Roland Garros 2026. Iga Świątek jest już w trzeciej rundzie. Magda Linette walczy w drugiej

Iga Swiątek jest już w trzeciej rundzie i czeka na Magdę Linette lub Łotyszkę Jelenę Ostapenko. Fot. Michał Jędrzejewski oraz @Facebook/Roland Garros

Drugie zwycięstwo odniosła w tegorocznej edycji wielkoszlemowego Roland Garros Iga Świątek, czterokrotna triumfatorka tej imprezy (2020, 2022-24), Trzecia obecnie tenisistka świata pokonała w środę na korcie centralnym im. Philippe’a Chatriera 6:2, 6:3 Czeszkę Sarę Bejlek, sklasyfikowaną na 35. miejscu na świecie. W tej chwili na korcie numer siedem o awans do trzeciej rundy walczy Magda Linette (AZS Poznań) z Łotyszką Jeleną Ostapenko, rozstawioną z numerem 29. Ten pojedynek wyłoni kolejną rywalkę Igi.

Parsykie korty im. Rolanda Garrosa, położone na skraju cieszącego się umiarkowaną reputacją Lasku Bulońskiego, podobnie jak Paryż i cała Francja zmagają się w tym tygodniu z falą upałów, która nawiedziła zachodnią cześć Europy. Nie dziwi więc, że najbardziej rozchwytywanym towarem na alejkach i trybunach jest woda mineralna. W cenie jest też choć niewielki skrawek cienia.

Tego na korcie centralnym im. Philippe’a Chatriera trudno uraczyć, szczególnie po powiększeniu trybun przy okazji budowy efektownego białego rozsuwanego nad największa z aren w razie deszczu. Tego jednak jest poważny deficyt, więc w pierwszych dniach drugiej lewy Wielkiego Szlema częstym zjawiskiem są niedyspozycje uczestniczek i uczestników oraz walka z odwodnieniem i bolesnymi skurczami mięśni przy dość długich meczach rozgrywanych przy ponad 30-stopniowych upałach i w piekącym słońcu.

Pojedynek w samo południe

Niczym rewolwerowcy w westernach o Dzikim Zachodzie, w samo południe, czyli właśnie w momencie, gdy słońce najmocniej daje się we znaki, na kort wyszły Świątek i Beljek. Z jednej strony siatki stanęła czterokrotna mistrzyni paryskiej „la terre batue”, była liderka rankingu WTA, która w niedzielę będzie obchodzić 25. urodziny.

Na drugą połowę kortu im. Philippe’a Chatriera wkroczyła 20-letnia tenisistka coraz odważniej rozpychająca się w czołówce, 35. w klasyfikacji i marząca o pozycji numer jeden na świecie oraz sukcesach w Wielkim Szlemie, w którym występuje po raz siódmy, ale dopiero drugi raz przeszła rundę, podobnie jak to miało miejsce również w Paryżu przed dwoma laty. Poza tym czterokrotnie przegrywała pierwsze mecze w Australian Open (2023-26) i raz w stolicy Francji (2023).

Biorąc pod uwagę różnicę w sportowych osiągnięciach i „siłę ognia”, ale też największą z paryskich aren, która potrafi onieśmielać, to Beljek zaprezentowała się dobrze i odważnie szukała swoich szans. Odrobinę speszenia widać było u niej w drugim gemie, gdy przegrała do 30 swoje podanie, ale w trzecim wykorzystała jedynego break pointa wypracowanego i wyszła na 1:2.

To jednak niczym nie zmąciło opanowania faworytki tego spotkania i najpoważniejszej kandydatki do triumfu. Iga, podobnie jak w drugim gemie na 2:0, również w czwartym podwyższyła prowadzenie na 3:1 przy pojedynczej okazji, także zdobywając breaka do 30.

Po udanym podaniu Polki (do 15) zrobiło się już 4:1 i po tym doszło do pierwszej gry na przewagi, przy podaniu Sary, która wypuściła z rąk 40-30, a potem obroniła tylko pierwszego z dwóch break pointów.

Iga Świątek na korcie  im. Philippe'a Chatriera. Fot. Olga Pietrzak
Iga Świątek na korcie im. Philippe’a Chatriera. Fot. Olga Pietrzak

Przy stanie 5:1 Świątek serwowała na seta, ale nie udało jej się wówczas domknąć losów pierwszej partii, choć miała do dyspozycji setbola przy pierwszej przewadze. Jednak szósty gem padł łupem młodszej rywalki, która wypracowała najpierw break pointa na 40-30, ale wyszła na 2:5 dopiero za drugim podejściem.

Jednak więcej strat Beljek nie udało się już odrobić, bo odpowiedź trzeciej tenisistki świata było nagłe przyspieszenie tempa wymian. Odskoczyła na 40-15, ale wówczas uciekły jej dwie piłki setowe, ale przy trzeciej sposobności (w tym gemie, czwartej w ogóle) dopięła swego i wygrała pierwsza odsłonę meczu 6:2, po 55 minutach walki.

Pomimo przegranego seta Czeszka podniosła wysoko poprzeczkę przeciwniczce na otwarcie drugiego. W pierwszym gemie doprowadziła do równowagi, a także była skuteczna przy trzech z czterech przewag, zanim Iga zdołała utrzymać podanie.

Podobnie jak w pierwszej części pojedynku, Polka podwyższyła prowadzenie na 2:0, wykorzystując drugiego break pointa. Zaraz po tym straciła nieoczekiwanie serwis do 30, po czym w takim samym stosunku przełamała rywalkę na 3:1.

Dalej gra toczyła się zgodnie z regułą własnego podania, więc Świątek wyszła na 4;1, a Czeszka doprowadziła do 2:4, przy czym był to – jak się później okazało – jedyny w tym spotkaniu gem wygrany do zera. Ten fakt dodał jej pewności siebie i zbliżyła się do rozstawionej z numerem trzecim rywalki na 3:4 po rozstrzygnięciu na swoją korzyść pojedynczego break pointa.

Jednak nie doszło do nerwowej końcówki, bo Iga błyskawicznie podcięła nadzieje Sary, przełamując ją do zera na 5:3. A następnie, przy własnym podaniu również nie straciła punkty, wykorzystując pierwszego meczbola po godzinie i 33 minutach gry. Była to ósma z rzędu wygrana wymiana przez Polkę.

Dosłownie trzy minuty wcześniej na korcie numer 7. zakończył się inny mecz drugiej rundy, w którym po dwuipółgodzinnej walce Niemka Tamara Korpatsch uporała się z Chinką Xinyu Wang 6:2, 2:6, 6:3. Dzięki temu polscy kibice w spokoju mogli opuścić trybuny stadionu im. Philippe’a Chatriera, zaopatrzyć się w zapas butelek ze schłodzoną wodą i udać się na bardziej kameralny kort numer 7.

To właśnie tam zostanie wyłoniona kolejna przeciwniczka turniejowej „trójki” w jej marszu po czwarty tytuł w Roland Garros. Na nim, podobnie jak to miało miejsce w niedzielę, organizatorzy wyznaczyli mecz Magdy Linette (AZS Poznań) z Łotyszką Jeleną Ostapenko, rozstawioną z numerem 29. Jest to spotkanie 73. obecnie w rankingu WTA poznanianki z 31. tenisistką świata, z którą bardzo nie lubi grać Iga.

Świątek nie udało się wygrać ani jednego z sześciu pojedynków z Łotyszką, poniosła dotychczas cztery porażki na twardej nawierzchni oraz po jednej na trawie i korcie ziemnym, a urwała jej trzy sety.

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała) i Mirra Andriejewa na równi zasłużyły na uznanie, więc śmiało można ogłosić „Les Deux Reine de Paris” w turnieju na kortach ziemnych im. Rolanda Garrosa, …

Marcel Granolers i Horacio Zeballos

Hiszpańsko-argentyńska para deblowa Marcel Granollers/Horacio Zeballos zdobyła w sobotę, 6 czerwca 2026, tytuł mistrzowski w grze podwójnej mężczyzn podczas rozgrywanego na ziemnych kortach kompleksu Stade …

W finale przeciwnikiem Alexandra Zvereva będzie włoski tenisista Flavio Cobolli. Fot. ATP

Przed nami już tylko cztery mecze finałowe Roland Garros 2026 – w sobotę w grze podwójnej mężczyzn oraz w grze pojedynczej kobiet, a w niedzielę w grze podwójnej kobiet oraz w grze pojedynczej …

Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała), finalistka Roland Garros 2026, lubi celebrować powolne poranki, takie jak przed czwartkowym półfinałem paryskiej lewy Wielkiego Szlema. Przed nią …