Wojciech Fibak. „Gem. Set. Życie”

- Moja tenisowa droga rozpoczęła się na kortach AZS-u położonych w samym centrum Poznania, które zajmują wyjątkowe miejsce w moim sercu - mówi Wojciech Fibak. Fot. Archiwum prywatne W. Fibak oraz Big Picture

Do sprzedaży trafiła książka „Gem. Set. Życie”, opowieść o wyjątkowej tenisowej drodze Wojciecha Fibaka. To nie tylko publikacja o sporcie, ale również o pasji bohatera do czytania książek i kolekcjonowania obrazów współczesnych malarzy. 

– Powstanie książki „Gem. Set. Życie” zajęło blisko pięć lat i tutaj należą się podziękowania za ogromny wkład dla Wojtka Kukuły, który wykonał olbrzymią pracę opowiadając tę historię i pisząc bardzo ciekawy tekst. Wspólnie wykonaliśmy też niesamowitą pracę związaną z ze zdjęciami, z albumami mojej mamy i teraz można już ją przeczytać – tłumaczył Wojciech Fibak podczas spotkania autorskiego w warszawskiej Desie Unicum. 

W sali pojawiły się osoby, których nazwiska znajdziemy też na łamach książki, m.in. piosenkarz Wojciech Gąsowski, komentator telewizji Polsat Tomasz Tomaszewski, marszandzi, przyjaciele tenisisty, dziennikarze. 

– Moja tenisowa droga rozpoczęła się na kortach AZS-u położonych w samym centrum Poznania, które zajmują wyjątkowe miejsce w moim sercu. Tam po raz pierwszy odbijałem tenisową piłkę o szarą ściankę. Ona często uciekała mi na górę na tory kolejowe i musiałem chodzić na około, żeby ją zgarnąć. Oczywiście po kilku uderzeniach była cała szara, bo wtedy jeszcze grało się białymi piłkami, nie żółtymi. Dzięki mojemu ojcu, profesorowi medycyny, nagle znajdowało się dla mnie miejsce na mączce i mogłem przez 10-15 minut poodbijać na prawdziwym korcie i w ten sposób się uczyłem gry – wspominał Fibak początki fascynacji tenisem. 

Ze względu na uwarunkowania geopolityczne w kraju, ta zawodowa kariera ruszyła dość późno, gdy urodzony w Poznaniu tenisista miał 23 lata. 

– Ten motyw się ciągle przewija, powraca w jakichkolwiek statystykach, porównaniach. Moi koledzy i rywale, kiedy ja do nich dołączyłem w wieku 23, już od czterech czy pięciu lat grali zawodowo. To była przepaść niełatwa do nadrobienia, tym bardziej w naszych polskich realiach, gdy w Poznaniu nie było żadnej hali tenisowej, więc odbijałem piłki o ściany w różnych szkołach w salach gimnastycznych. Studiowałem prawo przez dwa lata eksternistycznie, ale sportowo straciłem kilka lat i później musiałem to wszystko nadganiać – opowiadał Fibak podczas spotkania autorskiego.

To popołudnie spędzone w otoczeniu obrazów wiszących na ścianach pełne było wspominek z kulisów międzynarodowego tenisa i kuluarów świata sztuki. Sięgając do książki „Gem. Set. Życie” można się bowiem dowiedzieć nie tylko o różnicach między wielkoszlemowymi turniejami na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa i majestatycznej grze na trawie w Wimbledonie, ale również szkołach malarskich, które kształtowały gust artystycznych i finansowych elit lat 70 i 80 zainteresowanych białym sportem.

Wojciech Fibak, rocznik 1952, jeden z czołowych deblistów świata i finalista turnieju Masters, czterokrotny ćwierćfinalista imprez Wielkiego Szlema w singlu.

(DT)
Fot. Archiwum prywatne W. Fibak oraz Big Picture

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Blisko 200 młodych tenisistek i tenisistów wystąpi w decydującym turnieju tegorocznej edycji KINDER Joy of moving Tennis Trophy w Polsce. Turniej w Kozerkach potrwa od 19 do 22 …

W tym tygodniu w męskim tenisie nie ma turniejów głównego cyklu ATP Tour. Obecny weekend upłynie natomiast pod znakiem spotkań Pucharu Davisa – najważniejszych międzynarodowych rozgrywek drużynowych …

W pierwszym tygodniu po zakończeniu wielkoszlemowego US Open 2026 odbywają się dwa turnieje głównego cyklu WTA Tour: WTA 500 w Guadalajarze oraz WTA 250 w São Paulo. …

W czwartek z challengerem ATP 125 Invest in Szczecin Open 2026 pożegnali się ostatni Polacy, w singlu i w deblu. Najpierw po południu Filip Pieczonka odpadł w 1/8 finału, choć …