Katarzyna Kawa (BKT Advantage Bielsko-Biała) okazała się lepsza od 14. tenisistki na świecie Belindy Bencic. W czwartek pokonała Szwajcarkę, mistrzynie olimpijską z Tokio, startującą w drabince z numerem piątym 7:5, 6:2 w drugiej rundzie turnieju rangi WTA 500 na twardych kortach w chińskim Ningbo. Polka zajmuje obecnie 128. miejsce w rankingu WTA, a do imprezy przebiła się przez dwie rundy eliminacji. W ćwierćfinale rywalką Katarzyny będzie aktualna liderka tej klasyfikacji Kazaszka Jelena Rybakina.
Było to ich pierwsze spotkanie, a wszystkie dostępne dane, statystyki i zestawienia osiągnięć przemawiały na korzyść Bencic, byłej czwartej tenisistki świata i zdobywczyni dziesięciu tytułów w cyklu WTA Tour. Dla porównania Kawa najwyżej jak dotychczas była notowana na 112. pozycji, a zwycięstwa turniejowe odnosiła w imprezach WTA 125 i ITF World Tennis Tour.
Ale to właśnie Kawa lepiej rozpoczęła ich czwartkowy pojedynek, odskakując szybko na 3:0. Na otwarcie utrzymała podanie do 15, podobnie zdobyła breaka w drugim, zanim w trzecim znowu wygrała serwis po grze na przewagi, a po drodze stanęła w obliczu obrony jednej piłki na przełamanie.
Jednak w tym miejscu należałoby zamknąć pierwszy rozdział spotkania, bowiem dalej do głosu doszła faworytka. Szwajcarka również do 15 wygrała swoje podanie i przełamała rywalkę, aż wreszcie wyrównała na 3:3 zdobywając swojego gema do 30.

W tym miejscu należałoby otworzyć rozdział trzeci, ponieważ dwa następne gemy zapisała na swoim koncie Kawa, tracąc w każdym po jednym punkcie. W ten sposób wyszła ponownie na prowadzenie 5:3. A zaraz po nim czwarty, bo kolejny zryw Bencic przyniósł jej gemy wygrane do 30 i kolejne wyrównanie na 5:5.
Jedenasty gem był dosyć nerwowy, gdy przy serwisie Polki zrobiło się 30-40. Ale trzy następne wymiany padły łupem Kasi. Wydawało się, że o losach pierwszego seta zadecyduje tie-break, gdy przy stanie 5:6 Belinda wyszła na 40-15.
Konia z rzędem temu, kto w tym momencie przewidziałby, że będziemy świadkami najdłuższego w meczu gema składającego się aż z 21 piłek i wielu zwrotów akcji w niesamowicie wciągającej grze na przewagi, Było pięć zmarnowanych przez Szwajcarkę okazji na 6:6, a także pięć setboli, w tym piąty skuteczny, po 69 minutach gry.
Otwarcie drugiego seta przyniosło nieznaczne stonowanie emocji, ponieważ do stanu 2:1 dla Polki tenisistki pewnie utrzymywały swoje podania. Ten pozorny spokój zmąciła Kawa, która w czwartym gemie odskoczyła na 40-0, a ostatecznie przełamała przeciwniczkę do 15 przy drugiej sposobności na 3:1.
Chwilę później to Bencic wypracowała dwa break pointy, ale obu ni wykorzystała, przegrywając cztery wymiany od stanu 40-15. To oznaczało wyraźne prowadzenie 128. tenisistki świata 4:1.
W szóstym gemie 14. w rankingu WTA Szwajcarka ponownie znalazła się w poważnych opałach. Ale najpierw wybroniła się ze stanu 15-40. Potem doprowadziła do równowagi po pierwszej przewadze dla przeciwniczki, aż wreszcie wyszła na 2:4.

Pewnie utrzymane podanie do 15 pozwoliło Polce podwyższyć prowadzenie na 5:2. A w ósmym gemie odskoczyła na 40-0 przy serwisie Bencic, zanim rozstrzygnęła losy awansu do ćwierćfinału przy drugiej piłce meczowej, po godzinie i 43 minutach gry.
Dzień wcześniej Katarzyna Kawa stoczyła trzysetowy pojedynek wygrywając 1:6, 6:2, 6:4 z 40. w rankingu WTA Ukrainką Darią Snigur, prowadzoną przez Dawida Celta, kapitana reprezentacji Polski w Billie Jean King Cup. Było to już czwarte ich spotkanie, czwarte w tym sezonie, a drugie w odstępie trzech dni.
Tenisistki te trafiły na siebie w niedzielę w drugiej i decydującej rundzie eliminacji w Ningbo, a gdy Polka prowadziła 6:1 i 2:0 rywalka skreczowała z powodu osłabienia i zawrotów głowy.

W najnowszym notowaniu rankingu WTA, które zostanie opublikowane w poniedziałek, Kawa osiągnie najwyższą w karierze pozycję. Powinna awansować co najmniej na 106. miejsce, jeśli swój występ w Ningbo zakończy w ćwierćfinale. Kolejny wygrany mecz w chińskiej metropolii oznaczać będzie skok w okolice 94. pozycji na świecie i debiut w TOP 100.
Przed Kasią jednak szalenie trudne zadanie, ponieważ w piątek na jej drodze stanie sama liderka rankingu WTA Jelena Rybakina. Kazaszka spędziła w czwartek na korcie niespełna pół godziny, ponieważ gdy objęła prowadzenie 5:0 w pierwszym secie, jej rywalka Polina Kudermetowa z Uzbekistanu (105. w WTA) poddała mecz.
Dobra forma Kawy, która od ponad roku współpracuje indywidualnie z trenerem kadry narodowej w BJK Cup Maciejem Domką, ciesz w perspektywie meczu barażowego tych rozgrywek ze Szwecją we Włocławku (20-21 listopada). W środę został ogłoszony skład Polek na to wydarzenie, a obok Katarzyny znalazły się w nim: Maja Chwalińska, Linda Klimovicova (obie BKT Advantage Bielsko-Biała), Martyna Kubka (WKT Mera Warszawa) i Weronika Falkowska (KS Górnik Bytom).
Chwalińska miała wystąpić w turnieju WTA 500 w Ningbo i w dodatku w pierwszej rundzie miała zagrać z Kawą, ale ostatecznie wycofała się z gry z powodu problemów z lewym udem. Zastąpiła ją jako „lucky loser” Snigur. Po krótkim odpoczynku i regeneracji Maja planuje występ w przyszłotygodniowym WTA 500 w Tokio.
Z imprezy, również już po rozlosowaniu drabinki, wycofała się także Iga Świątek, która doznała kontuzji lewego uda podczas półfinałowego pojedynku z Chwalińską w ubiegłotygodniowej imprezie WTA 1000 w Wuhan. Byłą liderkę zastąpiła w ostatniej chwili Anastazja Zacharowa.






