Magda Linette rozpoczyna starty w USA przed US Open

- W moim kalendarzu startów na jesieni nastąpi najprawdopodobniej drobna zmiana - mówi Magda Linette. Fot. Łukasz Gdak

W nocy z poniedziałku na wtorek Magda Linette (LOTTO PZT Team/AZS Poznań) rozpocznie w Waszyngtonie cykl startów w turniejach WTA w Stanach Zjednoczonych poprzedzających wielkoszlemowy US Open. Zanim dotrze do Nowego Jorku wystąpi w turniejach WTA 500 w Waszyngtonie oraz imprezach WTA 1000 w Montrealu i Cincinnati.

W Waszyngtonie Linette, obecnie 28. w rankingu WTA, została rozstawiona z numerem ósmym w drabince. Jej pierwszą rywalką, już w pierwszym dniu turnieju, będzie Amerykanka Danielle Collins, 63. na świecie.

Tuż przed wylotem do USA zawodniczka LOTTO PZT Team wzięła udział w wyjątkowej imprezie Kids współorganizowanej przez Fundację Magdy Linette i AZS Poznań. A towarzyszyli jej m.in. Agnieszka Radwańska z mężem Dawidem Celtem, kapitanem reprezentacji Polsk iw Billie Jean King Cup, a także jej trener Brytyjczyk Mark Gellard.

Po kilkugodzinnych intensywnych zajęciach z dziećmi na kortach AZS Poznań Linette spotkała się z poznańskimi dziennikarzami. Oto czym im opowiadała na konferencji prasowej:

O korekcie planów startowych…

– W moim kalendarzu startów na jesieni nastąpi najprawdopodobniej drobna zmiana. Myślę, że zagram o jeden turniej więcej w Ameryce, czyli WTA 500 w Guadalajarze tuż po US Open, a mniej o jeden. Dzięki temu zrobię sobie chwilową przerwę przed Azją, żeby ten wyjazd nie był aż tak długi jak w zeszłym roku. Myślę, że to będzie jedyna zmiana taka logistyczna w stosunku do tego, co sobie wcześniej zaplanowaliśmy z teamem. Także planuję zagrać w Azji Pekin, Wuhan, później jest bodajże Ningbo i Tokio. W Azji zawsze dobrze się czuję, lubię tam grać i uzyskuję dobre wyniki, więc liczę, że tym razem będzie podobnie. Trochę inaczej jest u mnie jeżeli chodzi o grę na dużych wysokościach, bo zazwyczaj nie przepadam tam grać i staram się tego unikać. Ale jednak stwierdziliśmy, że być może będzie lepiej zostać chwilkę dłużej w Ameryce inie zmieniać kontynentu tak trochę na wariata zaraz po US Open. Tam pozostaniemy chwilę, potrenujemy i zagram w Guadalajarze. A potem po krótkiej przerwie ruszymy już do Pekinu. Po prostu chcemy po prostu spróbować czegoś, czego wcześniej zazwyczaj nie robiłam i zobaczymy czy to coś zmieni.

O działalności Fundacji Magdy Linette…

- Kids Day to największe wydarzenie organizowane przez naszą fundację, której głównym celem jest edukowanie przez sport w różnej formie, nie tylko takiej stricte pod tenis, ale też życiowej - mówi Magda Linette. Fot. Łukasz Gdak
– Kids Day to największe wydarzenie organizowane przez naszą fundację, której głównym celem jest edukowanie przez sport w różnej formie, nie tylko takiej stricte pod tenis, ale też życiowej – mówi Magda Linette. Fot. Łukasz Gdak

– Kids Day to największe wydarzenie organizowane przez naszą fundację, której głównym celem jest edukowanie przez sport w różnej formie, nie tylko takiej stricte pod tenis, ale też życiowej. Chcemy pokazywać, że sport to nie tylko profesjonalizm, że jeżeli pójdzie się do college’u, jeżeli gra się dla siebie, dla zdrowia, dla zabawy, to też jest ok i nie ma w tym nic złego. Staramy się zachęcać do ruchu, ale przede wszystkim jak najzdrowszego podejścia do sportu. Wiele w tym zależy od podejścia rodziców i tego, dlaczego zapisują swoje dzieci na sport, który nie jest tani. Muszą sobie zdawać z tego sprawę i nie do końca traktować to jako inwestycję, bo jest naprawdę bardzo mała możliwość, że ta inwestycja się zwróci. A jest w tym wszystkim naprawdę ogromny stres, no ale też przerzucanie tych takich oczekiwań i presji otoczenia na dziecko, które później faktycznie no może mieć problemy, żeby coś takiego wytrzymać przez dłuższy okres czasu. Tenis jako sport jest fantastyczny, kiedy jesteśmy w stanie dojść do pierwszej setki, do pierwszej pięćdziesiątki i faktycznie dopiero wtedy zaczynamy odczuwać gratyfikację typowo finansową. Ale wcześniej też jest wiele dróg, które tenis otwiera, jak studia w Stanach Zjednoczonych, które są naprawdę ogromnej wartości. Tenis nam daje możliwość nauki tam po prostu za darmo, ponieważ jesteśmy w stanie otrzymywać stypendium, zdobyć edukację i dalej możemy do tego tenisa wrócić, żeby grać dalej w Tourze. Teraz studenci są w stanie sprzedać powiedzmy takiemu college’owi prawa do swojego wizerunku, więc od razu na dzień dobry dostają naprawdę fajny czek z niezłymi pieniędzmi, które mogą odłożyć i później zainwestować właśnie w swoją karierę sportową, a mają przy tym wyższe wykształcenie. Tenis otwiera możliwości nie tylko pracy trenerskiej, ale też pracy dla organizacji, dla klubu, agencji sportowej czy marketingowej. Jest wiele możliwości, więc myślę, że ważne jest uświadamianie, że to nie tylko granie na poziomie zawodowym.

O 3. pozycji w niedawno opublikowanym przez „Forbes” rankingu marek osobistych…

– Z jednej strony to ma znaczenie oczywiście, no bo to pokazuje jaką pracę wykonujemy, taką poza k, której na co dzień w ogóle nie czuć i nie ma tak naprawdę żadnej gratyfikacji z tego. A tutaj pojawia się ten ranking i po prostu jesteśmy w stanie gdzieś się zmierzyć i zobaczyć, czy robimy faktycznie świetną pracę. Ciekawe jest to, że udzielałam się w mediach dużo mniej, bo chcieliśmy sprawdzić czy nawet robiąc minimalnie mniej jestem w stanie się utrzymać wysoko i to się udało. To cieszy, bo chodzi nam o to, żeby ten nasz content był też jakościowy, a trzeba naprawdę robić to dość sumiennie. Musimy też myśleć o tym, jaką strategię obierać czy jaką współpracę wybierać i gdzie się udzielać. To czasem nie są łatwe decyzje, więc fajnie, że idzie nam to po prostu do przodu i jest swoista gratyfikacja w postaci tego rankingu, a to jest bardzo miłe. Czy to ma jakieś konkretne przełożenie? Tak, ale w taki ciekawy sposób, że troszkę ta szala się przechyliła zupełnie w drugą stronę,. Czasami mam wrażenie, że koncerny nie chcą się zgłaszać, bo myślą, że jestem bardzo „droga”. Stąd się wzięło trochę mniejsze udzielanie się, żeby pokazać, że wybieramy faktycznie wybrane marki do współpracy. Ale na pewno jest mi niesamowicie miło, że ludzie i marki mnie aż tak doceniają. To jest coś dość nowego i miło, że ta praca jest widoczna i może być zmierzona.

O współpracy trenerskiej z Agnieszką Radwańską…

– Agnieszka na pewno pomaga mi zmienić nastawienie, szczególnie jeśli chodzi o oczekiwania wobec samej siebie. Najważniejsze jest to, żeby wychodzić do gry z trochę większym luzem. Wiadomo, że jeśli ustawiłam sobie jakąś tam poprzeczkę i wymagam od siebie bardzo dużo, to przegrane mecze na pewno bardzo bolą. Potrzebna w tym jest odrobina właśnie luzu, choć powiem szczerze, że w Australii na przykład było mi troszkę ciężko. Gdzieś tam na pewno chciałam Agnieszce udowodnić, że zrobiłyśmy fajną pracę przed sezonem, bo trenowałam świetnie, grałam na treningach fantastycznie. Chciałam żeby ona też gdzieś tam się cieszyła z tej naszej współpracy, więc na początku czułam presję. Ale z czasem zobaczyłam jakie jest jej podejście, które jest tak naprawdę bardzo spokojne, dość logiczne. Ale też wyrozumiałe, bo Aga też czuje te moje emocje i widzi, co się dzieje na korcie, więc to sprawiło, że zdecydowanie się zbliżyłyśmy.

O przewartościowaniu priorytetów w trakcie kariery…

– Każda z nas dojrzewa do pewnych rzeczy w swoim czasie. W sumie żałuję, że nie miałam takiego podejścia, jak obecnie, troszkę wcześniej. Na pewno trochę bym oszczędziła swoje ciało i swoje nerwy, więc trochę tego żałuję. Ale też myślę, że to też jest taka nauka od najmłodszych lat i wsparcie teamu wokół, który też nauczy zawodniczkę właśnie odpowiedniego podejścia. Myślę, że ważne jest, żeby pokazywać właśnie w jaki sposób najlepiej trenować, nie tak typowo fizycznie, ale też mentalnie podchodzić do treningów, sparingów, ale też do meczów i turniejów. Ważna jest też jakaś szersza perspektywa, na którą w danym momencie ciężko jest spojrzeć, ale gdzieś tam można wiele się ze wszystkiego nauczyć i wyciągnąć wnioski. Ważne jest, żeby otrzymywać od otoczenia atmosferę pewności i spokoju, ale też dyscypliny i gratyfikacji za to, co się zrobi dobrze. Pewne rzeczy do końca nie przechodzą, bo człowiek się tak całkowicie nigdy nie zmienia, szczególnie trudno zmienić swoje stare nawyki. Dlatego to jest ważne, żeby mieć wokół siebie osoby, które nas uczą takich rzeczy, które pomagają zmniejszyć stres, presję oczekiwań.

Tomasz Dobiecki

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Mirra Andrejewa wygrała turniej WTA 500 Adelaide International. Fot. TA Tour/WTA 500 Adelaide International

W sobotę 17 stycznia 2026 poznaliśmy rozstrzygnięcia w rozgrywanych w drugim tygodniu 2026 roku imprez głównego cyklu WTA Tour raz ATP Tour (tuż przed startem w Melbourne …

Poznanianka Katarzyna Piter, najwyżej klasyfikowana obecnie w światowym rankingu deblistek polska tenisistka, została w sobotę 17 stycznia 2026 triumfatorką gry podwójnej podczas turnieju WTA …

Weronika Falkowska i Emily Appletone zagrały w finale turnieju ITF W50 w Manchesterze. Fot. Archiwum prywatne W. Falkowska

Weronika Falkowska (KS Górnik Bytom) udanie rozpoczęła sezon. W pierwszym tegorocznym starcie osiągnęła finał w grze podwójnej w turnieju ITF W50 w Manchesterze u boku Brytyjki Emily …

Z reprezentantek Polski w poniedziałek na kortach w Melbourne wystąpią m. in. Magda Linette i Magdalena Fręch. Fot. Archiwum PZT

W niedzielę 18 stycznia 2026 (w Polsce w nocy z soboty 17 stycznia na niedzielę 18 stycznia) rusza w Melbourne 114. edycja wielkoszlemowego turnieju Australian Open. Na razie organizatorzy …