Enea Poznań Open. Daniel Michalski w ćwierćfinale

- Dzisiaj jednak to ja byłem bardziej energicznym zawodnikiem na korcie, lepiej poradziłem też sobie w trudnych momentach - przyznał Daniel Michalski po wygranej. Fot. Karolina Kiraga-Rychter

Daniel Michalski zanotował cenne zwycięstwo nad Rudolfem Mollekerem i awansował do trzeciego w tym roku ćwierćfinału turnieju z serii Challenger ATP. W drugiej rundzie Enea Poznań Open 2023 Polak pokonał Niemca 6:4, 6:2. Z turniejem na kortach Parku Tenisowego Olimpia pożegnał się Maks Kaśnikowski. To był też udany dzień dla polskich reprezentantów w grze podwójnej. Aż trzy pary z Polakami w składzie awansowały do ćwierćfinałów: Karol Drzewiecki z Petrem Nouzą, Daniel Michalski z Kacprem Żukiem oraz Piotr Matuszewski i Kai Wehnelt.

Michalski: Byłem bardziej energiczny na korcie

Rudolf Molleker przedzierał się do turnieju głównego przez eliminacje, więc był to już czwarty mecz Niemca w tegorocznej imprezie. Finalista Poznań Open 2019 zajmuje obecnie 264. miejsce w rankingu ATP, a więc osiem oczek wyżej od Daniela Michalskiego, choć tenisista zza naszej zachodniej granicy plasował się już na 146. lokacie cztery lata temu.

Rudolf Molleker przedzierał się do turnieju głównego przez eliminacje. Fot. Karolina Kiraga-Rychter
Rudolf Molleker przedzierał się do turnieju głównego przez eliminacje. Fot. Karolina Kiraga-Rychter

Michalski od początku bardzo dobrze czuł się w swoich gemach serwisowych. W pierwszym secie Polak nie musiał bronić ani jednego break-pointa i przegrał zaledwie siedem punktów przy swoim podaniu. 23-latek z Warszawy szanse na przełamanie miał już w piątym gemie. Wtedy jeszcze Molleker się wybronił, ale nie zdołał tego zrobić w dziewiątym i to nasz tenisista zdobył przewagę. Po 46 minutach gry przypieczętował zwycięstwo w partii otwarcia 6:4.

W drugiej partii reprezentant Polski kontynuował dobrą i solidną grę, nie dając Niemcowi szans wykorzystania swoich atutów. Molleker był coraz bardziej sfrustrowany, a Michalski robił swoje. Już w piątym gemie ponownie odebrał podanie rywalowi. To wtedy warszawianin lekko się rozluźnił, gdyż przeciwnik miał okazję do odrobienia strat. To się jednak nie udało, a Michalski poszedł za ciosem i wygrał w sumie pięć gemów z rzędu w drugim secie.

– Wiedziałem, że to trudny rywal. Znam go od najmłodszych lat, bo jesteśmy z tego samego rocznika. Rudolf dysponuje solidnym serwisem i bardzo dobrym backhandem. Dzisiaj jednak to ja byłem bardziej energicznym zawodnikiem na korcie, lepiej poradziłem też sobie w trudnych momentach – przyznał Michalski. – Miałem więcej do zaoferowania w grze po moim serwisie. On robił więcej błędów i to ja byłem cały czas krok przed nim – dodał.

Dla Michalskiego to trzeci ćwierćfinał w tym roku na poziomie challengerowym. W styczniu osiągnął ten etap w Nonthaburi w Tajlandii, a w marcu w tureckiej Antalyi. Kolejnym rywalem 23-latka z Warszawy będzie lepszy z pary Pol Martin Tiffon (Hiszpania) – Timo Stodder (Niemcy).

Mecz straconych szans

Maks Kaśnikowski żegna się z Enea Poznań Open 2023. 19-latek z Warszawy nie poszedł w ślady Daniela Michalskiego i odpadł z turnieju w drugiej rundzie gry pojedynczej. Lepszy od polskiego tenisisty okazał się Argentyńczyk Mariano Navone, który wygrał 6:4, 7:6 (4). – Jestem rozczarowany. Chciałbym znaleźć pozytywne słowa, ale nie mogę – powiedział tuż po meczu Kaśnikowski.

Maks Kaśnikowski i Mariano Navone mają za sobą trzysetowe boje w pierwszej rundzie Enea Poznań Open. Polak pokonał wyżej notowanego Szwajcara Henri Laaksonena, a Argentyńczyk wyeliminował rodaka i turniejową dwójkę – Federico Corię. Zawodnicy wyszli na kort centralny chwilę po godzinie 15, aby rozegrać zaledwie niecałe dwa gemy. Było to spowodowane opadami deszczu, które po raz drugi storpedowały środowy plan gier. Przerwa trwała ponad godzinę.

Po powrocie na kort Kaśnikowski miał trzy okazje przełamać rywala, ale ta sztuka mu się nie udała. Kluczowy dla losów pierwszego seta okazał się siódmy gem. Navone wygrał do zera przy serwisie Polaka. To pozwoliło mu spokojnie dograć seta do końca. Drugi set to także partia straconych szans 19-latka. Kaśnikowski w drugim gemie miał aż pięć piłek na przełamanie serwisu swojego rywala. Nie wykorzystał jednak żadnej z nich. Navone takich okazji nie przepuszczał i w kluczowych momentach zachowywał więcej zimnej krwi. Kaśnikowski popełniał więcej prostych błędów, ale starał się odwrócić losy seta i meczu. Doprowadził jeszcze do tie-breaka, ale bez happy endu.

– Jest spory niedosyt. Czuję, że dzisiaj nie zagrałem na sto procent moich możliwość. Przez cały mecz zawodziło mnie moje najlepsze uderzenie, czyli forehand. Popełniałem wiele błędów, a mój przeciwnik to wykorzystał – podsumował 19-latek. W ćwierćfinale Enea Poznań Open Mariano Navone zmierzy się z Manuelem Guinardem (Francja). 

- Jest spory niedosyt. Czuję, że dzisiaj nie zagrałem na sto procent moich możliwość - podsumował Maks Kaśnikowski. Fot. Paweł Rychter
– Jest spory niedosyt. Czuję, że dzisiaj nie zagrałem na sto procent moich możliwość – podsumował Maks Kaśnikowski. Fot. Paweł Rychter

Trzy polskie deble już w ćwierćfinale

To był udany dzień dla polskich reprezentantów w grze podwójnej. Aż trzy pary z Polakami w składzie awansowały do kolejnej rundy, którą będą jutrzejsze ćwierćfinały: Karol Drzewiecki z Petrem Nouzą, Daniel Michalski z Kacprem Żukiem oraz Piotr Matuszewski i Kai Wehnelt.

Daniel Michalski miał bardzo szczęśliwy dzień, gdyż cieszył się dzisiaj z podwójnego awansu – zarówno w singlu, jak i w deblu. W grze podwójnej nie musiał nawet wychodzić na kort z Kacprem Żukiem – Witalij Saczko, który zgłosił się razem z Davidem Pichlerem wycofał się z rywalizacji. Teraz czeka ich bratobójczy pojedynek – zmierzą się z Karolem Drzewieckim, który awansował w parze z Petrem Nouzą.

Petr Nouza i Karol Drzewiecki. Fot. Paweł Rychter
Petr Nouza i Karol Drzewiecki. Fot. Paweł Rychter

W ostatnim rozegranym meczu na korcie centralnym stały bywalec poznańskich kortów, Karol Drzewiecki z Czechem Petrem Nouzą pokonał amerykańskich braci Blanch, którzy na początku dnia zmierzyli się razem w singlowym starciu. Do wygrania pierwszego seta 6:4 wystarczyło jedno przełamanie, zaś Polak tradycyjnie imponował swoimi atutami – dobrym serwisem i grą przy siatce. W drugim secie break nastąpił jeszcze szybciej, już w trzecim gemie. Później bezpieczne utrzymywanie przewagi wystarczyło do szóstego gema, gdy Amerykanie „odłamali” przeciwników i wyrównali stan rywalizacji. Kolejne ich przełamanie nastąpiło w decydującym momencie seta, na zwycięstwo 7:5. Dzięki temu mogliśmy zobaczyć super tie-break, który również był bardzo zacięty, choć przez większość czasu ze wskazaniem na polsko-czeski duet. Taki też był końcowy rezultat, gdyż Drzewiecki z Nouzą wygrali 6:4, 5:7, 10-8.

W ostatnim deblu z udziałem Polaków naprzeciwko siebie stanęli Piotr Matuszewski i Borys Zgoła – pierwszy z Niemcem Kaiem Wehneltem, drugi zaś z Leo Borgiem. W pierwszym secie bez większych problemów zwyciężyła pierwsza z wymienionych par, gdyż końcowy rezultat to 6:2. Właściwie taki sam przebieg miała druga partia, która jednocześnie zakończyła się identycznym wynikiem – Polak z Niemcem wygrali ten mecz 6:2, 6:2 i w ćwierćfinale zmierzą się z rozstawionymi z dwójką Petrosem Tsitsipasem oraz Semem Verbeekiem.

Czwartek na kortach

W czwartek według planu mają być rozegrane ćwierćfinały gry pojedynczej, w tym rywalizacja Daniela Michalskiego z Niemcem Timo Stodderem. Na tym samym etapie będzie gra podwójna, choć najpierw trzeba wyłonić dwie pary, które dołączą do ćwierćfinalistów. Na kort w końcu powinien wyjść Łukasz Kubot, który razem z Szymonem Walkowem będzie miał prawdopodobnie pracowity dzień.

Łącznie w rozpisce pojawiło się 10 spotkań – cztery w singlu, a także sześć w deblu. Rozpoczynamy o godzinie 10.30 i wówczas na kort po raz pierwszy w tegorocznej edycji Enea Poznań Open 2023 wyjdzie wracający tutaj po kilkunastu latach Łukasz Kubot, czyli niezwykle utytułowany polski zawodnik, zwycięzca turniejów wielkoszlemowych, były numer 1 rankingu deblistów. Jego partnerem w stolicy Wielkopolski będzie Szymon Walków, który broni tytułu sprzed roku. Polacy mieli zagrać w środę, ale gry były przerywane przez opady deszczu i ostatecznie dopiero w czwartek pojawią się na głównej arenie Parku Tenisowego Olimpia. Przeciwnikami będą Włoch Lorenzo Giustino oraz Sumit Nagal z Indii. Co ciekawe, w przypadku awansu para Kubot i Walków o półfinał zagra tego samego dnia – będzie to czwarte w kolejności starcie, czyli start można oszacować około godziny 16. Tutaj wiele wskazuje na to, że dojdzie do rywalizacji z Urugwajczykiem Arielem Beharem oraz Czechem Adamem Pavlaskiem. Duet numer 1 musi jednak najpierw ograć rywali, z którymi zmierzy się o godzinie 11 na korcie numer 2.

Dzień będzie stał oczywiście pod znakiem ćwierćfinałów gry pojedynczej. My szczególnie będziemy trzymać kciuki za Daniela Michalskiego, który rozpocznie bój o półfinał nie wcześniej niż w południe na korcie centralnym. Znów wpadł na przeciwnika z Niemiec – po wyeliminowaniu Rolanda Mollekera walczyć będzie z Timo Stodderem. Po nich zaprezentuje się jeden z dwóch graczy rozstawionych, którzy pozostali w Enea Poznań Open 2023. To numer 4, Argentyńczyk Facundo Diaz Acosta, którego rywalem będzie Czech Zdenek Kolar.

Na korcie numer 1 gry rozpoczną się o godzinie 11 od dwóch pozostałych ćwierćfinałów. Najpierw kwalifikant z Francji Manuel Guinard zmierzy się z pogromcą Maksa Kaśnikowskiego, Argentyńczykiem Mariano Navone. A później, ale nie wcześniej niż o godzinie 13, rozstawiony z piątką Chilijczyk Tomas Barrios Vera będzie próbował ograć Amerykanina Ulisesa Blancha, który przedzierał się do turnieju głównego przez eliminacje.

Późne popołudnie to czas na kolejne konfrontacje gry podwójnej. Miejmy nadzieję, że wtedy na kort wyjdą Kubot i Walków, a po nich w piątym starciu na korcie centralnym zobaczymy na pewno Daniela Michalskiego oraz Kacpra Żuka, którzy w pierwszej rundzie wygrali walkowerem, a teraz powalczą z innym Polakiem, Karolem Drzewieckim oraz Czechem Petrem Nouzą. Na drugiej co do ważności arenie z kolei zobaczymy w trzecim meczu, czyli najwcześniej o godzinie 15, Piotra Matuszewskiego, który z Niemcem Kaiem Wehneltem stanie naprzeciwko Greka Petrosa Tsitsipasa, brata słynnego Stefanosa, a także Holendra Sema Verbeeka.

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości