Historia Natalii Czyżewskiej, żony Karola z Mera Bistro, z którym rozmowę nasi Czytelnicy będą mogli przeczytać na łamach letniego wydania „TENIS MAGAZYNU”, jest bardzo przejmująca. W 2025 roku, dwa miesiące przed zaplanowanym terminem wymarzonego ślubu, Natalia usłyszała diagnozę: nowotwór złośliwy mózgu. Jak się okazało, to glejak IV stopnia – złośliwy i bardzo agresywny. Pierwsze kroki w leczeniu zostały podjęte możliwie najszybciej, jak było to możliwe, ale już wtedy było wiadomo, że Natalię czeka długa droga w powrocie do zdrowia.
– Metoda, na którą zbieram pieniądze ma przede wszystkim na celu sprawienie, by w mojej głowie nie rozwijały się nowe komórki rakowe. Terapia jest bardzo kosztowna, bo to aż 120 tysięcy złotych miesięcznie. Wiążę z nią duże nadzieje, liczę, że będzie „zielone światło” na jej rozpoczęcie, choć jednocześnie praktycznie wszystko teraz zależy od pieniędzy. Ta terapia wymaga ciągłości, by była efektywna. A rekomendowany czas jej stosowania, to dwa lata – opowiada nam Natalia.
Terapia, o której wspomniała Natalia nosi nazwę Optune. To metoda leczenia polegająca na noszeniu na głowie specjalnych elektrod, które generują pola elektryczne. Nosi się je 18 godzin na dobę, a ich zadaniem jest hamowanie powstawania komórek nowotworowych. Ta forma leczenia nie jest refundowana w Polsce i dlatego to osoba chorująca musi pokryć wszystkie koszty z nią związane.
W serwisie siepomaga.pl znajduje się dedykowana zbiórka (po wejściu na stronę wystarczy wpisać wyszukiwarkę imię i nazwisko: Natalia Czyżewska) na której trwa przyjmowanie środków na leczenie metodą Optune. Na tej samej stronie można także znaleźć informację dotyczącą możliwości przekazywania 1,5% podatku.
Znając siłę i moc tenisowego środowiska, mamy nadzieję, że każdy – w miarę swoich możliwości – dołoży swoją cegiełkę i wspólnie pomożemy Natalii w powrocie do zdrowia.
Natalia, Karol – jesteśmy z Wami i trzymamy kciuki!
Poniżej fragment tekstu autorstwa Marcina Michalewskiego, który ukaże się w letnim wydaniu „TENIS MAGAZYNU”
To było coś więcej niż tylko bistro
Znają go zarówno stali bywalcy Warszawskiego Klubu Tenisowego Mera, jak i ci, którzy na tych kortach pojawiali się przy okazji turniejów czy konferencji trenerskich. To on przez długie lata stał za barem lokalu Mera Bistro – miejsca spotkań, gdzie toczyło się okołotenisowe życie. Mowa oczywiście o Karolu Czyżewskim – twórcy i właścicielu tego miejsca. Dla wielu po prostu Karol. To on każdego dnia serwował serniczki, kawę i domowe obiady. Jego bistro stało się sercem Mery. Odwiedzali je praktycznie wszyscy bywalcy klubu – od tenisistów, przez trenerów, dzieci, rodziców, po kibiców. Dzisiaj po Mera Bistro pozostały już tylko wspomnienia, ponieważ wraz z końcem kwietnia lokal został zamknięty…


