Nowości

Dariusz Łukaszewski: Podążać czeską drogą

dnia

Z Dariuszem Łukaszewskim, wiceprezesem Polskiego Związku Tenisowego do spraw sportowych, działaczem Górnika Bytom, o pomysłach dotyczących reorganizacji rozgrywek drużynowych, o Tenisowym Klubie Roku i o tym dlaczego warto czerpać doświadczenia od czeskiej federacji rozmawia Maciej Łosiak.

Epidemia koronawirusa spowodowała, że rok 2020 jest wyjątkowy w każdej dziedzinie życia – także w sporcie. Gdyby jednak na chwilę zapomnieć o Covid 19, to jak Pan ocenia stan polskiego tenisa?

– Uważam, że kierunek, jaki obraliśmy, jest dobry. Trzeba wyciągać wnioski z lat poprzednich i nie popełniać podobnych błędów. Przyjmować krytyczne, merytoryczne uwagi, ale nie reagować na hejt, który był i będzie. Przed nami jednak jeszcze dużo pracy i zmian, które na pewno nas czekają.

Jakie zmiany Pana zdaniem są konieczne?

– W ostatnim czasie zdecydowaliśmy się na reorganizację Drużynowych Mistrzostw Polski. Żeby tenis zawodniczy się rozwijał, potrzebna jest rywalizacja. Jednym z elementów rywalizacji są, naturalnie, rozgrywki drużynowe, dlatego naszym celem, jako związku, jest finansowe wspomożenie rywalizujących klubów. PZT zdecydował, że „drużynówki” odbywać się będą raz w roku w sezonie letnim, choć – zapewne – krytycy powiedzą, że to nie sprzyja wspomnianej rywalizacji. Nasz cel jest jednak jasny. Dzięki temu, że finały będą raz do roku, kluby będą mogły wystawić zespół w każdej kategorii wiekowej, a centrala za to zapłaci, łącznie z turniejami eliminacyjnymi. Średni koszt wyjazdu zespołu w okresie letnim to około 4 tys. zł, a jeśli przemnożymy to przez liczbę wystawianych ekip, to w budżecie każdego klubu zostanie około 40 tys. zł. Zimą te wydatki rosły i łącznie mogły nawet wynosić 60 tys. zł. Na stuprocentowe wsparcie klubów zimą i latem PZT nie było stać. Moim zdaniem zaproponowane rozwiązanie jest dobre.

Jednym z ważnych elementów spółzawodnictwa, które ma przynosić korzyści finansowe klubom, jest również projekt o nazwie Tenisowy Klub Roku PRO.

– W 2019 roku odbyła się pierwsza edycja. Założenie jest proste. Chodzi o wyłonienie najlepszych klubów zajmujących się szkoleniem zawodników, biorących udział we współzawodnictwie, zarówno w kraju, jak i na arenie międzynarodowej. W ubiegłorocznej edycji brały udział kluby posiadające ważną licencję PZT. Podzieliły między siebie 100 tys. zł. Nagrody za trzy pierwsze miejsca wynosiły odpowiednio 18, 15 i 12 tys. zł. Kluby sklasyfikowane na pozycjach 4–5 otrzymały po 10 tys. zł, a te z miejsc 6–10 po 7 tys. zł. W czołowej trójce za ubiegły rok znalazły się: Górnik Bytom, Advantage Bielsko Biała i AZS Poznań. Klasyfikacja „Klub Roku PRO” powstała uwzględniając wyniki turniejów wielkoszlemowych, spotkań reprezentacyjnych zarówno w Pucharze Davisa, jak i w Pucharze Federacji. Liczyły się też rezultaty uzyskane w indywidualnych i drużynowych mistrzostwach Polski. Łącznie zostało sklasyfikowanych 124 klubów. Co ważne, na liście są nie tylko kluby z dużych ośrodków miejskich, ale też z mniejszych miast i miejscowości. Przykłady: Ustroń, Puszczykowo, Złotoryja, Grodzisk Mazowiecki, Pobiedziska. W edycji 2020 rankingu chcielibyśmy zwiększyć pulę nagród do 200 tys. zł, a na liście klubów, które zostałyby nagrodzone, było nie 10, a 20.

Jest Pan osobą otwartą na nowe pomysły i współpracę. Działa Pan na Śląsku i w Górniku Bytom, a stąd rzut kamieniem do Czech, które dla wielu mogą być wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o tenis.

– Mam świetne relacje z Martinem Hynkiem, szefem morawskiego związku tenisowego i zarazem wiceprezesem czeskiej federacji. Nikomu związanemu z tenisem nie trzeba chyba tłumaczyć, że od wielu dekad nasi południowi sąsiedzi mogą być przykładem, jak powinny funkcjonować rozgrywki, system szkolenia, itd. To nie jest przypadek, że Czesi są światową potęgą w białym tenisie, szczególnie jeśli chodzi o tenis kobiecy. Tak, należy korzystać z ich doświadczenia. I my to robimy. Są jednak bariery, których nie jesteśmy w stanie sami pokonać. Pamiętam jedną z rozmów z Martinem: „Darek, kiedy chcę zorganizować turniej, idę do samorządu czy instytucji państwowej, zajmującej się sportem i mówię: potrzebuję taką a taką kwotę na imprezę. I te pieniądze bez wielkich formalności szybko dostaję.” Takie wsparcie oznacza, że zawodniczo w tenisa mogą grać w Czechach tysiące dzieci, a z nich wyławia się najlepszych. Tam kluby są bardzo mocne, w rozgrywkach ligowych występują czołowe tenisistki i tenisiści tego kraju.
Staramy się iść ich drogą, od lat organizujemy np. mecze Śląsk – Morawy we wszystkich kategoriach wiekowych. Przypatrując się Czechom i pracując w Polskim Związku Tenisowym staram się modyfikować niektóre ich wzorce i wprowadzać na krajowy grunt. Powoli, ale systematycznie idziemy do przodu. W naszą tenisową przyszłość patrzę z optymizmem.

Fot. LOTOS PZT Polish Tour/M. Buksa oraz Archiwum

Sugerowane artykuły

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *