Maja Chwalińska kontynuuje serią zwycięstw. 22-letnia tenisistka w niedzielę triumfowała w grze pojedynczej turnieju ITF W 75 Porto 2 w tym portugalskim mieście (korty twarde, pula nagród 60 tys. euro), pokonując w finale Francuzkę Tessah Andrianjafitrimo 7:5, 6:1. Maja Chwalińska zwyciężyła w imprezie takiej rangi po raz drugi w karierze (dwa tygodnie wcześniej we francuskim Montpellier), dzięki czemu w poniedziałkowym (22 lipca 2024) notowaniu rankingu WTA przesunie się najprawdopodobniej na 167 miejsce, zostając czwartą polską zawodniczką w światowym rankingu tenisistek. Do rankingowej życiówki (149 lokata) sporo jeszcze brakuje, ale to już pozycja gwarantująca udział w kwalifikacjach zbliżającego się wielkoszlemowego US Open 2024 w Nowym Jorku.

Ostatnie sukcesy Chwalińskiej są tym bardziej godne podkreślenia, że triumfy w Montpellier i Porto to jej największe singlowe osiągnięcia w karierze, dzięki którym w dwa tygodnie notuje w rankingu WTA kolosalny awans o blisko 80 pozycji. Polka notuje obecnie serię 10 zwycięstw z rzędu.
Finałowy mecz w Porto był od początku zacięty i wyrównany. Maja Chwalińska w gemie czwartym zdobyła wprawdzie break, obejmując prowadzenie 3:1, a po kilku minutach wygrywała już w secie otwarcia 4:1, ale Francuzka, która była nawet 139 rakietą świata, w gemie siódmym odrobiła stratę, a że następnie obie zawodniczki przez kilka gemów utrzymywały serwis, wszystko zmierzało w pierwszym secie finału do rozstrzygającego tie-breaka. Do decydującej rozgrywki ostatecznie nie doszło, gdyż Maja Chwalińska, prowadząc 6:5, raz jeszcze przełamała serwis rywalki, zwyciężając w trwającym godzinę i 15 minut pierwszym secie 7:5.
Druga partia finału potoczyła się już zdecydowanie pod dyktando dużo wyżej notowanej w światowym rankingu Mai Chwalińskiej. Tym razem Polka zdobyła break już w gemie drugim i wypracowanej wówczas przewagi nie roztrwoniła, swoją dominację podkreślając jeszcze jednym breakiem na 5:1 i set drugi wygrywając zdecydowanie 6:1. Cały finał trwał godzinę i 55 minut, z czego set drugi już tylko 40 minut.
W drodze do finału Maja Chwalińska, która przystępowała do imprezy jako 201 zawodniczka rankingu WTA, w 1/16 finału wygrała 6:1, 6:1 z Gruzinką Mariam Bolkvadze (257. WTA), następnie zwyciężyła 6:3, 6:1 rozstawioną z numerem siódmym Chorwatkę Antonię Ruziv (257. WTA), w ćwierćfinale pokonała 6:0, 6:4 turniejową dwójkę, holenderską tenisistkę Arianne Hartono (160. WTA), a w półfinale – po zwycięstwie 6:2, 4:2 i krecz przeciwniczki wyeliminowała turniejową piątkę Lanlanę Tararundee z Tajlandii (191. WTA).
Jako ciekawostkę dodać można, że finałowa przeciwniczka Mai Chwalińskiej, Francuzka Tessah Andrianjafitrimo, to życiowa partnerka francuskiego tenisisty Ugo Humberta (15. WTA).
Dodajmy, że Maja Chwalińska w Porto grała również w deblu. Polka w parze z Czeszką Gabrielą Knutson w pierwszej rundzie pokonała 6:1, 6:2 duet amerykańsko-portugalski Baylen Brown/Teresa Dranco Dias, ale w ćwierćfinale, w którym duet polsko-czeski miał się zmierzyć z najwyżej rozstawioną parą holendersko-hinduską Arianne Hartano/Prathana Thombare, para Maja Chwalińska/Gabriela Knutson oddała mecz walkowerem.
Na koniec dodajmy jeszcze, że w Porto bez powodzenia występowała Urszula Radwańska (428. WTA). Młodsza z sióstr Radwańskich do turnieju głównego musiała się przedzierać przez dwustopniowe kwalifikacje, w których była rozstawiona z czwórką, ale sobie nie poradziła, już w pierwszej rundzie kwalifikacji przegrywając 4:6, 5:7 z 17-letnią Portugalką Marią Garcią (1299. WTA).
czytaj też: Hungarian Grand Prix 2024. Katarzyna Piter i Fanny Stollar mistrzyniami w Budapeszcie!



