Dopiero na koniec ostatniego tygodnia zmagań tenisistek i tenisistów w prestiżowym turnieju Mutua Madrid Open 2025, rozgrywanym na ziemnych kortach Caja Magica w Madrycie, jako ostatni z grona Biało-Czerwonych do rywalizacji przystąpił Jan Zieliński. W niedzielny wieczór w pierwszej rundzie – 1/16 finału – gry podwójnej mężczyzn, belgijsko-polska para deblowa Sander Gille/Jan Zieliński zmierzyła się z niemiecko-austriackim duetem Hendrik Jebens/Lucas Miedler i po zwycięstwie w trzech setach 6:7 (5), 6:4, 10-8 zameldowała się w 1/8 finału.
Niedzielny mecz od początku był bardzo wyrównany, a o przebiegu wydarzeń na korcie przede wszystkim decydował serwis. Wprawdzie w secie otwarcia mieliśmy cztery break-pointy (w gemach piątym i dziewiątym po jednym dla pary niemiecko-austriackiej, w gemach ósmym i dwunastym, po jednym dla duetu belgijsko-polskiego), jednak za każdym razem akcję decydującą o wyniku gema wygrywała para serwująca i do żadnego breaka jednak nie doszło. W gemie dwunastym była to nawet piłka setowa dla pary Sander Gille i Jan Zieliński, lecz nie została wykorzystana.
W zaistniałej sytuacji do rozstrzygnięcia pierwszej partii meczu niezbędny był tie-break, który, niestety, nie ułożył się po myśli pary belgijsko-polskiej. Niemiec i Austriak, po tym jak sami byli bezbłędni w wymianach rozpoczynanych własnym podaniem, a zdobyli mini-breaki na 1:0 oraz 6:2, wypracowali cztery z rzędu piłki setowe. Trzy pierwsze, w tym drugą i trzecią przy serwisie rywali, Sander Gille i Jan Zieliński obronili, lecz w kluczowym momencie, przy własnym podaniu raz jeszcze stracili punkt, przegrywając set otwarcia 6:7 (5).
W secie drugim wciąż o przebiegu gry decydował serwis, ale tym razem Sander Gille i Jan Zieliński, po zmarnowaniu dwóch break-pointów, wygrywając piłkę decydująca o wyniku gema zdobyli break na 3:2 i utrzymując korzystny wynik do końca partii, zwyciężyli w drugiej odsłonie spotkania 6:4, doprowadzając w meczu do remisu 1:1 w setach i tym samym do decydującego seta trzeciego, rozgrywanego w formule super tie-breaka do 10 zdobytych punktów, a w razie potrzeby, od wyniku 9:9 – do dwóch punktów przewagi jednej z par.
Decydująca odsłona meczu, tak jak dwa sety wcześniejsze, też była wyrównana, a szala zwycięstwa przechylała się raz w jedną, raz w drugą stronę. Pierwszy mini-break zdobyli Sander Gille i Jan Zieliński, obejmując prowadzenie 3:2, ale Hendrik Jebens i Lucas Miedler natychmiast odpowiedzieli mini re-breakiem i przy remisie 3:3 wciąż jeszcze wszystko w tym secie i meczu było możliwe.
Duet belgijsko-polski znalazł się w trudnym położeniu, gdy po stracie punktu przy własnym podaniu przegrywał 4:6, ale Sander Gille i Jan Zieliński, wygrywając następną akcję przy własnym podaniu, poprawili wynik na 5:6, a za moment, zdobywając punkt przy serwisie przeciwników, wyrównali na 6:6, nie pozwalając rywalom na utrzymanie przewagi i wracając do gry.
Niemiec i Austriak wygrywali jeszcze 7:6, jak się jednak okazało, było to już ostatnie prowadzenie pary Hendrik Jebens/Lucas Miedler. Mając teraz do dyspozycji serwis, Sander Gille i Jan Zieliński najpierw wyrównali na 7:7, po czym to oni wyszli na prowadzenie 8:7, a za chwilę zdobyli kluczowy, jak się wydaje, mini-break przy przy prowadzeniu 9:7, wypracowując dwie z rzędu piłki meczowe. Pierwszą przy własnym serwisie para niemiecko-austriacka obroniła, ale druga była już przy podaniu duetu belgijsko-polskiego i szansy para Sander Gille nie zmarnowała, zamykając niedzielny mecz zwycięstwem.
Sander Gille i Jan Zieliński, mimo porażki w secie otwarcia, odwrócili przebieg meczu i pokonując po trwającej godzinę i 58 minut tenisowej batalii (poszczególne sety kolejno 62 minuty, 37 minut oraz set super tie-breakowy 19 minut) parę Hendrik Jebens/Lucas Miedler 6:7 (5), 6:4, 10-8 zameldowali się w 1/8 finału gry podwójnej mężczyzn turnieju Mutua Madrid Open 2025.
Dodać można, że duet Hendrik Jebens/Lucas Miedler znalazł się w turnieju w ostatniej chwili z listy rezerwowej.
W meczu o awans do ćwierćfinału Sander Gille i Jan Zieliński zmierzą się z duetem czesko-amerykańskim Tomas Machac/Tommy Paul.
Krzysztof Maciejewski


