliassime/Ben Shelton. Oprócz Francesa Tiafoe’a i pary deblowej Felix Auger-Aliassime/Ben Shelton, w sobotę dwa punkty dla Team World zdobył jeszcze Amerykanin Taylor Harry Fritz pokonując rosyjskiego tenisistę Andrieja Rublowa, a jedyne jak dotąd dwa punkty dla Team Europe to zasługa Norwega Caspera Ruuda, który okazał się lepszy, niż Amerykanin Tommy Paul.

Sporo zależy od Hurkacza

Tym, od którego w pewnym sensie zależy los Team Europe będzie znowu Hubert Hurkacz, bowiem w niedzielę jako pierwszy rozegrany zostanie mecz deblowy, w którym para Hubert Hurkacz/Andriej Rublow zmierzy się z duetem Ben Shelton/Frances Tiafoe. Planowany początek meczu o godzinie 21 polskiego czasu.

Jeżeli para Hurkacz/Rublow odniesie zwycięstwo, na korcie pojawią się Casper Ruud i Taylor Harry Fritz, a gdyby spotkanie dalej nie było jeszcze rozstrzygnięte – już po północy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu, zaplanowane są mecze Andriej Rublow – Frances Tiafoe i ewentualnie na sam koniec: Hubert Hurkacz – Felix Auger Aliassime.

Casper Ruud z jedynym zwycięstwem dla Team Europe

Jeszcze przed meczem Huberta Hurkacza z Francesem Tiafoe’em,  Team Europe miał już na koncie pierwsze punkty w spotkaniu, po tym jak w drugim meczu dnia Norweg Casper Ruud okazał się lepszy, niż Amerykanin Tommy Paul wygrywając 7:6 (6), 6:2.

Casper Ruud okazał się lepszy, niż Amerykanin Tommy Paul. Fot. Laver Cup 2023/ATP
Casper Ruud okazał się lepszy, niż Amerykanin Tommy Paul. Fot. Laver Cup 2023/ATP

W secie pierwszym Casper Ruud roztrwonił prowadzenie z przewagą breaka, a w tie-breaku prowadzenia 2:0 oraz 5:3, ale po obronie przy wyniku 5:6 w tie-breaku piłki setowej, rozstrzygnął jednak pierwszą partię pojedynku na swoją korzyść. W secie drugim były wicelider światowego rankingu tenisistów zwyciężył już pewnie.

Przed Hubertem Hurkaczem i tak było zadanie zmniejszenia strat Drużyny Europy, bowiem Drużyna Świata prowadziła w tym momencie 6:2, jako że dwa punkty do dorobku swojego zespołu dołożył już w pierwszym sobotnim meczu Amerykanin Taylor Harry Fritz (8. ATP) pokonując w dwóch setach rosyjskiego tenisistę Andrieja Rublowa (6. ATP) 6:2, 7:6 (3). Urodzony w Moskwie tenisista rosyjski, najwyżej klasyfikowany spośród tenisistów, którzy znaleźli się w składzie Team Europe, miał szanse doprowadzić w meczu z najwyżej klasyfikowanym w rankingu ATP tenisistą amerykańskim co najmniej do rozstrzygającego trzeciego seta lecz w secie drugim nie utrzymał przewagi (3:0, 4:1), a przy prowadzeniu 6:5, jeszcze przed przegranym tie-breakiem, nie wykorzystał piłki setowej.

Porażka Hurkacza w premierowym występie w Laver Cup

Mecz Hubert Hurkacz (16. ATP) – Frances Tiafoe (11. ATP), od początku był bardzo wyrównany i jak się można było spodziewać był przede wszystkim rywalizacją na serwisy. Obaj tenisiści znani ze świetnego serwisu potwierdzali w Vancouver, że doskonale potrafią serwować i nic dziwnego, że przez pierwszych dziewięć gemów seta otwarcia, nie było ani jednej akacji na break. Pierwszy przed szansą zdobycia breaka stanął w gemie dziewiątym Hurkacz, który prowadząc w secie 5:4, miał przy podaniu Tiafoe’a break pointa będącego zarazem piłką setową. Amerykanin jednak się wybronił utrzymując ostatecznie podanie, a co ważniejsze – okazał się od Polaka skuteczniejszy. Frances Tiafoe swoją pierwszą okazję na break, którą wypracował w gemie 11., od razu zamienił na przełamanie obejmując prowadzenie 6:5, po czym wygrywając własnego gema serwisowego do zera, zwyciężył w trwającym 41 minut secie otwarcia 7:5.

Druga partia meczu, niestety dla Polaka, również nie potoczyła się po jego myśli. W tej odsłonie rywalizacji Frances Tiafoe był już  nieznacznie, ale wyraźnie lepszy. Amerykanin zdobył break już w gemie rozpoczynającym seta i ani razu nie będąc zagrożony stratą podania, pewnie utrzymał korzystny wynik do końca meczu. W gemie siódmym Hubert Hurkacz zdołał się jeszcze wybronić utrzymując serwis, ale w gemie dziewiątym, gdy bronił się przed porażką, po raz drugi w tym secie nie utrzymał serwisu przegrywając gema „na sucho”. To oznaczało, że Frances Tiafoe zwyciężył w secie drugim po 33 minutach zmagań 6:3 i po godzinie, 14 minutach pokonał Huberta Hurkacza w dwóch setach 7:5, 6:3.

Amerykanin podwyższył tym samym prowadzenie team World w spotkaniu z Team Europen do 8:2. Za jednym zamachem Frances Tiafoe wyrównał też bilans bezpośrednich meczów z Hubertem Hurkaczem na 3;3.

Pierwszy w karierze „Hubiego” występ w Laver Cup zakończył się niestety porażką polskiego tenisisty.

Dodajmy, że Frances Tiafoe wygrał zasłużenie. Wprawdzie Hubert Hurkacz zaserwował 11. asów popełniając jeden podwójny błąd serwisowy, a Frances Tiafoe miał „tylko” osiem asów i ani jednego podwójnego błędu serwisowego, ale to Amerykanin serwował jednak skuteczniej zdobywając z serwisu 76 procent punktów przy 59 procentach po stronie Polaka. Hubertowi Hurkaczowi nie wychodziło zwłaszcza drugie podanie, wygrał bowiem tylko 28 procent takich akcji (7 z 25) podczas gdy Frances Tiafoe 64 procent (9 z 14).

Amerykanin wypracował pięć break-pointów, z których wykorzystał trzy. Polak miał tylko jedna okazję na przełamanie serwisu rywala i breaka wówczas nie zdobył. To był prawdopodobnie przełomowy moment meczu, gdyby bowiem wówczas Hubert Hurkacz break-point wykorzystał, a była to piłka setowa w pierwszej partii meczu dla urodzonego we Wrocławiu polskiego tenisisty, mecz mógł się potoczyć zupełnie inaczej.

O przewadze Francesa Tiafoe’a świadczy też fakt, że to on wygrał w sobotnim meczu (w Polsce niedzielnym, bo rozpoczętym o godzinie 4 rano naszego czasu) 68 spośród 119 rozegranych przez tenisistów akcji (57 procent), podczas gdy Hubert Hurkacz 51 wymian (43 procent).

Hubert Hurkacz pokonany także w grze podwójnej

Wygrana duetu Felix Auger Aliassime/Ben Shelton.

Po krótkim odpoczynku Hubert Hurkacz wystąpił jeszcze w kończącej drugi dzień zmagań grze podwójnej, ale para polsko-francuska Hubert Hurkacz/Gael Monfils, po godzinie i 25 minutach przegrała z duetem kanadyjsko-amerykańskim Felix Auger Aliassime/Ben Shelton w dwóch setach 5:7, 4:6.

Mecz, zwłaszcza w secie pierwszym, był wyrównany. O losach seta otwarcia przesądził przegrany przez Polaka i Francuza gem 11., w którym Kanadyjczyk i Amerykanin zdobyli jedyne w secie przełamanie na 6:5, za parę minut kończąc seta zwycięstwem 7:5 po wygraniu własnego gema serwisowego do zera. Wcześniej, w gemie czwartym dwóch break-pointów nie wykorzystali Hubert Hurkacz i Gael Monfils, a w gemie siódmym, jednego break-pointa na przełamanie nie zdołali. zamienić Felix Auger-Aliassime i Ben Shelton.

W secie drugim było ciekawiej, a kluczowe okazało się ponownie jedno przełamanie. Hubert Hurkacz i Gael Monfils, którzy w gemie piątym utrzymali serwis dopiero po obronie trzech break-pointów, stracili podanie w gemie siódmym. Tym razem duet polsko-francuski obronił dwa break-pointy, ale przy trzecim z rzędu break-poincie dla rywali, nie dał rady. Para Hurkacz/Monfils miała wprawdzie szansę, by natychmiast odpowiedzieć re-breakiem lecz duet kanadyjsko-amerykański obronił w gemie ósmym brerak-pointa i do końca meczu utrzymał wypracowaną przewagę. Hubert Hurkacz i Gael Monfils w gemie dziewiątym zdołali. jeszcze przedłużyć rywalizację utrzymując podanie po obronie czterech piłek meczowych, ale na więcej nie było ich już stać. Serwując po zwycięstwo w meczu Felix Auger Aliassime i Ben Shelton przegrali tylko jedną wymianę na 30:15, ale dwie następne akcje wygrali co oznaczało, że pokonali parfę Hubert Hurkacz/Gael Monfils w dwóch setach 7:5, 6;4.

Hubert Hurkacz na swoje ewentualne pierwsze zwycięstwo podczas Laver Cup, musi jeszcze poczekać.

Wszystko jasne?

Porażki Huberta Hurkacza oraz pary deblowej Hubert Hurkacz/Gael Monfils sprawiły, że Team World prowadzi już w spotkaniu, z Team Europe 10:2 i już tylko jednego zwycięstwa meczowego potrzebuje, żeby po raz drugi z rzędu wygrać spotkanie Europa – Świat podczas Laver Cup. Spotkanie może zakończyć się już po pierwszym niedzielnym meczu gry pojedynczej. Jeżeli reprezentant Team World zwycięży zdobywając trzy punkty, Team World pokona Team Europe 13:2!.

Drużyna której kapitanem jest Bjoern Borg, może jeszcze odwrócić losy rywalizacji, ale potrzebuje do tego zwycięstw swoich reprezentantów we wszystkich meczach niedzielnych – ewentualnych trzech singlowych oraz meczu deblowym. Wówczas spotkanie zakończyłoby się zwycięstwem Team Europe 14:10, jako że w ostatnim dniu zawodów Laver Cup, zwycięzcy meczów zdobywają dla swojej drużyny trzy punkty.

Pewne jest tylko, że spotkanie nie zakończy się remisem 12:12 i o wyłonieniu triumfatora nie będzie decydował dodatkowy mecz gry podwójnej. Takiej sytuacji w historii Laver Cup nie było zresztą jeszcze nigdy.

Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Magda LInette pewnie awansowała do ćwierćfinału turnieju w Normandii. Fot. Rouen de Open/WTA

Open de Rouen. Magda Linette w ćwierćfinale!

Magda Linette (60. WTA) zagra w ćwierćfinale gry pojedynczej halowego turnieju WTA 250 w Rouen we francuskiej Normandii. Awans do najlepszej ósemki imprezy tenisistka AZS Poznań zapewniła sobie w środę

Rafael Nadal: Nigdy się nie poddawaj!

Od kilkunastu lat żyje z nieustannym bólem. Bierze leki, zastrzyki, a później znów rozpoczyna walkę na korcie. Wchodzi w tryb walki i adrenalina robi swoje. Choć czasami jest bliski porażki, to nigdy