Hubert Hurkacz od zwycięstwa zaczął występ w rozpoczętym w poniedziałek 29 czerwca 2026 wielkoszlemowym turnieju tenisowym The Championships Wimbledon 2026, w pierwszej rundzie – 1/64 finału gry pojedynczej mężczyzn – w dobrym stylu, w dwie godziny i cztery minuty – pokonując w trzech setach 6:4, 6:2, 7:6 (7) Norwega Caspera Ruuda. We wtorek 30 czerwca, w drugim dniu zmagań podczas 139. edycji turnieju, zaprezentuje się drugi z Polaków w turniejowej drabince Kamil Majchrzak, którego przeciwnikiem będzie Chilijczyk Alejandro Tabilo. Początek o godzinie 12 czasu obowiązującego w Polsce.
-Ogromnie się cieszę z tej wygranej. Od niosłem zwycięstwo w tym niesamowitym miejscu po dłuższej przerwie. Otrzymałem także duże wsparcie od kibiców. Casper jest niebezpiecznym przeciwnikiem na każdej nawierzchni, choć trawa nie należy do jego ulubionych. Natomiast od wielu lat należy on do światowej czołówki, więc tym bardziej taka wygrana cieszy – powiedział po meczu z Norwegiem Hubert Hurkacz.
Pojedynek Huberta Hurkacza z Casperem Ruudem był interesujący, choć od pierwszej wymiany widać było, że na korcie trawiastym wyżej notowany w światowym rankingu Casper Ruud nie bardzo sobie radzi. W turnieju wimbledońskim Norweg nigdy zresztą nie dotarł dalej jak do drugiej rundy, a w ogóle był to jego dopiero 13 oficjalny mecz w zawodowej karierze rozgrywany na nawierzchni trawiastej.
Dla losów seta otwarcia kluczowy był gem siódmy, w którym Huber Hurkacz wreszcie udokumentował swoją przewagę na korcie przełamując serwis rywala. Na dodatek za moment Polak serwował nowymi piłkami łatwo potwierdzając prowadzenie i już bez kłopotów zwyciężył w trwającym 38 minut pierwszym secie 6:4.
Hubert Hurkacz, półfinalista turnieju w Wimbledonie w sezonie 2021, zwyciężył w pierwszej partii meczu w pełni zasłużenie. Polak wprawdzie nie wykorzystał dwóch break-pointów już w gemie pierwszym oraz również dwóch, tym razem następujących bezpośrednio po sobie w gemie trzecim, lecz w gemie siódmym dopiął swego, za, zaś ani przez moment nie był zagrożony.
W drugiej odsłonie meczu urodzony we Wrocławiu 29-letni obecnie Hubert Hurkacz zdobył break już w pierwszym gemie po wykorzystaniu trzeciego break-pointa i wypracowaną wówczas przewagę utrzymał do końca partii, ani razu nie będąc zagrożony stratą podania. W gemie siódmym Hubi raz jeszcze przełamał serwis przeciwnika i w drugiej odsłonie pojedynku zwyciężył po półgodzinnych zmaganiach 6:2.
Ostatni jak się okazało set trzeci meczu, był zdecydowanie najdłuższy, najbardziej interesujący, a szala zwycięstwa w tej odsłonie zmagań przechylała się raz w jedną, raz w drugą stronę. Tak naprawdę po raz pierwszy w poniedziałkowym spotkaniu niebezpiecznie dla Huberta Hurkacza zrobiło się w gemie ósmym trzeciej partii. Gdy coraz lepiej radzący sobie na korcie Casper Ruud wywalczył pierwszy meczu break-point.
Hubert Hurkacz w tym momencie wybrnął z opresji, po czym w kolejnym gemie wychodząc przy serwisie Norwegia na 40:15 sam wypracował dwa z rzędu break-pointy i gdyby któryś z nich wykorzystał, znalazłby się już tylko o jeden wygrany gem od zwycięstwa i awansu. Wówczas jeszcze Polak breaka nie zdobył, ale uczynił to w gemie 11 i prowadząc 6:5, rzeczywiście znalazł się o jeden wygrany gem od zwycięstwa w meczu o awansu di 1/32 finału singla mężczyzn The Championships Wimbledon 2026.
Wydawało się, że w zdecydowanej większości gładko wygrywający własne gemy serwisowe Hubi za moment zakończy poniedziałkowy mecz, a tymczasem gema 12 wygrał przy serwisie Polaka tenisista norweski, rywalizacja trwałą więc dalej, a do rozstrzygnięcia seta trzeciego niezbędny okazał sę tie-break.
Casper Ruud, który po stracie podania w gemie 11 trzeciej partii, wydawał się być w beznadziejnym położeniu, nagle zwietrzył szansę i z mini-breakiem zdobytym w drugiej wymianie prowadził jeszcze w tie-breaku trzeciego seta 4:1. Hubert Hurkacz nie zamierzał jednak rezygnować i trochę przy pomocy rywala, który popełnił m.in. dwa podwójne błędy serwisowe, obejmując w tie-breaku prowadzenie 6:4 wypracował dwie z rzędu piłki setowe i zarazem meczowe, z czego pierwszą – mając do dyspozycji serwis.
W tym momencie Casper Ruud zagrał kapitalnie broniąc meczbol przy serwisie Polaka i teraz to on niał do dyspozycji serwis. Urodzony w Oslo Casper Ruud, były wicelider światowego rankingu tenisistów, obecnie klasyfikowany w singlowym rankingu ATP na 12 pozycji, o 84 miejsca wyżej od Huberta Hurkacza, obie akcje rozpoczynane własnym podaniem wygrał więc przy wyniku w tie-breaku trzeciego seta 7:6 dla Caspera Ruuda – mieliśmy piłkę setową dla Norwega. Hubertowi Hurkaczowi zajrzało w oczy widmo porażki w secie trzecim, ale tym razem Hubi wytrzymał nerwowo najpierw przy własnym serwisie broniąc setbola, następnie wypracowując trzecią piłkę meczową i tej – mimo że serwował wówczas Norweg, Hubert Hurkacz już nie zmarnował – po pokonaniu Caspera Ruuda 6:4, 6:2, 7:6 (7), w pełni zasłużenie meldując się w 1/32 finału gry pojedynczej mężczyzn 139. edycji najsłynniejszego turnieju tenisowego na świecie.
Już teraz Hubi, który w poprzedniej edycji wimbledońskiego turnieju nie występował – w rankingu live przesunął się o 15 miejsc w górę – na 81. pozycję.
Przez większość poniedziałkowego pojedynku Hubert Hurkacz był rozluźniony, grał pewnie. Dobrze, że mimo problemów zdołał zamknąć mecz z Casperem Ruudem w trzech setach, gdyby bowiem mecz trwał dłużej, mógłby się jeszcze potoczyć różnie. Już zresztą w secie trzecim zobaczyliśmy Huberta Hurkacza, który miewa kłopoty, gdy trzeba zakończyć rywalizację.
W drugiej rundzie gry pojedynczej mężczyzn The Championships Wimbledon 2026 przeciwnikiem Huberta Hurkacza będzie Austriak Sebastian Ofner (110. ATP), który w poniedziałek po pięciosetowej batalii zwyciężył w dwie godziny, 57 minut 1:6, 6:2, 4:6, 6:3, 6:4 Serba Hanada Medjedovicia (68. ATP).
Aż pięciu setów potrzebował w poniedziałek do zwycięstwa i awansu lider singlowego rankingu ATP tenisistów, broniący tytułu Włoch Jannik Sinner, który rozgrywając pierwszy w sezonie mecz na nawierzchni trawiastej, pokonał 4:6, 6:3, 6:7 (6), 6:2, 6:3 po trzech godzinach i 32 minutach Serba Miomira Kecmanovicia (50. ATP).
Krzysztof Maciejewski

