Strategia „One Vision” doprowadzi do likwidacji gry podwójnej? Tenis na to nie zasługuje!

Projekt „Product 28” uderza bezpośrednio w zawodników gry podwójnej. Fot. Michał Samulski

Tegoroczny tenisowy lipiec to przede wszystkim wielkoszlemowy Wimbledon, ale również niespokojny czas w gabinetach zarządzających cyklem ATP Tour. Ukrywany przed światem projekt „Product 28”, uderzający bezpośrednio w zawodników gry podwójnej, dostał się do mediów, a za ich pośrednictwem do opinii publicznej. Koncepcja, nad którą pracowano od co najmniej kilkunastu miesięcy, wywołała falę protestów zarówno wśród stowarzyszonych w związku tenisistów, jak i licznych sympatyków debla. W dyscyplinie tak mocno powiązanej z tradycją, gdzie gra podwójna stanowi integralną część bogatej tenisowej historii, znalazło się kilku „specjalistów”, którzy bazując na kryterium finansowym i rentowności ATP próbują doprowadzić do ostatecznej likwidacji debla. A wszystko w ramach przyjętej przez związek strategii rozwoju „One Vision”.

Głównym motywem wprowadzanych zmian są rosnące koszty organizacji i związana z nimi konieczność tzw. optymalizacji biznesowej. ATP szacuje, że przy obecnych trendach wzrostu puli nagród, wydatki na gratyfikacje w grze podwójnej osiągnęłyby poziom 60 milionów dolarów do 2028 roku. Z punktu widzenia związku jest to kompletnie nieuzasadnione, ponieważ debel generuje zbyt małe przychody z praw telewizyjnych oraz sprzedaży biletów. Podejmowane działania marketingowe np. transmitowanie większej liczby meczów deblowych na platformie TennisTV nie poprawiły słupków oglądalności ani wzrostu wartości komercyjnej dyscypliny. Zdaniem strategów odpowiedzialnych za koncepcję „One Vision”, tenis to biznes, biznes polega na zarabianiu, a debel nie zarabia na siebie. Czy to oznacza, że w dzisiejszym zawodowym tenisie nie ma już miejsca dla gry podwójnej? Tak kontrowersyjnego komunikatu ATP póki co nie prezentuje, ale planowanymi działaniami ewidentnie zmierza do ograniczenia jego dostępności. W jaki sposób?

  • zmniejszając pulę nagród dla deblistów z dotychczasowych 20% do zaledwie 10% ogólnego budżetu turniejów (tym samym zwiększając wynagrodzenia dla singlistów z 80% do 90%)
  • zawężając możliwość jego oglądania poprzez zmniejszenie drabinek turniejowych z 32 do 16 par (turnieje ATP Masters 1000) oraz 16 do 8 par (ATP250 i ATP500)
  • zabierając deblistom miejsca w drabinkach gry podwójnej na rzecz singlistów na poziomie challengerów

Co to oznacza w praktyce? Po wprowadzeniu ograniczeń tylko w samych drabinkach, nikt spoza pierwszej trzydziestki rankingu deblowego ATP nie będzie w stanie się utrzymać. Należy bowiem pamiętać, że organizatorom turniejów przysługuje jeszcze prawo przyznawania „dzikich kart”, a te z reguły zarezerwowane są dla tenisistów lokalnych bądź powiązanych z agencjami posiadającymi licencje do zarządzania turniejami. Tym samym możliwości startu w imprezach o randze ATP Masters 1000 praktycznie ograniczają się do 28-30 tenisistów. W przypadku turniejów rangi 500 i 250 ta grupa zostaje zmniejszona do kilkunastu nazwisk.

ATP przekonuje, że zaoszczędzone na deblu środki będą przekierowane do singla, w szczególności do podniesienia nagród w początkowych fazach turniejów singlowych. Dzięki temu zawodnicy z dalszych miejsc rankingu będą w stanie pokryć olbrzymie koszty podróż i swojego zaplecza szkoleniowego. Tylko dlaczego konsekwencje dysproporcji finansowych między czołowymi zawodnikami świata a pozostałymi mają ponosić debliści? I czy na pewno chodzi o graczy spoza pierwszej setki świata, na pomoc którym tak bardzo powołuje się ATP?

Nie jest tajemnicą, że singliści, nawet jeśli zdarza im się wystąpić w grze podwójnej – najczęściej podczas turniejów ATP Masters 1000, wyraźnie sprzeciwiają się sporym nakładom pieniężnym przeznaczanym na debla. Prym wiedzie tutaj co najwyżej średniej jakości singlista Reilly Opelka, który wielokrotnie przekonywał o niskiej wartości medialnej deblistów. Nie inaczej było w pierwszych dniach lipca, kiedy Amerykanin stwierdził, że problemem nie jest sama gra podwójna, ale zawodnicy (poza Granollersem, Zeballosem i Vasselinem) nie będący w stanie jej uatrakcyjnić.

Reilly Opelka wielokrotnie przekonywał o niskiej wartości medialnej deblistów. Fot. www.depositphotos.com
Reilly Opelka wielokrotnie przekonywał o niskiej wartości medialnej deblistów. Fot. www.depositphotos.com

Ta wypowiedź spotkała się z natychmiastową i jakże trafną ripostą pierwszego w rankingu deblistów Henry Pattena. Brytyjczyk w odpowiedzi na wpis Opelki umieścił zdjęcie pustych trybun podczas meczu Amerykanina z Safiullinem. Reilly Opelka z całą pewnością nie jest tenisistą, z którego wypowiedziami należy się liczyć. Znamienny jest jednak brak wsparcia ze strony innych, wyżej notowanych zawodników. Jakże często wypowiadali się na temat konieczności zwiększania puli nagród, zrównania wynagrodzeń między mężczyznami i kobietami czy wspomnianego zlikwidowania dysproporcji finansowych między tenisistami z czołowych i dalszych miejsc rankingu. W tym temacie najlepsi singliści wyjątkowo spójnie nie zabierają głosu, pozostawiając samotnie deblistów w rozmowach z ATP. Ci ostatni nie zamierzają się jednak poddawać.

Podczas Wimbledonu zorganizowane zostało spotkanie grupy kryzysowej, podczas którego debliści zadeklarowali bliską współpracę z mediami oraz ujawnienie dotychczasowych działań i planów ATP. Zawodnicy podkreślają, że chcą rozmawiać z władzami związku, ale jednocześnie wyraźnie komunikować swoje obawy opinii publicznej. Zaczęli to robić w bardzo spójny i konsekwentny sposób, wszyscy posługując się dobrze przygotowanymi argumentami. W minionych tygodniach wypowiadali się m.in. Julian Cash, Lloyd Glasspool, Neal Skupski, Edouard Roger-Vasselin czy Jan Zieliński, pokazując, że nie zgadzają się na proponowane przez ATP zmiany. Zwrócili uwagę, że niska oglądalność i puste trybuny na ich meczach to efekt wieloletnich błędów popełnianych przez ATP, związanych z harmonogramem spotkań, brakiem właściwej promocji czy kompletnie nietrafionych prób uatrakcyjnienia debla, jakimi były m.in. wprowadzenie swobodnego ruchu na trybunach podczas meczów, przyspieszenie tempa gry (15 sekund, jeśli wymiana trwa krócej niż 4 uderzenia) czy rezerwacja połowy miejsc w drabince deblowej dla singlistów (w turniejach testowych np. w Madrycie). Wszystko po to, aby dopasować klasyczną wersję tenisa do dzisiejszych wymagań i nośników – akcji „tu i teraz, clickbajtów, aplikacji i pisma obrazkowego. Pomijając jakże istotną kwestię życiowych standardów i odpowiedniego wynagrodzenia dla samych deblistów, chyba należy zadać sobie pytanie, czy gra podwójna stanowiąca esencję dawnego, technicznego tenisa zasługuje na postępujące usuwanie jej? Stawia też pytanie, czy najważniejsza struktura dzisiejszego tenisa, jaką jest ATP, powinna na taką eliminację pozwolić, a wręcz do niej doprowadzić?

Michał Samulski
Fot. www.depositphotos.com

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Nadia Jasińska, córka Grzegorza Jasińskiego, dyrektora Memoriału prezentuje tegoroczne trofea. Fot. Memoriał A. Kowalczewskiej 2026

Po raz szósty odbędzie się Memoriał Asi Kowalczewskiej. Tegoroczny turniej rozegrany zostanie na ośmiu nowoczesnych kortach w Uniejowie w dniach 13 – 19 sierpnia. Rywalizacja toczyć …

W meczu o awans do 1/8 finału przeciwnikiem Huberta Hurkacza będzie Botic van de Zandschulp. Fot. Omnium Banque Nationale/ATP Tour

Rozgrywany w Kanadzie prestiżowy turniej tenisowy National Bank presented by Rogers dotarł do półmetka. W drugi tydzień rywalizacji  w Montrealu, gdzie w sezonie 2026 rozgrywany jest turniej mężczyzn …

Alicja Rosolska i Martyna Kubka. Fot. Michał Jędrzejewski

Alicja Rosolska (KT Warszawianka Warszawa) nie chce jeszcze żegnać się z tenisem i w parze z Martyną Kubką (WKT Mera Warszawa) zagra o tytuł w WTA 125 Warsaw Polish …

Rozgrywany w Kozerkach Challenger ATP 75 Mazovia Open 2026 wkracza w decydującą  fazę. Znany jest już komplet ćwierćfinalistów gry pojedynczej oraz  pary półfinałowe w grze …