Nowości

Mecz BJKC w Bytomiu – debiut Weroniki Falkowskiej

dnia

Weronika Falkowska debiutuje w tym tygodniu w reprezentacji narodowej startującej w rywalizacji o Billie Jean King Cup (dawniej Fed Cup). W Hali Na Skarpie w Bytomiu drużyna prowadzona przez kapitana Dawida Celta spotka się w dniach 16-17 kwietnia z Brazylią. Partnerami wydarzenia są: Miasto Bytom, Samorząd Województwa Śląskiego, Górnośląska-Zagłębiowska Metropolia.

Tekst: Tomasz Dobiecki

– Bardzo cieszę się z tego, że zostałam powołana do składu reprezentacji przez kapitana Dawida Celta. To jest zaszczyt i przyjemność reprezentować nasz kraj i grać w drużynie narodowej. W listopadzie miałam okazję wziąć udział w przedsezonowym zgrupowaniu kadry w Zielonej Górze i miło wspominam ten czas. Teraz mogę być w drużynie w bardzo ważnym spotkaniu i wierzę, że będę mogła przyczynić się do zwycięstwa i awansu – powiedziała 20-letnia zawodniczka LOTOS PZT Team.

Stawką spotkania play off jest prawo gry w przyszłorocznych kwalifikacjach do finałowego turnieju BJKC w Budapeszcie. W składzie reprezentacji powołanej przez Dawida Celta znalazły się również: Magdalena Fręch, Urszula Radwańska, Katarzyna Kawa i Paula Kania-Choduń.

Za cel na obecny sezon Falkowska obrała sobie awans do Top 300 rankingu WTA Tour. I jest na dobrej drodze do tego, ponieważ rok 2020 zakończyła na 735. miejscu, a teraz jest już 576. rakietą świata. Biorąc pod uwagę jej tegoroczne wyniki, śmiało można powiedzieć, że jest na solidnej fali wznoszącej. Na dodatek wyraźnie nabiera pewności siebie, która przekłada się na coraz lepsze wyniki.

– Przed tym sezonem liczyłam, że wreszcie uda mi się wygrać pierwszy turniej ITF w singlu, bo już byłam w finałach i niewiele mi zabrakło do wygranej. No i udało się już w lutym, w Tunezji, gdzie dobrze mi szło na jesieni ubiegłego roku. No i bardzo dobrze się przygotowałam do kolejnego wyjazdu do Monastyru na cykl turniejów. To zaprocentowało i przyniosło mi aż trzy kolejne zwycięstwa w singlu, tydzień po tygodniu, no i do tego dwa tytuły w deblu. Jestem bardzo zadowolona z tego wyjazdu – uważa zawodniczka LOTOS PZT Team.

W listopadzie Weronika w Monastyrze dwukrotnie poniosła porażki w finale singla, obie z Marią Lourdes-Carle. Natomiast w grze podwójnej trzykrotnie triumfowała z różnymi partnerkami, a dwa razy przegrywała mecze o tytuł.

– Monastyr to zdecydowanie moje miejsce, bardzo dobrze się tam czułam. Ale i to niesamowicie przemyślany ośrodek wprost stworzony na potrzeby tenisistów, na dodatek świetnie się sprawdzał przy zastosowaniu wszystkich obostrzeń sanitarnych. Nawet tuż po przyjeździe można było korzystać z oddzielonych kortów, tylko dla zawodników objętych obowiązkową kwarantanną, niezależnie od wyników testów PCR – mówiła po powrocie z Tunezji w grudniu.

Swój pierwszy tytuł deblowy w cyklu ITF zdobyła mając 18 lat, w 2018 roku, w Czarnomorsku. Od tamtej pory regularnie startowała w finałach gry podwójnej, ale do niedawna brakowało jej singlowego tytułu. W lutym zdobyła aż trzy w ciągu trzech tygodni.

Wierzymy, że rosnąca forma pozwoli jej szybko osiągnąć cel na ten sezon, czyli co najmniej “trójkę przed nazwiskiem” w rankingu WTA Tour. Ale też pomoże w odniesieniu zwycięstwa nad Brazylią w meczu Billie Jean King Cup. Tym bardziej, że w swoim ostatnim występie w Monastyrze pokonała Laurę Pigossi, rozstawioną z numerem pierwszym, która z drużyną przyleciała do Bytomia.

Sugerowane artykuły

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *