Magdalena Fręch lepsza od Petry Kvitovej. Czeszka skreczowała, ale Polka zasługuje na słowa uznania

W II rundzie Magdalena Fręch zmierzy się z Estonką Kaią Kanepi.

Magdalena Fręch w poniedziałek przed północą polskiego czasu zameldowała się w II rundzie turnieju Credit One Charleston Open 2022 rangi WTA 500, eliminując dwukrotną mistrzynię Wimbledonu, byłą wiceliderkę rankingu WTA, Czeszkę Petrę Kvitovą. Słynna czeska tenisistka skreczowała w połowie II seta przy prowadzeniu Magdaleny Fręch 7:6 (6), 3:2.

Turniej w Charleston rozgrywany jest na kortach ziemnych, a że „mączka” nie jest ulubioną nawierzchnią Czeszki, w tym właśnie można było ewentualnie upatrywać szans Polki na sprawienie niespodzianki. Co ważniejsze, wierzyła w taką możliwość także polska tenisistka, która pokazała charakter, determinację i wolę walki. Petra Kvitova skreczowała, ale bez bardzo dobrej postawy Magdaleny Fręch do tego by nie doszło.

Niesamowity set dla Magdaleny Fręch

Początek był w wykonaniu tenisistki Górnika Bytom obiecujący, gdyż już na otwarcie Polka, choć nie wykorzystała break-pointa, postraszyła faworytkę. Magdalena Fręch podjęła walkę, bo chociaż w gemie drugim straciła podanie, natychmiast odpowiedziała re-breakiem, by w gemie czwartym doprowadzić do remisu 2:2. W ogóle obie tenisistki miały problem z wygrywaniem własnych gemów serwisowych, stąd w dalszej części seta przełamań też nie brakowało. Polka miała czego żałować, gdyż wprawdzie przegrywała 2:4, ale ponownie odrobiła straty, a po kolejnym przełamaniu serwisu Kvitovej objęła prowadzenie 5:4 i serwowała, by wygrać pierwszą partię. W gemie 10. Fręch prowadziła jeszcze 30:15 i była dwie wygrane akcje od rozstrzygnięcia seta na swoją korzyść, lecz szansy nie wykorzystała, tracąc podanie po podwójnym błędzie serwisowym. Ostatecznie set padł łupem Polki, choć stało się to dopiero po niesamowitym tie-breaku. Magdalena Fręch w rozstrzygającym o losach partii tie-brealu od wyniku 6:2 nie wykorzystała czterech kolejnych piłek setowych, by kolejnego setbola uzyskać dzięki kapitalnemu zagraniu po linii i wreszcie „zamknąć” seta zwycięstwem 7:6 (6) po tym, jak Kvitova zepsuła uderzenie z forhendu.

Krecz Kvitovej i awans Magdaleny Fręch

Druga odsłona spotkania rozpoczęła się identycznie jak pierwsza od prowadzenia Petry Kvitovej 2:0 z przełamaniem serwisu Polki. Czeszka znalazła się na dobrej drodze, żeby doprowadzić do decydującego seta III, ale zanim zaczęła serwować przy wyniku 2:1, poprosiła o przerwę medyczną. Okazało się wprawdzie, że potrzebowała tylko konsultacji, niemniej po powrocie do gry straciła serwis! Czeszka obroniła wprawdzie cztery break-pointy, w tym trzy z rzędu od wyniku 0:40, ale przy piątej okazji Magdalena Fręch popisała się doskonałym skrótem, po którym Czeszka nie ruszyła nawet do piłki i przełamanie powrotne na korzyść Polki stało się faktem.

Następnie Magdalena Fręch pewnie utrzymała podanie, wychodząc na prowadzenie 3:2, a Czeszka podjęła decyzję o rezygnacji z dalszej gry, co było równoznaczne ze zwycięstwem polskiej tenisistki i jej awansem do II rundy turnieju.

Oczywiście nie chcielibyśmy, żeby mecze tenisowe kończyły się w taki sposób, ale Magdalenie Fręch za postawę w tym meczu należą się wielkie brawa. Nasza tenisistka pokazała wielkie serce do gry, determinację, wiele świetnych zagrań i wcale nie jest wykluczone, że wygrałaby także bez kreczu słynnej rywalki.

W II rundzie Magdalena Fręch zmierzy się z Estonką Kaią Kanepi.

„Polskie” spotkanie wciąż możliwe

Wciąż jest możliwe „polskie” spotkanie w III rundzie turnieju w Charleston między Magdaleną Fręch a Magdą Linette. Oczywiście potrzebne jest do tego zwycięstwo Fręch w II rundzie i jeszcze dwie wygrane poznanianki, która na początek zmierzy się we wtorek o godz. 16 z Amerykanką Katie Volynets, a w razie zwycięstwa z finalistką US Open 2021, Kanadyjką Leylah Annie Fernandez.

Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Kamil Majchrzak. Fot. Archiwum

Kamil Majchrzak finalistą Challengera w Rwandzie

Kamil Majchrzak jest już w półfinale Challengera w Kigali w Rwandzie, do którego awansował w piątek, po odwróceniu przebiegu rywalizacji i zwycięstwie w trzech setach z tenisistą holenderskim Maksem Houkesem (357. ATP) 4:6, 6:4, 6:3.