Maja Chwalińska (21. WTA) przegrała w pierwszej rundzie The Championships Wimbledon 2026 z reprezentantką Tajlandii Mananchayą Sawangkayew (164. WTA) 6:2, 5:7, 2:6. Rozstawiona z numerem 20. Polka (do turnieju głównego otrzymała od organizatorów dziką kartę) przegrała po dwóch godzinach i 40 minutach walki. Mecz był bardzo zacięty, a w drugim secie Polka przy stanie 5:2 nie wykorzystała piłki meczowej, pech chciał, że dodatkowo w tej akcji nabawiła się kontuzji kostki. Niestety ten tenisowy thriller nie zakończył się happy endem dla Polki.


Mecz na korcie nr 12 (jedna z bocznych aren wimbledońskiego kompleksu, ale z trybunami wokół) obserwowała duża liczba kibiców, w tym z biało-czerwonymi flagami i akcesoriami. Pojedynek rozpoczął się w poniedziałek jako jeden z pierwszych tuż po godzinie 12 czasu polskiego, a sędzią tego meczu była Brytyjka Anastasia Petrarca. Było to pierwsze bezpośrednie starcie w karierze obu tenisistek.
Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęła tenisistka BKT Advantage Bielsko-Biała, która wpierw wygrała gem przy własnym podaniu, a następnie przełamała serwis Sawangkayew (Tajka awansowała do turnieju głównego po przebrnięciu trzystopniowych kwalifikacji). Po 13 minutach było już 3:0 dla podopiecznej duetu czeskich trenerów – Jaroslava Machovskiego i Petra Hajka.

Chwalińska, sensacyjna finalistka wielkoszlemowego Rolanda Garrosa 2026, prezentowała walory jakimi zachwycała paryską publiczność: urozmaicona gra, slajsy, skróty, loby, mocno rotowane piłki. To wszystko powodowało, że 23-latka z prowincji Sing Buri w Tajlandii była momentami bezradna. Jednak od stanu 5:0 dla tenisistki z Bielska-Białej Mananchaya Sawangkayew zdecydowanie poprawiła swoją grę, popełniając mniej błędów. Przy stanie 5:2 dla Chwalińskiej i serwisie Tajki nasza tenisistka wykorzystała trzecią piłkę setową. Pierwsza partia trwała 44 minuty, a najdłuższy ósmy gem ponad osiem minut.
Precyzja, dokładność były też atutem Mai Chwalińskiej na początku drugiego seta. 24-latka z Bielska-Białej objęła prowadzenie 2:1, pewnie wykorzystując dwukrotnie atut własnego podania. Z bardzo trudnej sytuacji Polka wybrnęła w gemie piątym, przy stanie 2:2, kiedy musiała bronić dwóch break-pointów, ale w kapitalnym stylu zdołała odwrócić losy tego gema i ponownie objęła prowadzenie 3:2. Po kilku kolejnych minutach było już 4:2 dla 21. rakiety rankingu WTA.
W gemie siódmym Chwalińska znów została poddana ciężkiej próbie, bo przegrywała 0:40, ale pięć kolejnych punktów padło łupem naszej tenisistki, która prowadząc 5:2 była o krok od wygranej w meczu z reprezentantką Tajlandii. Polscy kibice mogli odczuć niepokój, gdy przy stanie 5:3, Maja miała piłkę meczową, przy której się potknęła. Chwilę później poprosiła o pomoc medyczną (została opatrzona jej prawa kostka). Z każdym następnym punktem tenisistce BKT Advantage Bielsko-Biała było coraz trudniej. Widać było jak jej dokuczał ból. Sawangkayew wykorzystała tę sytuację wygrywając drugą partię 7:5.
Przed decydującym setem Chwalińska skorzystała z przerwy. Powrót na kort okazał się obiecujący, bo tenisistka LOTTO PZT Team objęła prowadzenie 2:0. Jednak kolejne trzy gemy padły łupem przeciwniczki. Tenisistka BKT z trudem biegała po korcie, odczuwając – co był widoczne w grymasach twarzy – coraz większy ból. Polka traciła kolejne gemy i ostatecznie pojedynek zakończył się wygraną reprezentantki Tajlandii 2:6, 7:5, 6:2.
W drugiej rundzie turnieju w Londynie Sawangkayew zmierzy się z Alycią Parks (USA), która pokonała Alicię Dudeney (Wielka Brytania) 6:3, 6:3.

