Trwa zwycięska seria polskich tenisistów i tenisistek w grze pojedynczej podczas rozgrywanego w Melbourne wielkoszlemowego turnieju Australian Open 2026. Pierwszą rundę sześcioro Biało-Czerwonych przebrnęło w komplecie, bowiem do Igi Świątek, Magdy Linette, Magdaleny Fręch, Lindy Klimovicovej oraz Kamila Majchrzaka, którzy awansowali w poniedziałek, 19 stycznia, dołączył we wtorek Hubert Hurkacz (55. ATP), pokonując w niełatwym, czterosetowym pojedynku nieco wyżej klasyfikowanego w światowym rankingu tenisistów Belga Zizou Bergsa 6:7 (6), 7:6 (6), 6:3, 6:3. Interesujący mecz trwał trzy godziny i 24 minuty.

Mecz rozgrywany na ANZ Arena (kiedyś kort nr 3) w Melbourne Hubert Hurkacz rozpoczął od asa serwisowego, a pierwszy gem pojedynku wygrał na sucho. Hubi wygrał także dwie pierwsze akcje przy serwisie rywala, a gdyby nie niepotrzebny chyba skrót, którym nie zaskoczył rywala, miałby już wówczas trzy break-pointy.
Tak się jednak nie stało i Zizou Bergs utrzymał ostatecznie serwis. Hubi zmarnował wówczas swoje szanse, a od tego momentu już obaj tenisiści pewnie utrzymywali podanie. W gemie dziewiątym przez moment było wprawdzie niebezpiecznie dla Hubiego, bowiem Zizou Bergs prowadził w gemie serwisowym Polaka 30:0, lecz cztery następne wymiany padły łupem Huberta Hurkacza. Polski tenisista prowadził więc w secie otwarcia 5:4, a w kolejnym gemie, prowadząc przy serwisie Belga 30:0, był nawet o dwie wygrane akcje od zwycięstwa w pierwszym secie meczu, ale ostatecznie o jego wyniku zadecydował tie-break. Nic w tym dziwnego, skoro przez 12 gemów nie doczekaliśmy się w secie otwarcia choćby jednego break-pointa.
W tie-breaku Hubert Hurkacz dwukrotnie prowadził z przewagą mini-breaka wygrywając jeszcze 5:3, ale przewagę roztrwonił. Zizou Bergs po raz pierwszy objął w decydującej rozgrywce prowadzenie, wychodząc na 6:5, i była to od razu piłka setowa dla Belga. Dwie następne akcje rozpoczynał jednak własnym serwisem Hubert Hurkacz, więc sytuacja Polaka nie była specjalnie zła. Tę piłkę setową Hubi jeszcze obronił po błędzie rywala, ale za moment przytrafił się Hubiemu bardzo kosztowny podwójny błąd serwisowy, oznaczał bowiem drugą piłkę setową dla Zizou Bergsa, który – już przy własnym serwisie – szansy nie zmarnował, wygrywając tie-break 8-6 i tym samym cały trwający 51 minut set otwarcia 7:6 (6).
W końcówce seta, a przede wszystkim w tie-breaku, Hubertowi Hurkaczowi zabrakło skutecznego pierwszego serwisu.
W secie drugim Hubi utrzymywał wprawdzie podanie, ale przebieg gry nie układał się dla Polaka zbyt dobrze, gdyż inicjatywę w wymianach coraz częściej przejmował Zizou Bergs, mający coraz mniej kłopotów z utrzymaniem własnego serwisu, i coraz więcej problemów sprawiający Hubiemu przy jego podaniu. Mimo wszystko to Hubert Hurkacz wypracował dwa pierwsze w meczu oraz jedyne w secie drugim dwa break-pointy, których jednak w gemie siódmym nie wykorzystał.
Ponieważ ani więcej break-pointów, ani żadnego breaka w secie drugim nie mieliśmy, po raz drugi w meczu do rozstrzygnięcia partii niezbędny był tie-break.
Tym razem Zizou Bergs rozpoczął decydującą rozgrywkę najgorzej jak mógł – od podwójnego błędu serwisowego – i to przed dłuższy czas determinowało wynik. Hubert Hurkacz wygrywał 3:0 oraz 5:2, ale Zizou Bergs nie rezygnował. Tenisista belgijski najpierw, mając do dyspozycji serwis, poprawił wynik na 4:5, a następnie przy prowadzeniu Hubiego 6:4 i pierwszej piłce setowej zdobył mini-break, przedłużając rywalizację. Nie można mówić, że Hubert Hurkacz zagrał w tym momencie źle, bo to rywal popisał się kapitalnym zagraniem. Za chwilę mieliśmy już w tie-breaku drugiej partii remis 6:6, a Zizou Bergs serwował, by obejmując prowadzenie 7:6, wypracować piłkę setową. Teraz świetnie zagrał jednak Hubert Hurkacz, wypracowując drugą piłkę setową na swoją korzyść, co więcej, znowu przy własnym serwisie, i tej już nie zmarnował, popisując się wygrywającym serwisem, po którym Zizou Bergs nie był w stanie skutecznie returnować, wyrzucając piłkę za kort.
W ten sposób Hubert Hurkacz zwyciężył w tie-breaku drugiego seta 8-6, dzięki czemu wygrał drugą odsłonę meczu 7:6 (6), doprowadzając w pojedynku do remisu 1:1 w setach.
O tym, jak wyrównany był to do tego momentu mecz, dobitnie świadczy fakt, że oba sety zakończyły się wynikiem 8:6 w tie-breakach, po jednym na korzyść każdego z rywalizujących tenisistów, a każdy z zawodników wygrał do tego momentu po 82 wymiany.
Set trzeci, do którego tenisiści przystąpili po godzinie i 54 minutach zmagań, początkowo, konkretnie przez cztery spokojne gemy, nie różnił się od dwóch wcześniejszych, a obaj tenisiści łatwo utrzymywali serwis. Dopiero w gemie szóstym obraz gry zaczął się zmieniać. Wówczas Hubert Hurkacz nie wykorzystał jeszcze break-pointa, ale w kolejnym gemie serwisowym rywala wypracował dwa break-pointy z rzędu i przy drugim zdobył pierwszy w pojedynku break, obejmując w trzeciej odsłonie rywalizacji prowadzenie 5:3.
Broniąc się przed porażką w secie, Zizou Bergs zdołał jeszcze doprowadzić przy podaniu Hubiego do remisu 30:30, ale dwie następne wymiany padły łupem Polaka, który zamknął trwający 38 minut set zwycięstwem 6:3, wychodząc w meczu na prowadzenie 2:1 w setach.
Przed czwartą partią pojedynku tenisista belgijski korzystał poza kortem z pomocy fizjoterapeuty. Nie sposób jednoznacznie stwierdzić, na ile jakieś problemy zdrowotne odbiły się na poziomie gry Belga, niemniej już w pierwszym gemie tej partii miał kłopoty przy własnym podaniu, utrzymując serwis dopiero po wcześniejszej obronie trzech nienastępujących bezpośrednio po sobie break-pointów.
Z tych tarapatów Zizou Bergs wybrnął, po czym sam był bardzo blisko zdobycia breaka, ale tym razem to Hubert Hurkacz z najwyższym trudem utrzymał serwis, wcześniej broniąc cztery nieprzypadające po sobie break-pointy.
Przy prowadzeniu Zinou Bergsa 2:1, w czwartym secie, 27-letni Belg ponownie skorzystał z pomocy medycznej. Belg walczył, ale nie dał rady. Kluczowe przełamanie serwisu rywala Hubert Hurkacz zdobył w secie czwartym na 4:3 i już pewnie zakończył pojedynek zwycięstwem w ostatnim własnym gemie serwisowym, utrzymując podanie na sucho, po czym jeszcze raz przełamał serwis przeciwnika, wygrywając set czwarty 6:3 i po trzech godzinach i 24 minutach zameldował się w drugiej rundzie turnieju Australian Open 2026, w niełatwym meczu pokonując Zizou Bergsa 6:7 (6), 7:6 (6), 6:3, 6:3.
Był to mecz, który zapowiadał się jako jeden z ciekawszych w pierwszej rundzie, jako że obaj tenisiści zaprezentowali bardzo dobrą dyspozycję w trakcie United Cup 2026, podczas którego Polak wygrał cztery z pięciu rozegranych meczów, znacząco przyczyniając się do triumfu reprezentacji Polski, zaś Zizou Bergs wygrał trzy z czterech rozegranych meczów, mając istotny wkład w awans reprezentacji Belgii do półfinału.
Hubert Hurkacz nie zagrał może tak imponująco jak w meczach podczas United Cup (zwłaszcza z Alexandrem Zverevem), ale tym razem grał mecz wielkoszlemowy do trzech wygranych setów, z trudnym rywalem, a trzeba pamiętać, że Hubiego nie oglądaliśmy przecież na kortach przez ponad pół roku.
Jak sam przyznał Hubert Hurkacz, jeszcze na korcie w Melbourne, w dwóch pierwszych partiach meczu miał pewne kłopoty ze złapaniem właściwego rytmu. Tym bardziej trzeba docenić, że sobie poradził, w miarę upływu czasu podnosił poziom swojej gry, wygrywając trudny mecz z wymagającym przeciwnikiem.
W całym spotkaniu Polak ani razu nie stracił podania, zaserwował 18 asów, popełniając dwa podwójne błędy serwisowe.
W drugiej rundzie przeciwnikiem Huberta Hurkacza będzie Amerykanin Ethan Quinn (80. ATP), który we wtorek, po zwycięstwie 6:2, 6:3, 6:2, wyeliminował rozstawionego z numerem 23, Holendra Tallona Griekspoora (26. ATP).
Krzysztof Maciejewski


