W hali Coca-Cola Arena w Dubaju odbyła się w niedzielę 28 grudnia kolejna już tenisowa Bitwa Płci, jak określa się pokazowe mecze między mężczyznami i kobietami. Tym razem naprzeciw siebie stanęli najlepsza obecnie tenisistka świata, liderka rankingu WTA Aryna Sabalenka z Białorusi oraz obecnie rzadko już grający (przez trzy lata rozegrał tylko dziewięć meczów wygrywając jeden) znany tenisista australijski Nick Kyrgios, m. in. finalista Wimbledonu 2022 w grze pojedynczej mężczyzn, zwycięzca siedmiu turniejów głównego cyklu ATP Tour, najwyżej w karierze klasyfikowany na 13. pozycji z rankingu ATP. Ciekawy pojedynek 6:3. 6:3 wygrał w dwóch setach Nick Kyrgios. Zapowiedzi Aryny Sabalenki, że to ona będzie górą w tym starciu nie znalazły potwierdzenia na korcie.
Dużo efektownego tenisa w Coca-Cola Arena
W secie otwarcia pierwszy break zdobył Australijczyk na sucho przełamując podanie Sabalenki w gemie trzecim. Od tego momentu jeszcze cztery następne gemy kończyły się breakami, po siedmiu rozegranych gemach mieliśmy więc prowadzenie Nicka Kyrgiosa 4:3. Serię przełamań przewał w gemie ósmym Australijczyk podwyższając wynik na 5:3, po czym jeszcze jednym breakiem zamknął set pierwszy wygraną 6:3. Od stanu 3:3 i 40:15 na swoją korzyść Aryna Sabalenka przegrała 11 akcji z rzędu.

Druga partia też była interesująca. Tym razem po trzech gemach z przewagą breaka prowadziła Aryna Sabalenka. Urodzona w Mińsku 27-letnia tenisistka wygrywała nawet 3:1, ale po następnych czterech menach gemach było już 5:3 dla Nicka Kyrgiosa, który za moment serwował po zwycięstwo w meczu. Przy prowadzeniu Australijczyka 40:15 w gemie dziewiątym Aryna Sabalenka nieprawdopodobnym zagraniem obroniła pierwszą piłkę meczową, następnie obroniła również drugą, a chwilę później także trzecią, ale czwartej obronić już nie zdołała. Kick-serwis Australijczyka okazał się dla liderki rankingu WTA nie do odebrania. Aryna Sabalenka przegrała w drugiej partii pięć gemów z rzędu, w konsekwencji det drugi 3:6 i opuściła kort pokonana 3:6, 3:6.
Mimo porażki, Aryna Sabalenka było zadowolona ze swojej postawy, podkreśliła że to dla niej interesujące doświadczenie i zapowiedziała, że do kolejnej takiej Wojny płci będzie przygotowana jeszcze lepiej i postara si o wygraną. – Miałam pomysł na ten mecz, ale Nick grał jednak zbyt szybko i nie zdołałam planu zrealizować – podkreśliła Aryna Sabalenka.

Mecz był wyrównany, mieliśmy sporo efektownych zagrań. Coca-Cola Arena wypełniona była do ostatniego miejsca. Zwycięski Nick Kyrgios po meczu komplementował liderkę rankingu WTA podkreślając, że Aryna Sabalenka zagrała wiele świetnych akcji zmuszając go do sporego wysiłku.
Dodać trzeba, że po stronie Aryny Sabalenki kort był o 9 procent węższy. Ponadto o dyspozycji grających był tylko jeden serwis, a nie jak „normalnie” dwa.

Z taką formuła zmagań gorzej poradziła sobie Aryna Sabalenka, popełniając sporo błędów serwisowych.
Billie Jean King prekursorką
Nie była to bynajmniej pierwsza tego rodzaju konfrontacja. Najbardziej znany jest jak dotąd mecz, do którego doszło 20 września 1973 roku między ówczesną rakietą nr 1. kobiecego tenisa na świecie 29-letnią wówczas Billie Jean King, a emerytowanym już, 55-letnim wtedy Bobbym Riggsem, sześciokrotnym triumfatorem turniejów wielkoszlemowych. Pojedynek w Houston transmitowany przez telewizję ABC obejrzało w telewizorach około 50 milionów widzów, a na widowni zasiadły 30472 osoby, co aż do roku 2012 było największą widownią na meczu tenisowym w USA. Na świecie mecz obejrzało na żywo około 90 milionów widzów.
Billie Jean King wygrała zdecydowanie 6:4, 6:3, 6:3, a mecz w znacznym stopniu przyczynił się do stopniowej późniejszej profesjonalizacji tenisa kobiet.
Krzysztof Maciejewski
Fot. www.depositphotos.com

