Pierwszy dzień Wimbledonu nie był udany dla polskich tenisistek, które przegrały trzy mecze. Wieczorem z rywalizacją w singlu pożegnały się Magda Linette (AZS Poznań) i Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom), obie uległy wysoko rozstawionym rywalkom. Kilka godzin wcześniej porażkę w pierwszej rundzie poniosła Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała), nr 21. w drabince. W tej sytuacji w The Championships 2026 pozostała tylko Iga Świątek (nr 3.), która zagra dopiero we wtorek.
Świątek rozpocznie bronę tytułu wywalczonego przed rokiem na trawiastych kortach The All England Lawn Tennis and Croquet Club od spotkania z Amerykanką Taylor Toensend, obecnie 81. w rankingu WTA. Będzie to ich pierwszy pojedynek, a rozpocznie się o godzinie 14.30 na Korcie Centralnym.
Magda Linette vs. Mirra Andriejewa (nr 5.) 5:7, 4:6
Andriejewa ma w dorobku jeden tytuł wielkoszlemowy, który wywalczyła miesiąc temu na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa. W paryskim finale pokonała w dwóch setach Chwalińską. Po sukcesie w stolicy Francji wystąpiła tylko w jednym turnieju na trawie, w WTA 250 w Bad Homburg, gdzie odpadła w pierwszej rundzie.
Natomiast Magda osiągnęła na tej nawierzchni półfinał w imprezie WTA 250 w ‘s-Hertogenbosh, wygrywając wcześniej trzy mecze. Dotychczas spotykały się czterokrotnie, a trzy razy lepsza okazała się Mirra, a w poniedziałek już czwarty, po godzinie i 43 minutach.
Pierwsze cztery gemy toczyły się zgodnie z regułą własnego podania, zanim w piątym poznanianka znalazła się w opałach. Obroniła tylko dwa z trzech break pointów, co pozwoliło potem Andriejewej odskoczyć na 4:2, Jednak trzy następne gemy wygrała Linette wychodząc na 5:4.
Piąta tenisistka świata zrewanżowała się jednak taką samą serią, wykorzystując już pierwszego setbola.
Drugą partię lepiej otworzyła Polka, która w drugim gemie miała trzy okazje do przełamania rywalki, ale je wypuściła z rak. Podobnie jak to miało miejsce w pierwszej części meczu, straciła nieoczekiwanie swój serwis, przy drugim wypracowanym break poincie przez Mirrę.
Ponownie Andriejewa wyszła na 4:2, po czym Magda zniwelowała ten dystans i zrobiło się 4:4. Tym razem jednak rozstrzygnięcie przyszło szybciej. W dziewiątym gemie poznanianka ponownie straciła podanie, przy drugiej sposobności.
Chwilę później mistrzyni Roland Garros wygrała swój pierwszy w tym roku mecz b=na trawie, utrzymując serwis bez straty punktu. W sumie wygrała sześć ostatnich wymian.

Magdalena Fręch vs. Anna Kalinska (nr 19.) 6:7 (5-7), 4:6
Po pewnie utrzymanych obustronnie serwisach, w trzecim gemie Fręch odskoczyła na 40-15, po czym wykorzystała już drugiego break pointa. W czwartym tym samym zrewanżowała się rywalka i wyrównała na 2:2, a następnie wyszła na 3:2.
Sytuacja znou się odwróciła, gdy Polka zamienił pojedynczego break pointa na przełamanie na 4:3, a po swoim podaniu odskoczyła na 5:3. Jednak trzy kolejne gemy rozstrzygnęła na swoją korzyść Kalinska.
Magdalena wyrównała na 6:6 doprowadzając tym samym do tie-breaka. A w nim szybko odrob iła stratę, wytchodzac z 0-2 na 3-2, a następnie 4-3. Od tego moementu do głosu doszła Anna, która wypracowała dwie połki setowe przy stanie 6-4. Wykorzystała drugą okazję na 7-5 i w ten sposób zdobyła pierwszą partię, po ponad godzinnej walce.
Druga odsłona nie układała się po myśli polskiej tenisistki, bowiem już na otwarcie zdołała obronić tyko jednego z dwóch break pointów. Z przewagą przełamania na koncie Kalinska prowadziła 2:0, 3:1, 4:2 i 5:3. Polka cały czas musiała gonić rywalkę, ale nie udało jej się odrobić straty z pierwszego gema.
Rozstawiona z numerem 19. tenisistka wykorzystała już pierwszego meczbola, zapewniając sobie awans do drugiej rundy Wimbledonu 2026 po godzinie i 48 minutach. Był to ich czwarty pojedynek, a ich bilans Anna wyrównała na 2-2.

Pierwsza odpadła finalistka z Paryża
Kilka godzin wcześniej z turniejem singlowym pożegnała się w dość pechowych okolicznościach Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała), rozstawiona z numerem 20. Finalistka wielkoszlemowego Roland Garros 2026 przegrała z reprezentantką Tajlandii Mananchayą Sawangkayew (164. WTA) 6:2, 5:7, 2:6, po dwóch godzinach i 40 minutach walki.
W drugim secie Polka przy stanie 5:2 nie wykorzystała piłki meczowej a na dodatek w trakcie tej wymiany niefortunnie upadła i stłukła okolice kostki. Nie wiadomo jeszcze czy ten uraz zmusi Maję do rezygnacji w występu w deblu u boku Austriaczki Sinji Kraus.

