WTA wprowadza obowiązkowe testy genetyczne dla wszystkich tenisistek, zmieniając dotychczasowe zasady weryfikacji płci w zarządzanym przez siebie cyklu. Nowe reguły opublikowane w Women’s Eligibility Policy, oznaczają odejście od dotychczasowych kryteriów hormonalnych opartych na poziomie testosteronu. Zamiast tego federacja wprowadza jednoznaczny standard oparty wyłącznie na biologii i genetyce, a procedurom poddana zostanie każdy zawodniczka WTA Tour. Wdrożenie testów zaplanowano na lipiec oraz sierpień.
Jako pierwszy szczegóły tego dokumentu ujawnił dziennikarz tenisowy Ben Rothenberg na łamach własnej strony Bounces. Amerykanin w opublikowanym materiale wskazał najważniejsze punkty nowych regulacji.
- Test genu SRY: Badanie ma na celu wykrycie obecności genu SRY, zlokalizowanego zazwyczaj na chromosomie Y, który odpowiada za rozwój cech męskich w fazie prenatalnej.
- Jednorazowa procedura: Ponieważ profil genetyczny człowieka nie ulega zmianie, każda tenisistka przejdzie takie badanie tylko raz w życiu.
- Forma pobrania próbek: Wymaz z wewnętrznej strony policzka, badanie krwi lub próbka śliny.
- Surowe sankcje: Odmowa poddania się testowi lub start w turnieju mimo braku uprawnień będzie skutkować zawieszeniem na wiele miesięcy, karami dyscyplinarnymi oraz utratą prawa do poufności w procesie.
Rothenberg podkreślił, że nowe przepisy zbiegają się w czasie z wytycznymi Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego przed igrzyskami olimpijskimi w Los Angeles w 2028 roku. Działania te wpisują się w szerszy trend widoczny w międzynarodowym sporcie, dążący do ścisłego definiowania kategorii żeńskiej na podstawie płci biologicznej.
Dziennikarz zwrócił również uwagę na niezwykle istotny detal zawarty w nowym regulaminie. Dotychczasowe spory prawne i odwołania zawodniczek były rozstrzygane w oparciu o prawo stanu Nowy Jork. Od teraz wszelkie kwestie sporne i ewentualne procesy sądowe mają być rozpatrywane według prawa stanu Floryda – konkretnie przed sądami w St. Petersburgu, gdzie mieści się oficjalna siedziba WTA. Region ten charakteryzuje się znacznie bardziej konserwatywnym podejściem do debaty wokół tożsamości płciowej, co zdaniem dziennikarza może mocno utrudnić zawodniczkom podważanie decyzji federacji na drodze sądowej.
Decyzja WTA wywołała polaryzację w środowisku sportowym, mimo że obecnie w cyklu nie startuje żadna zadeklarowana zawodniczka transpłciowa. Głosy uznanych postaci pokazują, jak głęboki jest ten podział.
Australijka Rennae Stubbs ostro skrytykowała nowe regulacje na łamach swoich kanałów w social mediach. Uznała, że problem obecności osób transpłciowych w kobiecym tenisie jest sztucznie wyolbrzymiany, a wprowadzanie tak drastycznych środków to „szukanie problemu tam, gdzie go nie ma”. Podobne opinie wyraża część komentatorów, uznając testy za zbytnią ingerencję w prywatność.
Zgoła odmienne stanowisko od lat reprezentuje była ikona światowych kortów, Martina Navratilova, która mocno opowiada się za ochroną kobiecego sportu wyłącznie dla osób urodzonych jako biologiczne kobiety. Zwolennicy tego rozwiązania podkreślają, że jasne reguły oparte na DNA gwarantują równe szanse i uczciwą rywalizację dla wszystkich kobiet w WTA Tour.

Władze federacji w oficjalnym komunikacie przesłanym mediom zapewniły, że celem nowych procedur jest wyłącznie ochrona integralności zawodowego tenisa kobiet i nie mają one na celu dyskryminacji ani naruszania godności osobistej zawodniczek.
Michał Samulski
Fot. www.depositphotos.com

