Hubert Hurkacz w czterech setach pokonał w piątek 3 lipca 2026 rozstawionego z numerem 21. Amerykanina Tommy’ego Paula (25. ATP) 4:6, 7:6 (5), 7:5, 6:2 po trzech godzinach i 13 minutach meldując się w czwartej rundzie – 1/8 finału – gry pojedynczej mężczyzn wielkoszlemowego turnieju tenisowego The Championships Wimbledon 2026. Hubi po raz piąty w karierze awansował do czwartej rundy singla mężczyzn imprezy wielkoszlemowej.
– Niesamowicie się cieszę z kolejnego zwycięstwa w tegorocznym Wimbledonie. Zagram w czwartej rundzie, więc jest to kolejny krok w dobrym kierunku. Praca, którą wykonujemy z trenerami i całym sztabem szkoleniowym pokazuje, że nasza praca przynosi dobre efekty. Chciałbym wszystkim podziękować za wsparcie i dalej trzymajcie za mnie kciuki – powiedział Hubert Hurkacz po zwycięskim meczu z Tommy’m Paulem.


Piątkowy mecz Hubert Hurkacz i Tommy Paul zaczęli dość nerwowo, stąd pierwszy gem pojedynku przy serwisie Huberta Hurkacza był długi i wyrównany. Wówczas jeszcze Amerykanin nie miał break-ponta, ale już w kolejnym gemie serwisowym Polaka zdobył break na 2:1 i prowadzenia w secie otwarcia już nie oddał.
Polak częściej od rywala trafiał pierwszym serwisem, ale nie miało to znaczenia, gdyż więcej punktów zarówno przy pierwszym jak i przy drugim podaniu zdobywał Amerykanin. Przede wszystkim jednak tenisista amerykański lepiej returnował, stąd jego przewaga na korcie. Przy podaniu rywala Hubert Hurkacz radził sobie słabo, więc set otwarcia zasłużenie wygrał po 40 minutach Tommy Paul. Strata serwisu przez Polaka na początku rywalizacji okazała się nie do odrobienia. Urodzony we Wrocławiu polski tenisista nie miał zresztą ku temu ani jednej okazji.

W drugiej partii przebieg wydarzeń na korcie nie różnił się specjalnie od tego co widzieliśmy w secie pierwszym. Małą szansę na break Hubi miał w gemie szóstym, gdy doprowadził do równowagi, ale Amerykanin nie dopuścił nawet do breaka.
Hubi poprawił co prawda jakość swojego podania i utrzymywał serwis, ale grał mało zdecydowanie, zbyt pasywnie, by zagrozić przeciwnikowi.
Ostatecznie o wyniku seta decydował tie-break. Polak jako pierwszy stracił punkt przy serwisie rywala w ósmej wymianie na 3:5, ale Hubi odrobił stratę w 10 wymianie, a co jeszcze istotniejsze, przy odrobinie szczęścia (przepraszał przeciwnika) wygrał także kolejną wymianę przy serwisie Tommy’ego Paula, po czym wygraną akcją rozpoczynaną własnym serwisem zamknął tie-break drugiego seta zwycięstwem 7:5, wygrywając 57-minutową drugą odsłonę meczu 7:6 (5) doprowadzając w pojedynku do remisu 1:1 w setach. Zdecydowanie opłaciło się Polakowi, zagrać w kluczowym momencie bardziej agresywnie.
Trzecią odsłonę meczu, nie tak jak dwie poprzednie, własnym gemem serwisowym rozpoczynał Tommy Paul.
W siódmym gemie, Polak doczekał się pierwszego w meczu break-pointa, ale Tommy Paul zarówno wówczas, jak i za moment przy drugim break-poincie się wybronił. utrzymując ostatecznie podanie. Także w kolejnym gemie serwisowym Amerykanina Hubi miał dwa break-pointy, teraz nawet następujące od wyniku 15:40 bezpośrednio po sobie, lecz i teraz Tommy Paul się wybronił. W najważniejszych momentach Amerykanin nie dał Polakowi cienia szansy na skuteczne zagranie. Po chwili mieliśmy jednak piąty w tym gemie break-point i tym razem Hubert Hurkacz już go wykorzystał wychodząc w trzeciej odsłonie meczu na prowadzenie 6:5, po czym przy własnym serwisie wygranym na sucho zakończył trzeci set wygraną 7:5.
Podkreślić trzeba, że było to zwycięstwo zasłużone, bowiem Polak z minuty na minutę grał lepiej , podczas gdy Tommy Paul obniżył poziom gry.
Po dwóch godzinach, 32 minutach zmagań czwartego seta rozpoczynał własnym gemem serwisowym Tommy Paul, przegrywając w tym momencie w meczu 1:2 w setach.
Amerykanin w pierwszym gemie czwartego seta utrzymał serwis, a w gemie drugim miał dwa nie następujące po sobie break-pinty. Polak nie stracił jednak podania, a w gemie trzecim sam zdobył bardzo ważny break na 2:1 i w drodze do 1/8 finału już się nie zatrzymał. Dużo wyżej notowany obecnie w światowym rankingu tenisistów Tommy Paul walczył do końca. Jeszcze przegrywając w secie czwartym 2:5 z podwójną stratą serwisu na koncie Amerykanin miał w gemie ósmym dwa z rzędu break-pointy, by jeszcze pozostać w meczu lecz Polak nie dał się już więcej zaskoczyć, wygrał cztery następne akcje wygrywając trwający 41 minut czwarty set 6:2 i po pokonaniu Tommy’ego Paula 4:6, 7:6 (5), 7:5, 6:2 po trzech godzinach i 13 minutach znalazł się w 1/8 finału gry pojedynczej mężczyzn The Championships Wimbledon 2026.
Hubertowi Hurkaczowi należą się wielkie brawa. Przez niemal dwa sety będąc tenisistą słabszym, z każdą minutą podwyższając poziom gry potrafił odwrócić przebieg wydarzeń na korcie.
Był to piąty pojedynek obu tenisistów. Trzy z czterech ich wcześniejszych meczów wygrał Tommy Paul. W Wimbledonie, w ich pierwszym starciu w imprezie wielkoszlemowej, a więc pojedynek do trzech wygranych setów górą okazał sę Hubert Hurkacz, po raz drugi w karierze pokonując Tommy’ego Paula.
O ćwierćfinał The Championships Wimbledon 2026 Hubert Hurkacz zagra w niedzielę 5 lipca 2026 z niemieckim tenisistą Janem-Lennardem Struffem, który niespodziewanie wyeliminował w piątek rosyjskiego tenisistę Daniiła Miedwiediewa, rozstawionego z „ósemką” byłego lidera rankingu ATP wygrywając w trzech setach 7:6 (4), 7:6 (5), 7:5.
Dodajmy, że Hubert Hurkacz, który do turnieju w Wimbledonie przystępował jako 96. rakieta męskiego tenisa na świecie, a tydzień wcześniej po raz pierwszy od niemal ośmiu lat znalazł się poza TOP 100 notowania singlowego rankingu ATP, w rankingu ATP live jest już 67. tylko dwie pozycje za Kamilem Majchrzakiem.
Grali inni Biało-Czerwoni
Debiutujący w Wimbledonie Filip Pieczonka (SKT Sopot) wciąż nie rozegrał pierwszego meczu na londyńskich kortach. W czwartek jego pojedynek odwołano i przeniesiono na dzień następny wskutek przeciągających się spotkań. W piątek razem z Vitem Koprivą mieli się pod wieczór spotkać z Niemcami Yannickiem Hanfmannem i Janem-Lenardem Struffem.
Jednak do tego meczu nie dojdzie, bo polsko-czeski duet otrzymał od rywali walkowera. W tej sytuacji w sobotę spotka się z rozstawionymi z numerem 13. w drabince Francuzami Sadio Doumbią i Fabienem Reboulem.
– Dosyć nietypowa sytuacja dla mnie, no i nie ukrywam, że pewna niedogodność z tak długim czekaniem na pierwszy występ na wimbledońskiej ttrawie. Jestem tu od soboty i cały czas intensywnie trenuję, chłonę też atmosferę tego niesamowitego miejsca i najważniejszego turnieju na świecie. Mam nadzieję, że z Vitem spiszemy się jutro dobrze i uda nam się awansować do 1/8 finału – powiedział Pieczonka „TENIS MAGAZYNOWI”.
Spotkanie Filipa i Vita z francuskim deblem zostało wyznaczone na sobotę w trzecim rzucie meczów na korcie numer 17.
W piątym dniu londyńskiej lewy Wielkiego Szlema pożegnała się z nią ostatecznie Magdalena Fręch (KS Górnik Bytom) występująca w parze z Węgierką Anną Bondar. W pierwszej rundzie uległy Australijce Storm Hunter i Amerykance Caty McNally (nr 14. w drabince) 7:6 (8-6), 3:6, 3:6.
Los Magdaleny i Anny podzieliła Alicja Rosolska (KT Warszawianka) razem z chilijską partnerką Alexą Guarachi, ponosząc porażkę 2:6, 2:6 z turniejowymi „dwójkami” Kanadyjką Gabrielę Dabrowski i Brazylijką Luisą Stefani.
To oznacza, że w drabince debla kobiet pozostała jedynie Katarzyna Piter (Tenis Kozerki) startująca w parze z Anną Siskovą. Polsko-czeska para pokonała na otwarcie startujące z dziką kartą Brytyjki Katie Boulter i Heather Watson 6:4, 6:7 (10-12), 6:3. W niedzielę powalczą o miejsce w 1/8 finału z Czeszkami Jesiką Maleckovą i Miriam Skoch.
W piątek po południu z The Championships 2026 pożegnał się definitywnie Jan Zieliński (Tenis Kozerki), któremu dzień po odpadnięciu w pierwszej rundzie gry podwójnej, nie powiodło się również w pierwszym meczu gry mieszanej. Stworzył w niej duet z Su-Wei Hsieh z Taipei, ale mistrzowie Wimbledonu sprzed dwóch lat przegrali 6:3, 3:6, 4:6 z brytyjskimi tenisistami Heather Watson i Marcusem Willisem.
Krzysztof Maciejewski

