Najlepszy obecnie polski tenisista Kamil Majchrzak (WKT Mera Warszawa) udanie rozpoczął występ w wielkoszlemowym turnieju na trawiastych kortach w Wimbledonie. We wtorek 45. zawodnik w rankingu ATP wyeliminował w pierwszej rundzie 6:3, 7:5, 7:5 Chilijczyka Alejandro Tabilo (33. ATP), rozstawionego w drabince z numerem 30. Zajęło mu to dwie godziny bez dwóch minut.
Był to ich trzeci pojedynek, a po raz pierwszy zwycięsko z tej konfrontacji wyszedł 30-letni Polak, W ten sposób zrewanżował się rywalowi z Ameryki Południowej za porażkę 1:6, 3:6, 4:6 jakiej doznał przed miesiącem w tej samej fazie na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa w Paryżu.
Zresztą wszystkie spotkania rozgrywali jak dotychczas właśnie w Wielkim Szlemie i to zawsze w pierwszych rundach. W 2022 roku na twardej nawierzchni w nowojorskim US Open Tabilo wygrał 6:1, 6:4, 6:7 (3-7), 6:1.
W The Championships 2026, we wtorek, to Kamil po raz pierwszy otworzył mecz z Chilijczykiem zdobywając seta 6:3 i to po zaledwie 34. minutach gry. Ale udało mu się to dopiero przy siódmej sposobności.

Już na otwarcie musiał co prawda bronić jedną piłkę na przełamanie, ale utrzymał serwis na 1:0. W czwartym gemie sam wykorzystał pierwszego break pointa na 3:1, po czym wyserwował, nie tracąc nawet punktu, prowadzenie 4:1.
Dalej zrobiło się 4:2 i 5:2, a w ósmym gemie Majchrzak najpierw wypuścił rak dwa setbole od stanu 40-15, potem trzy przy kolejnych przewagach, zanim Chilijczykowi udało się z ogromnym trudem wyjść na 3:5.
Przy własnym serwisie Kamil odskoczył szybko na 40-15, ale rozstrzygnął losy partii dopiero przy drugiej okazji, czyli w sumie przy siódmej piłce setowej.
Druga partia długo przebiegała zgodnie z regułą własnego podania, ale to Polak był bliżej zmiany tego stanu rzeczy. Pierwszą wypracował już w trzecim gemie, ale ją wypuścił z rąk. Za to przełom nastąpił dopiero w jedenastym gemie i to dopiero przy trzeciej z wypracowanych w nim okazji na 6:5.

Chwilę później obaj panowie zafundowali widzom zgromadzonych wokół kortu numer 5 bardzo emocjonującego gema, w którym sytuacja przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę. Najpierw, przy 40-15 Kamilowi uciekły dwie piłki setowe, potem przy przewagach dwukrotnie wybronił się przed przełamaniem zwrotnym. Wreszcie zdobył drugą partię przy trzecim setbolu.
Kilka minut później w doskonały sposób rozpoczął trzecią odsłonę tego meczu, bo już w trzecim gemie, przy drugiej sposobności, zdobył breaka. To pozwoliło mu potem podwyższać dalej prowadzenie na 3:1, 4:2 i 5:3. Nie „dowiózł” jednak tej przewagi, bo w dziesiątym gemie, przy pojedynczym break poincie, pozwolił się nieoczekiwanie przełamać na 5:5.
Zrobiło się wtedy trochę nerwowo, ale Majchrzak postanowił nie pozostawiać losów seta loteryjnemu tie-breakowi i w jedenastym gemie skutecznie wywierał presję na returnie. Odskoczył na 40-15, po czym objął znowu prowadzenie 6:5 wykorzystując drugą okazję. Zaraz po tym utrzymał własne podanie do zera i zapewnił sobie awans do drugiej rundy The Championschips 2026, po godzinie i 58 minutach gry.
W ten sposób Kamil zrobił pierwszy ważny krok w obronie aż 200 punktów do rankingu ATP za ubiegłoroczny występ w 1/8 finału na londyńskiej trawie. Wygrał wówczas trzy mecze i to jest jak dotychczas jego najlepszy rezultat w Wielkim Szlemie. Dwa miesiące później był w trzeciej rundzie nowojorskiego US Open.
Majchrzak jeszcze nie zna nazwiska swojego kolejnego rywala w Londynie, a będzie nim w czwartek zwycięzca spotkania Amerykanina Zachary’ego Svajdy (66. w rankingu ATP) z Hiszpanem Pablo Llamasem-Ruizem (119.), który wszedł do drabinki jako „lucky loser”, bo wcześniej odpadł w trzeciej i decydującej rundzie eliminacji.
Już w poniedziałek do drugiej rundy Wimbledonu awansował 96. w rankingu ATP Hubert Hurkacz (Redeco Wrocław), który wyeliminował 6:4, 6:2, 7:6 (9-7) Norwega Caspera Ruuda, rozstawionego z numerem 12. w drabince. Teraz na drodze wrocławianina stanie Austriak Sebastian Ofner, sklasyfikowany na 110. pozycji na świecie.

Czterech Polaków zagra w deblu
W tegorocznym The Championships 2026 Majchrzak występuje również w grze podwójnej, razem z Karolem Drzewieckim (WKS Grunwald Poznań). Długo znajdowali się na liście oczekujących par na zwolnienie miejsc w turnieju głównym. Początkowo byli na czwartym a później na drugiej pozycji, ale po wycofaniach otrzymali szansę na wspólny start. W pierwszej rundzie spotkają się z Brazylijczykiem Fernando Rombolim i Australijczykiem Johnem-Patrickiem Smithem.
Już w piątek, dzień przed wylotem do Londynu, pewny udziału debiutu w Wimbledonie był Filip Pieczonka (SKT Sopot), który razem z Cechem Vitem Koprivą byli drugim duetem na liście rezerwowej. Oni w pierwszym meczu zagrają z Niemcami Yannickiem Hafmannem i Janem Lennardem-Struffem.
Pieczonka przed miesiącem zadebiutował w Wielkim Szlemie, właśnie w parze z Koprivą, a w Roland Garros byli bliscy wyeliminowania debla numer 10. w drabince złożonego z Hugo Nysa z Monako i Francuza Edouardo Rogera-Vasselina.
Na londyńskiej trawie zagra też Jan Zieliński (Tenis Kozerki) u boku Brytyjczyka Luke’a Johnsona, a ich pierwszymi rywalami będą Jakub Paul i Amerykanin Ryan Seggerman.

