Kamil Majchrzak (76. ATP) wygrał w drugiej rundzie turnieju Wielkiego Szlema US Open 2025 z rosyjskim tenisistą Karenem Chaczanowem (9. ATP) po zaciętym, niesamowitym, trwającym cztery godziny i 34 minuty, pięciosetowym starciu – 2:6, 6:7 (4), 6:4, 7:5, 7:6 (10-5). Polakowi udał się więc rewanż za porażkę w czwartej rundzie The Championships Wimbledon 2025.
🇵🇱🇵🇱🇵🇱 https://t.co/rCdPz6l391 pic.twitter.com/Ofb3skUVCw
— US Open Tennis (@usopen) August 28, 2025

Faworytem czwartkowego starcia na korcie nr 11 kompleksu USTA Billie Jean King National Tennis Center na terenie Flushing Meadows Corona Park w Nowym Jorku był Karen Chaczanow. Urodzony w Moskwie 29-latek nie tak dawno wygrał prestiżowy turniej ATP 1000 w Toronto, gdzie pokonał w finale Niemca Alexandra Zvereva. Jednak od pierwszej wymiany widać było, że Polak miał przygotowany plan taktyczny, choć początek spotkania okazał się bardzo trudny.
Majchrzak przegrał gema otwarcia, co okazało się brzemienne w skutkach w kolejnych fragmentach tego pojedynku. Rywal Polaka w miarę pewnie (choć w gemie szóstym obronił dwa break-pointy) zwyciężał w swoich gemach serwisowych, a na dodatek wygrał gema numer „siedem”, kiedy serwował Polak. Ostatecznie partia otwarcia zakończyła się po 35 minutach wygraną rakiety nr 9. światowego rankingu ATP 6:2.
Drugi set rozpoczął się idealnie dla Kamila Majchrzaka, który objął prowadzenie 3:0 i 4:1 z jednym przełamaniem. W trakcie tej partii tenisista rosyjski odrobił jednak starty i do rozstrzygnięcia potrzebny był tie-break, w którym Chaczanow radził sobie lepiej i wykorzystał trzecią piłkę setową zwyciężając 7-4 i obejmując prowadzenie 2:0.
W partii numer „trzy” urodzony w Piotrkowie Trybunalskim 29-latek pokazał, że jest świetne przygotowany do turnieju w Nowym Jorku, zaprezentował dużo przemyślanych, inteligentnych akcji i finalnie po 48 minutach doprowadził do stanu 1:2. Najważniejszy okazał się gem trzeci, w którym Kamil zdobył break, a sam dobrze serwował i dowiózł przewagę do końca tej partii.
Partia czwarta była bardzo wyrównana do stanu 5:5. Wtedy nastąpiło „turbodoładowanie”, które zaprezentował nasz tenisista. Zdobył on gema, gdy serwował Chaczanow, a następnie postawił „kropkę nad i” wykorzystując pierwszą piłkę setową.
Two points from defeat, after more than four hours…
— US Open Tennis (@usopen) August 28, 2025
Take a bow, Kamil Majchrzak 😮💨 pic.twitter.com/MHj7ypuZBA
Przed decydującym setem Polak wydawał się mniej zmęczony od rywala, ale w gemie trzecim (przy stanie 1:1) Majchrzak był jakby mniej skoncentrowany i przegrywał już 0:40. Kamil doprowadził wprawdzie do wyrównania po 40, ale po trwającym ponad siedem minut gemie i za szóstym break-pointem, to rywal mógł zacisnąć pięść w geście triumfu. Karen Chaczanow „mocniej nacisnął pedał gazu” i prowadził już 5:2, mając trzy piłki meczowe, ale Majchrzak wytrzymał i doprowadził do po 5. Ostatecznie o wyniku tego niesamowitego pojedynku decydował tie-break rozgrywany w formule super tie-breaka, który zakończył się wygraną Polaka 10-5.
– Nie wiem co mam powiedzieć, jeszcze głos mi się łamie, bo wszystko, co miałem, zostawiłem na korcie dzisiaj. Właściwie nie wiem do końca jak to się wszystko stało. Na pewno byłem zły na siebie za drugiego seta, bo go prawie miałem, ale wypuściłem z rąk. Ale od tego momentu powoli wszystko się zmieniało, ja z każdym gemem wierzyłem coraz bardziej w siebie. Trochę ustabilizowałem forhend, który mi nieco przeszkadzał w pierwszych dwóch setach – powiedział Kamil Majchrzak, tenisista LOTTO PZT Team w wywiadzie dla Eurosportu przy zejściu z kortu.
Był to piąty pojedynek tych tenisistów, a dopiero po raz pierwszy lepszy w tej konfrontacji lepszy okazał się Polak.
– Rzadko się udaje odwrócić takie mecze, ale w trzecim secie udało mi się opanować mój tenis, grałem coraz pewniej. Starałem się grać po prostu swoje, grać bardziej odważnie. I to się dalej sprawdziło właściwie w każdym momencie, również przy piłkach meczowych, no i w decydującym tie-breaku. Zresztą zacząłem lepiej serwować, żywiej chodzić po korcie i całą swoją energię poświęciłem na jak najlepsza grę, nie patrząc na wynik i okoliczności. No i myślę, że to popłaciło – dodał.
Piotrkowianinowi należą się ogromne brawa za walkę i znakomity, męski tenis.
Kolejnym rywalem Kamila Majchrzaka będzie Szwajcar Leandro Riedi (435. ATP), który niespodziewanie pokonał Argentyńczyka Francisco Cerundolo (19. ATP) 3:6, 4:6, 6:4, 6:4, 6:2.
Przypomnijmy, że w 2019 Kamil Majchrzak był w trzeciej rundzie, przegrywając z Bułgarem Grigorem Dimitrowem. W tegorocznym US Open Polak w meczu pierwszej rundy – 1/64 finału – gry pojedynczej mężczyzn pokonał w czterech setach 6:1, 6:4, 6:7 (5), 6:4 niżej klasyfikowanego w światowym rankingu Boliwijczyka Hugo Delliena (121. ATP).
Kamil Majchrzak po turnieju US Open, zostanie po latach ponownie rakietą nr 1 męskiego tenisa w Polsce, wyprzedzi bowiem Huberta Hurkacza. Najprawdopodobniej poprawi też swoją dotychczasową rankingową życiówkę – 75. lokatę.
(Ł)


