Nowości

Mecz BJKC w Bytomiu – Polska remisuje z Brazylią 1:1

dnia

Reprezentacja Polski w tenisie remisuje 1:1 z Brazylią po pierwszym dniu spotkania play off Billie Jean King Cup (dawniej Fed Cup) w Hali Na Skarpie w Bytomiu. Punkt dla drużyny gospodyń zdobyła w piątek Magdalena Fręch (LOTOS PZT Team), a do wyrównania doprowadziła Laura Pigossi. Partnerami wydarzenia są: Miasto Bytom, Samorząd Województwa Śląskiego, Górnośląska-Zagłębiowska Metropolia.

Tekst: Tomasz Dobiecki

Na otwarcie dwudniowej rywalizacji Fręch pokonała pewnie Carolinę Meligeni Alves 6:4, 6:3. Potem Urszula Radwańska przegrała z Laurą Pigossi 6:7 (9-11), 6:3, 2:6. W tie-breaku pierwszej partii Polka obroniła sześć setboli, wychodząc ze stanu 1-6, a potem 7-8.Sama nie wykorzystała dwóch takich szans.

Pierwszy set trwającego godzinę i 28 minut meczu Fręch-Alves był wyrównany, od pierwszych piłek, a gra toczyła się w długich wymianach z głębi kortu. Do stanu 3:3 obie tenisistki pewnie utrzymywały własne podania, a decydujące okazało jedyne przełamanie Brazylijki w siódmym gemie. Fręch utrzymała wywalczona przewagę i zakończyła partię już przy pierwszej okazji.

Drugi set rozpoczął się trochę nerwowo, bo Polka straciła swój serwis w drugim gemie, ale od stanu 0:2 zdobyła kolejne cztery gemy. Następnie podwyższyła prowadzenie na 5:3.

Magdalena Fręch po meczu: – Styl mojej gry mi się nie podobał. Wiedziałam, że wszystko zależy ode mnie. Przeciwniczka postawiła wysoko poprzeczkę, więc nie było łatwo. Opanowałam emocje, zaczęłam grać coraz lepiej i w końcu udało mi się przechylić szalę na swoją stronę. Na pewno w tej hali, gdzie grają koszykarze, jest inaczej niż zwykle, bo kort jest kładziony na parkiecie. To inna sytuacja niż w Zielonej Górze. Jest wolniejsza nawierzchnia, niż było to zakładane, jednak parkiet daje o sobie znać. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej z moim tenisem. Liczę, że będę się rozgrywała i zdobywała doświadczenie, a mecze będą coraz lepsze w moim wykonaniu. Celem jest awans do Top 100, to realne. Bardzo żałuję początku sezonu, że nie udało mi się zagrać w Australian Open. Co się odwlecze, to nie uciecze. Mam nadzieję, że zdobędę na tyle dużo punktów, że będę mogła uczestniczyć od razu w turniejach głównych, również wielkoszlemowych.

W meczu Radwańskiej z Pigossi najwyższy poziom emocji przyniósł tie-break pierwszego seta, który rozpoczął się korzystnie dla Brazylijki, bowiem odskoczyła na 6-1. Potem jednak nie wykorzystała pięciu setboli, a także szóstego przy 8-7. Dwukrotnie bliska zakończenia go była krakowianka, która prowadziła 7-6 oraz 9-8, ale przegrała trzy kolejne wymiany.

W drugim secie Polka przełamała podanie przeciwniczki na 3:2, ale Pigossi odrobiła stratę. jednak od wyniku 3:3 Radwańska zdobyła trzy następne gemy i wyrównała stan meczu po blisko dwóch godzinach.

– Uwielbiam grać w narodowych barwach w ramach rozgrywek Billie Jean King Cup. Cieszę się, że w końcu mogłam wystąpić również w singlu, jestem wdzięczna za nominację naszej kapitan Robercie. To był bardzo ciężki i długi mecz, ale tym bardziej cieszę się z wygranej. Nigdy nie zapomnę tego spotkania i wierzę, że jutro w południe będę gotowa do gry. Nie przerażają mnie tak długie mecze, ostatnio zagrałam nawet o wiele dłuższy w jednym z turniejów. Jestem twarda i silna, jestem gotowa tutaj zagrać nie tylko w singlu, ale i deblu, jeśli to będzie konieczne – zapewniła Pigossi po blisko trzygodzinnym pojedynku w Bytomiu.

W decydującej partii szybko zrobiło się 4:0 dla tenisistki z Ameryki Płd. Krakowianka próbowała odrobić straty i wyszła na 2:4, ale nie zdołała odwrócić losów meczu.

Urszula Radwańska o meczu: – Pierwszy set zwyczajnie mi uciekł. Prowadziłam, a w tie-breaku goniłam z 1-6 udało mi się doprowadzić do wyrównania i grałyśmy na przewagi. Ten set był dla mnie bardzo ciężki. Wygrałam drugą partię, zaczęłam pokazywać swój tenis, popełniałam mniej błędów. Jednak w trzecim secie robiłam ich znów za dużo, a rywalka super się broniła. Nawierzchnia nie jest za szybka, trudno było mi skończyć wymianę. Muszę jednak pochwalić Laurę, bo zagrała bardzo dobrze. Uważam, że z każdego wyniku da się wyjść, dlatego nigdy nie odpuszczam. Ułożyło się tak, że obroniłam piłkę meczową, ale kolejną Pigossi już wykorzystała. W kwietniu miałam artroskopię kolana, ale cały czas trenowałam. Kiedy była pandemia i tylko mogłam, to wychodziłam na kort, a gdy wszystko było pozamykane, to trenowałam w domu. Byłam bardzo głodna gry. Głód tenisa sprawił, że byłam bardzo zmotywowana, nie mogłam się doczekać pierwszych turniejów.

Kapitan Dawid Celt o 1. dniu: – Spodziewałem się trudnego meczu i faktycznie początek taki był. W meczu Magdy było bardzo dużo emocji, na szczęście szybko sobie z tym poradziła, szybko przestała się denerwować. To było trudne spotkanie przede wszystkim pod względem mentalnym. Magda poradziła sobie bardzo dobrze. Szkoda, że Uli Radwańskiej uciekł mecz. Żałujemy, bo była szansa na prowadzenie 2-0 po pierwszym dniu starcia z Brazylią. Początek był nerwowy, Ula miała przewagę, było blisko zamknięcia seta, ale nie wykorzystała jej. Za to w tie-breaku wróciła z zaświatów. Zostawiła mnóstwo zdrowia w tym secie, którego zabrakło w decydującej. Pigossi odskoczyła szybko na 4:0 i trudno było to już odrobić.

W sobotę, o godzinie 12, jako pierwsze na kort wyjdą Fręch i Pigossi, a potem Radwańska i Meligeni-Alves. Jeśli będzie konieczny piąty decydujący mecz, to w deblu zagrają Weronika Falkowska i Paula Kania-Choduń przeciwko Gabrieli Se i Luisie Stefani.

Do drużyny Polski, oprócz wymienionych zawodniczek, kapitan Dawid Celt powołał Jeszcze Katarzynę Kawę, którą może w każdej chwili wystawić do gry. Natomiast ekipa Brazylii przyleciała do Bytomia z czterema tenisistkami oraz kapitan Robertę Burzagli.

Zwyciężczynie meczu w Bytomiu awansują do przyszłorocznych kwalifikacji o prawo gry w finałowym turnieju Billie Jean King Cup by BNP Paribas w Budapeszcie. Rywalizacja toczyć się będzie na korcie o nawierzchni typu Mapecoat TNS Finish 3 Indoor w Hali Na Skarpie.

Będzie to drugie spotkanie obydwu zespołów, pop rzednie w 1989 roku w Tokio, gdzie wygrała Brazylia 2:0. Polki będą miały więc okazję do rewanżu. Obie drużyny próbują wrócić do elity teamów Billie Jean King Cup by BNP Paribas po kilkuletniej przerwie.

Polki mają za sobą serię pięciu wygranych meczów, z zespołami Danii, Słowenii, Ukrainy, Turcji i Szwecji w Grupie I. Ostatni raz poniosły porażkę w lutym 2019 z Rosją.

Fot. Andrzej Szkocki/Polski Związek Tenisowy

Sugerowane artykuły

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *