Tomasz Sokołowski. Najlepszy tenisista wśród piłkarzy? Właśnie z nim rozmawiasz

- Moim kluczowym atutem jest motoryka - przyznaje Tomasz Sokołowski. Fot. Archiwum T. Sokołowski

– Jestem najlepszym tenisistą wśród piłkarzy – śmieje się Tomasz Sokołowski. Kiedy pytamy byłego piłkarza reprezentacji Polski o tenis, szeroko się uśmiecha i zaczyna żartować. Sam nie spodziewał się, że rakieta tak mocno „przyklei” mu się do ręki po zakończeniu kariery.

W jego życiu nie ma przestojów. Kiedy Tomasz Sokołowski w 2008 roku jako zawodnik Jagiellonii Białystok, zakończył granie w piłkę na najwyższym poziomie, podtrzymywał formę w niższych ligach. W końcu został też trenerem i pracował m.in. w akademii Legii Warszawa. Nie wszyscy za to wiedzą że wraz z zakończeniem zawodowego grania, były piłkarz zabrał się za tenis.

Wraz z zakończeniem zawodowego grania, były piłkarz zabrał się za tenis. Tomasz Sokołowski drugi z prawej. Fot. Klub Tenisowy Olszynka Grochowska TKKF Facebook.com/OlszynkaKorty
Wraz z zakończeniem zawodowego grania, były piłkarz zabrał się za tenis. Tomasz Sokołowski drugi z prawej. Fot. Klub Tenisowy Olszynka Grochowska TKKF Facebook.com/OlszynkaKorty

– W końcu znalazłem czas, by wrócić na kort – opowiada Sokołowski w rozmowie z „Tenis Magazynem”. – Miałem okazję spróbować tenisa jako młody chłopak. Pamiętam moją pierwszą rakietę, która miała aluminiową ramę. Dostałem ją na dzień dziecka. Jednak z czasem to piłka zawładnęła moim życiem, a rakietę odstawiłem na bok – dodaje.

„Warrior” na korcie

Koło 12. roku życia Sokołowski postawił na piłkę. Wtedy zapisał się do drużyny w Pruszczu Gdańskim. Cała Polska poznała go w Stomilu Olsztyn, dla niego strzelał gole i w 1994 roku wywalczył awans do najwyższej ligi w kraju. W końcu zadebiutował też w reprezentacji Polski. Pierwszą szansę dał mu selekcjoner Henryk Apostel w sparingu z Arabią Saudyjską w grudniu 1994. Już stawało się jasne, że prędzej czy później piłkarz przejdzie do większego klubu. Na początku 1996 roku wyciągnęła go Legia Warszawa.

Nasz rozmówca od razu wyszedł na największą scenę. Sokołowski zadebiutował w domowym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów, w którym Legia zremisowała z greckim Panathinaikosem 0:0. W rewanżu polski zespół przegrał 0:3. W 2002 roku zdobył z Legią mistrzostwo Polski, a potem wyjechał do izraelskiego Maccabi Netanya. Potem wrócił do Legii, a następnie grał w Ruchu Chorzów i Jagiellonii. W 12 meczach dla reprezentacji Polski zdobył jedną bramkę.

– Takich emocji nie da się porównać do amatorskiego grania na korcie. Co nie zmienia faktu, że cały czas chcę wygrywać i nie odpuszczam żadnej piłki – przyznaje były napastnik. Z kariery piłkarskiej kibice pamiętają jego bramki, waleczność i podkoszulek z napisem „Warrior” (z ang. wojownik), w którym często grał.

Sokołowski opowiada nam, że z takim samym zacięciem gra w tenisa. – Moim kluczowym atutem jest motoryka – przyznaje. – To szczególnie pomaga, kiedy gram z lepszymi od siebie. Niektórzy dziwili się, że piłka cały czas wraca na ich stronę. Nawet kiedy przegrywam wysoko, to walczę chociaż o gema. A potem potrafiłem iść za ciosem po wygraną. Jedna piłka potrafi zmienić losy meczu – uzupełnia.

Regularną grę w tenisa były reprezentant Polski zaczął zaraz po zakończeniu kariery. Szczególnie w latach 2010-2015 łatwo było spotkać go na korcie. Wtedy Sokołowski oddał się dyscyplinie i szlifował swoje umiejętności. I potrafił zaskoczyć nawet wyżej notowanych od siebie rywali!

Powiększył gablotę

Tomasz Sokołowski w tym czasie często uczestniczył też w tenisowych turniejach w Warszawie. – W mistrzostwach Warszawy pokonałem Jacka Czerniszewskiego! – wspomina z uśmiechem rywalizację z uznanym w Polsce zawodnikiem. – To było wyrównane starcie. Ale mieliśmy też taki mecz, że w setach było 1:1, a w super tie-breaku pokonał mnie do zera – dodaje.

Tak wysoko nasz rozmówca zaszedł – co zaskakujące – bez pomocy instruktora. – Uczyłem się gry sam. Odbijałem piłkę, grałem mecze, dostrzegałem swoje błędy i pracowałem nad nimi. Cały czas mam do poprawy serwis i pracę przy bekhendzie. Preferuję oburęczny. Za to motoryka i forhend to moje mocne strony – opowiada.

Wyjątkowa jest też jego fascynacja i aspekty tenisa, których nie doświadczył jako zawodowy piłkarz. – Na korcie walczysz z rywalem i samym sobą. Pretensje za złe zagranie mogę mieć tylko do siebie. Lubię też to, że walka toczy się do samego końca. Zdarza się, że irracjonalnie gonię za piłką, a potem tracę kolejne dwie, zanim zdążę odbudować siły. Czasem wypadałoby odpuścić jedną, żeby potem zdobyć dwie. A ja łapię się na tym, że nie odpuszczę żadnej. Taki mam już charakter. Po tylu latach gry w ten sposób na boisku, przenoszę to na kort – przyznaje.

Lata gry sprawiły, że Sokołowski powiększył sportową gablotę. Do tytułów zdobytych jako piłkarz, dołożył te zdobyte na korcie w rywalizacji amatorów.

- Motoryka i forhend to moje mocne strony - opowiada Tomasz Sokołowski. Fot. Klub Tenisowy Olszynka Grochowska TKKF Facebook.com/OlszynkaKorty
– Motoryka i forhend to moje mocne strony – opowiada Tomasz Sokołowski. Fot. Klub Tenisowy Olszynka Grochowska TKKF Facebook.com/OlszynkaKorty

Kiedy pytamy go o to, kto spośród byłych piłkarzy najlepiej radzi sobie na korcie, nastaje cisza. W końcu mówi: – Właśnie z nim rozmawiasz! – wybucha śmiechem.

– Zawsze chcę wygrywać, ale wiem, że nie jestem w tym najlepszy i dużo mi do tego brakuje. Zdaję sobie też sprawę, że dobre serie muszą się kiedyś skończyć- mówi Sokołowski.

Łącznie z ojcem Igi Świątek

Rywalizacja w turniejach to nie jedyny moment, kiedy tenis pojawia się w życiu Sokołowskiego. Od pewnego czasu jest on także współprowadzącym sportowy magazyn w radiu RDC. Za sobą ma już rozmowę między innymi z Tomaszem Świątkiem, ojcem Igi w trakcie Australian Open 2021.

– Jako byłemu sportowcowi łatwiej jest mi poczuć, co czują czynni obecnie sportowcy i ich najbliżsi – opowiada. – Próbuję różnych dyscyplin, nie tylko tenisa, oglądam sport z wysokości trybun i w telewizji. To w połączeniu z moimi doświadczeniami pomaga w obecnej pracy w studiu radiowym – dodaje.

A wraz z pasją do tenisa obudziła się też ciekawość innych dyscyplin rakietowych. W ostatnich latach proporcje trochę się zmieniły. – Był moment, kiedy tenis zawładnął moim czasem wolnym. Pandemia to nieco wyhamowała, ale gram nadal. Choć coraz częściej próbuję się też na korcie padlowym – kończy Tomasz Sokołowski.

Maciej Siemiątkowski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości