Pięcioro Biało-Czerwonych jest pewnych występu w grze pojedynczej wielkoszlemowego turnieju tenisowego Roland Garros 2025, który w dniach 25 maja – 8 czerwca 2025 rozgrywany będzie na ziemnych kortach Stade Roland Garros w Paryżu. To Iga Świątek (5. WTA), która bronić będzie w Paryżu tytułu, walcząc o czwarty z rzędu, a piąty w karierze triumf w tej imprezie i swój szósty w karierze tytuł wielkoszlemowy w singlu kobiet; Magdalena Fręch (25. WTA), Magda Linette (WTA) oraz Hubert Hurkacz (31. ATP) i Kamil Majchrzak (88. ATP). Możliwość dołączenia do tego kwintetu miała Linda Klimovicova (192. WTA), ale niestety przegrała w piątek 23. maja w finale trzystopniowych kwalifikacji z wyżej notowaną w światowym rankingu tenisistek, rozstawioną w kwalifikacjach z 27. numerem Hiszpanką Leyre Romero Gormaz (150. WTA) i teraz może liczyć jedynie, że ewentualnie trafi do głównej drabinki turnieju jako lucky loser.
Piątkowy mecz od początku był interesujący, wyrównany, ale nie zaczął się pomyśli reprezentantki Polski, która w pierwszym gemie nie wykorzystała dwóch break-pointów, a w kolejnym gemie przy własnym podaniu, choć od wyniku 0:40 dwa break-pointy obroniła, przy trzecim straciła serwis, a za kilka minut przegrywała już w secie otwarcia 0:3.
Niekorzystny przebieg wydarzeń na korcie nie podłamał jednak urodzonej w Ołomuńcu, a od listopada 2024 reprezentującej Polskę, niespełna 21-letniej tenisistki i po kolejnych trzech gemach mieliśmy już w pierwszym secie remis 3:3.
Linda Klimovicova stratę odrobiła, ale pójść za ciosem nie zdołała. W bardzo trudnym położeniu Czeszka w polskich barwach znalazła się w gemie ósmym, gdy Hiszpanka przy serwisie rywalki objęła prowadzenie 40:0, wypracowując trzy z rzędu break-pointy. Linda Klimovicova wybrnęła jednak z opresji, po obronie tych trzech oraz jeszcze jednego break-pointa utrzymując serwis. Reprezentantka Polski wówczas jeszcze się wybroniła, lecz w gemie 10, gdy przegrywając 4:5, serwowała, broniąc się przed porażką w secie, niestety, raz jeszcze straciła podanie i set otwarcia, po 49 minutach, wygrała 6:4 wyżej notowana w rankingu WTA 23-letnia Leyre Romero Gormaz.
Druga odsłona meczu miała inny przebieg, a Linda Klimovicova zaprzepaściła dużą szansę, by doprowadzić przynajmniej do rozstrzygającego seta trzeciego.
W drugiej partii meczu reprezentantka Polski nie wykorzystała wprawdzie break-pointa w gemie pierwszym, ale w kolejnym gemie serwisowym rywalki zdobyła bardzo istotny break na 2:1, po czym utrzymując podanie, prowadziła w drugiej odsłonie spotkania 3:1 z przewagą breaka.
Linda Klimovicova mogła nawet wygrywać w tej partii 4:1 z przewagą dwóch breaków na koncie, ale w gemie piątym, tak jak w pierwszym, nie wykorzystała break-pointa.
Regularniejsza w poczynaniach na korcie Hiszpanka okazała się skuteczniejsza i po tym, jak wybrnęła z kłopotów w gemie piątym, w kolejnym gemie na sucho przełamała serwis Lindy Klimovicovej, odrabiając straty. Przedstawicielka polskiego tenisa natychmiast mogła co prawda odzyskać prowadzenie z przewagą breaka, lecz tak jak w gemach pierwszym i piątym, zmarnowała break-point.
Z kolei w gemie ósmym nie wykorzystała break-pointa tenisistka hiszpańska i wciąż jeszcze wszystko było zarówno w secie drugim, jak i w całym meczu możliwe.
Linda Klimovicova była teraz w o tyle trudniejszej sytuacji, że jako pierwsza serwowała w secie drugim Leyre Romero Gormaz, więc kiedy objęła w secie drugim prowadzenia 5:4, potrzebowała już tylko jednego wygranego gema, by zapewnić sobie występ w turnieju głównym Roland Garros 2025. Linda Klimovicova miała teraz wprawdzie do dyspozycji serwis, by przedłużyć rywalizację, ale będąc „pod ścianą”, nie wytrzymała obciążenia. Broniąc się przed porażką reprezentantka Polski wygrywała jeszcze przy swoim podaniu 30:15, ale trzy następne wymiany padły łupem Hiszpanki, która zdobywając w kluczowym momencie break, zwyciężyła w trwającym 54 minut secie drugim 6:4 i po pokonaniu w finale kwalifikacji Lindy Klimovicovej 6:4, 6:4 – mogła się cieszyć z awansu do głównego turnieju Roland Garros 2025 w grze pojedynczej kobiet.
Wyrównany mecz trwał 103 minuty, a Linda Klimovicova ma czego żałować, bo chociaż faworytką piątkowego meczu była raczej starsza i wyżej notowana w rankingu WTA Leyre Romero Gormaz, spotkanie równie dobrze mogło potoczyć się odwrotnie.
Krzysztof Maciejewski

