Maja Chwalińska i Katarzyna Kawa startujące w turnieju WTA 125 na kortach ziemnych w Antalyi spisują się wyśmienicie i powalczą w piątek o miejsca w 1/2 finału. Kawa oraz rozstawiona z numerem siódmym w drabince Chwalińska (obie reprezentują barwy BKT Advantage Bielsko-Biała) wygrały w tureckim kurorcie już po dwa mecze.
W czwartek, jako pierwsza, ćwierćfinał w imprezie WTA 125 w Antalyi osiągnęła Katarzyna Kawa, pokonując 6:4, 6:0 Ipek Oz. Polka, zajmująca obecnie 146. pozycję w rankingu tenisistek, była faworytką tego pojedynku, ponieważ rywalka z Turcji sklasyfikowana jest obecnie dopiero na 354. miejscu na świecie (najwyżej była notowana na 163.).
Ich spotkanie w 1/8 finału trwało godzinę i 22 minut, a praktycznie od pierwszych wymian to Polka nadawała tempo gry startującej z dziką kartą Turczynce. Chociaż już na otwarcie musiała bronić break pointa przy przewadze dla rywalki, to otworzyła mecz utrzymując własne podanie.
Zdobywanie kolejnych gemów przyszło jej łatwiej, na dodatek wykorzystuje dwa pojedyncze break pointy w drugim i czwartym. To w połączeniu z jej dobrą dyspozycją serwisową pozwoliło jej odskoczyć na komfortowe prowadzenie 5:0. I to pomimo tego, że Oz miała dwie szanse by wyjść na 1:4, ale obie zmarnowała.
Jednak widać było, że Ipek zaczyna grać coraz lepiej. Ale też znalazła się w sytuacji, w której nie miała nic do stracenia, więc zaczęła podejmować większe ryzyko. I ono opłaciło się. Od tego momentu dwukrotnie bez najmniejszych problemów utrzymała swoje podanie, a także w siódmym i dziewiątym gemie wypracowała po dwie sposobności do przełamania i tym razem była lepsza w decydujących punktach.
Zrobiło się więc 5:4 dla Katarzyny Kawy, która w końcówce pierwszej partii ponownie opanowała sytuację na korcie i przy serwisie przeciwniczki odskoczyła na 40-0. Chwilę później objęła prowadzenie w meczu po zwycięskiej wymianie przy drugim setbolu.
Okazało się, że był to poczatek serii siedmiu kolejnych zdobytych gemów, która pozwoliła jej pewnie awansować do ćwierćfinału. To nie była łatwa ścieżka, bowiem w trzecim gemie drugiego seta musiała obronić dwa break pointy, zanim wyszła na 3:0, a także trzeciego, nim na tablicy pojawił się wynik 5:0.
Ale w szóstym gemie Kawa odskoczyła na 40-30 przy serwisie Turczynki, a potem dwukrotnie uzyskiwała przewagę, ostatecznie przypieczętowała drugie zwycięstwo w Antalyi przy trzecim meczbolu, po 82 minutach gry.
We wtorek, w pierwszej rundzie, Kasia sprawiła niespodziankę eliminując 6:3, 1:6, 6:2 Mayar Sherif z Egiptu, rozstawioną z numerem piątym w drabince. Spędziły na korcie blisko dwie godziny, a Kasia pokonała 0 obecnie 104. na świecie rywalkę po raz drugi z rzędu. Wcześniej trzykrotnie z nią przegrywała, a wszystkie mecze rozgrywały na ziemnej nawierzchni.
Piątkową rywalką Kawy w ćwierćfinale będzie sklasyfikowana tylko o dwie lokaty niżej Słowenka Tamara Zidansek, ale trzeba była pamiętać, że była już notowana na 22. pozycji na świecie. Na dodatek wygrała i to bez straty seta obydwa ich poprzednie pojedynki, obydwa na kortach ziemnych, Także przed Polką spore wyzwanie.
O półfinał zagra również Maja Chwalińska
W ślady Kawy poszła również Chwalińska, która wygrywała już drugi mecz w Antalyi bez straty seta. Tym razem 134. w rankingu WTA Polka pokonała 6:3, 6:0 zajmującą 159. pozycję na świecie Greczynkę Despinę Papamichail.Było to ich trzecie spotkanie, trzecie na nawierzchni ziemnej, a po raz trzeci zdecydowanie lepsza w tej konfrontacji okazała się Maja.
Tym razem spędziły na korcie zaledwie 61 minut, a rozpoczęły pojedynek od efektownie utrzymanych serwisów bez straty punktu. Zaraz po tym nastąpiła seria czterech wygranych gemów przez Polkę, w tym dwa przy podaniu rywalki. W czwartym wykorzystała pierwszego break pointa, a szóstym wypracowała dwa kolejne, zanim odskoczyła na 5:1.
Wydawało się, że za chwilę wygra seta przy własnym serwisie, ale nieoczekiwanie sama pozwoliła się przełamać do 15 na 5:2. Jednak zrewanżowała się przeciwniczce wykorzystując już pierwszego z trzech setboli przy jej podaniu.
To wyraźnie dodało Mai skrzydeł, bowiem rozstrzygając na swoją korzyść losy pierwszej partii rozpoczęła zwycięska serię rozłozoną na siedem ostatnich gemów w tym spotkaniu. Kontynuowała ją na otwarcie drugiego seta wygrała serwis do zera, po czym przełamała rywalkę do zera. Dwa kolejne gemy zdobyła do 30, po czym swoje podanie do 15.
W ten sposób odskoczyła na 5:0. Greczynka próbowała ją choć na chwilę zatrzymać, ale zmarnowała prowadzenie 40-15 przy swoim serwisie. Doszło do gry na przewagi, a w niej Maja okazała się lepsza przy drugiej piłce meczowej.
Występ w Antalyi Chwalińska rozpoczęła – podobnie jak Kawa – we wtorek, gdy łatwo uporała się 6:1, 6:3 z obdarowaną przez organizatorów dziką kartą Łotyszką Adeline Lachinową. Zajęło jej to niespełna półtorej godziny.
Teraz w piątkowym ćwierćfinale Polkę czeka spotkanie z rozstawioną z numerem trzecim Japonką Moyuką Uchijimą, obecnie 77. na świecie (była już 47.). Jeszcze nie miały okazji ze sobą rywalizować.
(SŁ)



