Daria Kuczer (BKT Advantage Bielsko-Biała) jako pierwsza z tenisistek odniosła drugie zwycięstwo w Fale Loki Koki Cup w Bydgoszczy, powtarzając swój sukces sprzed dwóch lat. Wówczas na kortach Klubu Centrum również wygrała turniej rangi ITF W35. W niedzielnym finale Polka pokonała 6:7 (6-8), 7:6 (7-5), 6:1 Ukrainkę Jelizawetę Kotliar.

– Już na początku turnieju uświadomiono mi, że mam szansę jako pierwsza wygrać w Bydgoszczy po raz drugi. Ale nie dopuszczałam takich myśli, jednak podchodziłam do tego występu z pokorą, bo dopiero w czerwcu wróciłam do gry po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Szczerze mogę powiedzieć, że się nie spodziewałam drugiego zwycięstwa tutaj i trzeciego w karierze. Bardzo ucieszyła mnie dzika karta przyznana przez dyrektora turnieju, ale przyjechałam tu, żeby po prostu zagrać jak najlepiej, ale żeby az tak? Jestem naprawdę szczęśliwa – powiedziała Kuczer po trwającym blisko trzy i pół godziny finale przerwanym przez deszcz na dwie i pół godziny.
– To były dwa zupełnie różne zwycięstwa. W 2024 roku zdobyłam tu tytuł po trzech przegranych finałach w Tourze, a zaraz w kolejnym tygodniu wygrałam też 15-tysięcznik o siebie w Bielsku-Białej. To było wspaniałe uczucie, ale chyba lepiej smakuje dzisiejsze zwycięstwo, bo odniosłam je w o wiele trudniejszej sytuacji. Nie grałam w tenisa przez ponad dziesięć miesięcy, wróciłam na korty dopiero w czerwcu i już wywalczyłam tytuł i to po tak długiej przerwie – dodała.

Zaraz po powrocie do Touru, pod koniec czerwca, Daria osiągnęła ćwierćfinał w turnieju ITF W50 RokitkiPark Open na kortach Gdańskiej Akademii Tenisowej. W pierwszy weekend sierpnia była w deblowym finale w imprezie tej samej rangi w Knokke-Heist. W Belgii jej partnerką była Sandra Samir, z którą w Fale Loki Koki Cup osiągnęła jako jedyna z Polek ćwierćfinał i zagra w przyszłym tygodniu w ITF W35 w Krakowie.
Prosto z Bydgoszczy Kuczer udała się do Krakowa, gdzie skorzysta ze statusu „special example” w głównej drabince turnieju ITF W35 w Krakowie.
– No tym razem nie spodziewam się powtórki sprzed dwóch lat i drugiego zwycięstwa tydzień po tygodniu. Jednak w Krakowie jest „35-tka”, nie jak wtedy w Bielsku „15-tka”, ale liczę, że osiągnę dobry wynik. No i przede wszystkim mam nadzieję, że się zregeneruję do wtorku, bo mam wtedy zagrać dwa mecze, w singlu i deblu – dodała.

Niedzielny finał rozpoczął się zgodnie z planem o godzinie 10.00 w lekkiej mrzawce, która pozwalała grać. Po upalnej pogodzie z ostatnich dni korty skutecznie wchłaniały wodę, więc możliwe było rozpoczęcie rywalizacji. Mniej więcej po kwadransie opady ustały, a potem sporadycznie tylko trochę kropiło.
Lepiej w mecz weszła Kuczer, która wygrała losowanie i wybrała odbiór, po czym przy podaniu rywalki odskoczyła na 40-0. Jelizaweta wybroniła się trzykrotnie przed przełamaniem, a potem po raz czwarty przy grze na przewagi, zanim przy piątej okazji Polka zdobyła pierwszego breaka.
Po pewnie utrzymanym serwisie do 15, ponownie przełamała przeciwniczkę, tym razem przy czwartym break poincie i zrobiło się 3:0. Potem sytuacja na korcie odmieniła się o 180 stopni, a cztery kolejne gemy zapisała na swoim koncie Kotliar, po przełamaniach wywalczonych kolejno przy drugiej sposobności w czwartym gemie i trzeciej w szóstym, zanim po raz pierwszy w niedzielę objęła prowadzenie 4:3.

Sytuacja się mogła jeszcze bardziej skomplikować, ale Daria obroniła cztery break pointy w ósmym gemie i wyrównała na 4:4. Dalej gra toczyła się zgodnie z regułą własnego serwisu, więc doszło do tie-breeaka i to bardzo emocjonującego. W dodatkowej rozgrywce bliższa sukcesu była Polka, która od 6-3 wypuściła z rąk trzy piłki setowe, za to rywalka wygrała ją 8-6 przy pierwszym wypracowanym setbolu.
W drugiej części gry, przy stanie 1:1 doszło do obustronnych przełamań, wskutek których Ukrainka prowadziła 2:1, ale sytuacja wróciła do normy gdy Kuczer wyszła na 3:2, 4:3 i 5:4. Niebezpiecznie zrobiło się, gdy Polka straciła ponownie podanie w gemie jedenastym (do 15). Próbowała natychmiast odrobić stratę, ale przy stanie 5:6 i 30-0 na dobre się rozpadało, więc po blisko trzygodzinnej walce tenisistki musiały się udać do szatni.
Sędzia naczelny Węgier Koppany Enyedi z niepokojem śledził prognozy pogody i co kilka minut wyglądał na dwór, przesuwając podjęcie decyzji o wznowieniu meczów. Ciągłe i chwilami dość intensywne opady powodowały, że kort był śliski i mokry, więc po ich ustaniu trzeba było czekać aż wyschnie. Ostatecznie tenisistki wróciły do rywalizacji około godz. 15.30, po dwuipółgodzinnej przerwie w grze.
Dwie wygrane przez Polkę piłki i doszło do drugiego tie-breaka, tym razem szczęśliwego dla Darii, która z 1-3 wyszła na 4-3, a potem na 6-4, zanim wykorzystała drugiego setbola i wyrównała stan finału.
Kuczer perfekcyjnie otworzyła też decydującą partię, przełamując przy pierwszej okazji serwis rywalki, a chwilę później było już 2:0, po czym oddała Ukraince ostatniego gema tego dnia. Tytuł zapewniła sobie przy pierwszym meczbolu, po trzech godzinach i 28 minutach gry, nie licząc pauzy wynikającej z załamania pogody.
– Dzika karta do głównej drabinki, to bez wątpienia najlepsza inwestycja w historii naszego turnieju. Daria idealnie wykorzystała tę szansę i najlepiej spisała się w tym roku w Bydgoszczy ze wszystkich startujących tu Polek, w singlu i w deblu. Sprawiła nam wszystkim wiele radości, pokazała niesamowity tenis i waleczność. Wierzymy, że z taką formą i świetną grą szybko odrobi straty w rankingu spowodowane przez wielomiesięczną kontuzję. No i widownia dopisała nie tylko jeśli chodzi o frekwencję, pomimo długiego świątecznego weekendu, ale i głośnego dopingu dla Darii – powiedział Cezary Welc, prezes Bydgoskiej Fundacji Tenisowej GEM, która obdarowała Kuczer specjalną przepustką do głównej drabinki.
Już w sobotę wyłoniono zwyciężczynie gry podwójnej, w której po tytuł sięgnęły Węgierka Adrienn Nagy i Niemka Joelle Lilly Sofie Steur. W finale para numer jeden w drabince wygrała po blisko dwugodzinnej walce z Włoszkami Gaią Maduzzi i Violą Turini 6:1, 6:7 (6-7), 10-8.
Pierwsza edycja Fale Loki Koki Cup odbyła się w 2021 roku i miała rangę ITF W25. W kolejnym sezonie był to turniej ITF W15, a w 2023 ponownie ITF W25. Od 2024 roku zachowuje poziom ITF W35 z pulą nagród 30 tysięcy dolarów.
Sponsorem Tytularnym turnieju jest polska marka Fale Loki Koki. Impreza jest finansowana ze środków Urzędu Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz Samorządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Sponsorami Głównymi są: Solano, Brat Bicycle Parts Producer i Miasto Bydgoszcz, a organizatorem jest Bydgoska Fundacja Tenisowa Gem.

Zwyciężczynie Fale Loki Koki Cup:
gra pojedyncza
2021 – Nastasja Schunk (Niemcy)
2022 – Walerija Olianowska
2023 – Dalila Jakupovic (Słowenia)
2024 – Daria Kuczer (Polska)
2025 – Tatiana Pieri (Włochy)
2026 – Daria Kuczer (Polska)
gra podwójna
2021 – Carolia Alves (Brazylia), Iryna Szymanowicz
2022 – Maryna Kolb, Nadija Kolb (obie Ukraina)
2023 – Dalila Jakupovic, Nika Radisic (obie Słowenia)
2024 – Sada Nahimana (Burundi), Okuwaki (Japonia)
2025 – Zuzanna Pawlikowska (Polska), Sapfo Sakellaridi (Grecja)
2026 – Adrienn Nagy (Węgry), Joelle Lilly Sofie Steur (Niemcy)






