Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała) sięgnęła w niedzielę po swój trzeci tytuł w singlu wywalczony w imprezie rangi WTA 125. Tym razem 24-letnia Polka triumfowała w imprezie tej rangi na kortach ziemnych w portugalskim Oeiras, odnosząc dziesiąte zwycięstwo w zawodowej karierze, po trwającym zaledwie 75 minut finale
W decydującym pojedynku w Oeiras sklasyfikowana na 129. miejscu w rankingu WTA Maja pokonała 6:1, 6:3 Austriaczkę Sinję Krauss, obecnie 120. na świecie.
Był to ich trzeci pojedynek. Wcześniej dwukrotnie trafiły na siebie w 2024 roku i stoczyły wtedy dwa trzysetowe mecze. W pierwszym spotkaniu na dywanowej nawierzchni w hali w Altenkirchen lepsza okazała się Krauss. Natomiast Chwalińska zrewanżowała się jej w półfinale turnieju ITF W75 w Porto, zanim sięgnęła tam tytuł.
Te dwa wyrównane mecze wskazywały, że również w niedzielę tenisistki te stoczą trzysetową walkę. Ale lepiej w finał rozgrywany na ziemnym korcie w Oeiras weszła Polka, zdobywając pięć pierwszych gemów, z czego trzy przy podaniu rywalki.
Na otwarcie Austriaczka zmarnowała dwie piłki na 1:0, po czym okazała się bezradna przy pierwszym break poincie. Ponownie pozwoliła się przełamać w trzecim gemie, ale tym razem do zera.
Chwa;lińska od stanu 1:0 i 30-30 wygrała dziesięć kolejnych wymian, co pozwoliło jej łatwo odskoczyć na 4:0. W piątym gemie wykorzystała pojedynczego break pointa i powiększyła prowadzenie na 5:0.
Wydawało się, że pierwsza partię zapisze na swoim koncie bez straty gema, ponieważ przy własnym serwisie wyszła na 40-15. Jednak wypuściła z rak dwie piłki setowe, przegrywając cztery ostatnie punkty, więc nieoczekiwanie zrobiło się 5:1.

Jednak w niewielkim stopniu poprawiło to sytuację Krauss, która w tej części meczu miała wybitne problemy z własnym podaniem i ani razu nie zdołała go utrzymać. Przy 1:5 i 15-40 obroniła tylko pierwszego z dwóch setboli. W ten sposób, po 36 minutach, Maja znalazła się w połowie drogi do końcowego sukcesu.
Początek drugiej odsłony meczu był wyrównany, ale rozpoczął się od obustronnych przełamań przy pojedynczych wypracowanych break pointach. Dzięki temu Austriaczka po raz pierwszy wyszła na prowadzenie, ale kilka minut później sytuacja wróciła do normy i tablicy pojawił się wynik 2:1 dla Polki, a następnie 3:2.
W szóstym gemie Maja bez straty punktu odebrała rywalce jej serwis na 4:2, ale zaraz po tym oddała własny, również do zera.
Jednak od stanu 4:3 już tylko ona zdobywała gemy. Najpierw ponownie przełamała Krauss wygrywając wszystkie wymiany, a po tym utrzymała swoje podanie do 30, wykorzystując pierwszego meczbola, po 75 minutach gry
Chwalińska często odwiedza Oeiras, położone na obrzeżach Lizbony, tuż za miejscem, w którym wody Tagu mieszają się z pływami Oceanu Atlantyckiego. Ale po raz pierwszy sięgnęła tam po tytuł, choć w Portugalii odniosła wcześniej zwycięstwo w imprezie ITF W75 w Porto, w 2024 roku.
W niedzielę zapisała na swoim koncie dziesiąte singlowe zwycięstwo w zawodowej karierze, a trzecie w imprezie rangi WTA 125 po Florianopolis (2004) i Montreaux (2025). W poniedziałek powinna awansować na 118. miejsce w rankingu najlepszych tenisistek świata.
Ten sukces zawdzięcza świetnej grze we wszystkich pięciu meczach rozegranych w mijającym tygodniu. W sobotę spędziła na korcie raptem pięć minut więcej, niż w finale, zanim uporała się pokonując 6:2, 6:0 Amerykankę Robin Montgomery.
Występ w Oeiras rozpoczęła od trzysetowego zwycięstwa nad Hiszpanką Kaitlin Quevedo 3:6, 6:2, 6:4, a potem sprawiła dużą niespodziankę eliminując najwyżej rozstawioną Brazylijkę Beatriz Haddad-Maię 6:0, 6:4, która zajmuje obecnie 69. pozycję w rankingu WTA. Wreszcie w ćwierćfinale rozbiła 92. na świecie Szwajcarkę Simonę Waltert numer pięć w drabince, aż 6:1, 6:0.


