Trwa BNP Paribas Open 2026, jedna z najbardziej prestiżowych imprez w tenisowym kalendarzu, rozgrywany na twardych kortach w Indian Wells Kalifornii w USA turniej rangi WTA 1000 oraz ATP Masters 1000 z uwagi na rangę nazywany piątą lewą Wielkiego Szlema. Pula nagród imprezy: 18 831 450 USD. Drugi dzień rywalizacji, czwartek 5 marca 2026 w grze pojedynczej kobiet przyniósł występy dwóch polskich tenisistek: Magdaleny Fręch (36. WTA) oraz Magdy Linette (49. WTA). Jako pierwsza z Biało-Czerwonych na korcie, o godzinie 20 naszego czasu pojawiła się Magda Linette, która w pierwszej rundzie zmierzyła się z Amerykanką Ashlyn Krueger (82. WTA) przegrywając niestety w dwóch setach 1:6, 4:6 . Nie powiodło się także Magdalenie Fręch, która w meczu zakończonym po godzinie 5.30 czasu polskiego już w piątek 6 marca, mimo udanego początku i zwycięstwa w secie otwarcia, przegrała po blisko trzygodzinnej batalii 6:3, 5:7, 3:6 z Australijką Storm Hunter (234. WTA). Na pierwszej rundzie występ w Indian Wells zakończyła też słoweńsko-polska para deblowa Andreja Klepac/Katarzyna Piter przegrywając 4:6, 2:6 z duetem Chan Hao-ching/Janice Tjen (Chińskie Tajpej/Indonezja).

Magda Linette – Ashlyn Krueger 1:6, 4:6
Magda Linette była raczej faworytką pojedynku z Ashlyn Krueger, ale niestety nie był to udany występ tenisistki AZS Poznań, która w kiepskim stylu przegrała z niżej notowaną w rankingu światowym Ashlyn Krueger w dwóch setach 1:6, 4:6.
Mecz zaczął się nawet obiecująco dla Polki, która w pierwszym gemie pojedynku wygrała dwie pierwsze wymiany, po czterech rozegranych akcjach wypracowując przy serwisie Amerykanki dwie z rzędu break-pointy. Poznanianka nie wykorzystała jednak tych szans i był to jak się okazało przełomowy moment seta otwarcia. Ashlym Krueger utrzymała wówczas serwis i od tej chwili dominowała już na korcie. Maga Linette dopiero przegrywając 0:4 z podwójną stratą podania na koncie zdołała po breaku otworzyć po swojej stronie wynik w pierwszej partii odrabiając część strat, ale za ciosem pójść nie dała rady po 32 minutach przegrywając set otwarcia 1:6.
Co gorsza trudno było znaleźć element gry na którym poznanianka mogłaby opierać nadzieje na odwrócenie przebiegi wydarzeń na korcie.
Z utrudniającym grę silnym wiatrem Polka zupełnie nie umiałą sobie poradzić, słąbo serwowała,zwłąszczaprzy drugim podaniu, popełniała wiele błędów.
Set drugi rozpoczął się od trudnego dla poznanianki własnego gema serwisowego, ale Magda Linette wreszcie po raz pierwszy w meczu utrzymała podanie wychodząc w secie na prowadzenie 1:0, a wygrywając po trzech gemach 2:1, już podwoiła swój dorobek z seta pierwszego..
W bardzo trudnym położeniu Magda Linette znalazła się w gemie piątym drugiej odsłony pojedynku, lecz nie straciła podania broniąc cztery break-pointy, w tym trzy pierwsze od stanu 0:40 następujące bezpośrednio po sobie, więc szanse na pomyślny dla Polki przebieg meczu zostały zachowane.
Kluczowy dla losów drugiego seta okazał się gem dziewiąty. Magda Linette prowadziła w nim 30:15, ale wówczas popełniła podwójny błąd serwisowy, po czym niestety straciła serwis. Amerykanka po raz pierwszy w drugim secie wyszła na prowadzenie 5:4 i za moment serwowała, po zwycięstwo. Broniąc się przed porażką Magda Linette nie nawiązała już walki ostatni jak się okazało gem meczu przegrywając na sucho.
Polka mogła żałować gemów szóstego i ósmego w drugiej partii, w pierwszym z nich wygrywała bowiem 30:15, zaś w drugim mieliśmy jeszcze równowagę 40:40. Niestety dla Magda Linette decydujące wymiany padły łupem Ashlyn Krueger. Mecz trwał 79 minut.
Ashlyn Krueger zagrała bez fajerwerków, ale bardzo solidnie, wygrywając w pełni zasłużenie. Magdzie Linette brakowało większego zdecydowania w akcjach stąd tylko sześć winnerów. Poznanianka popełniła też zbyt dużo niewymuszonych błędów, w sumie 25. O przewadze Ashlyn Krueger świadczy też fakt, że Amerykanka wypracowała 10 break-pointów, zaś Polka tylko cztery. Magda Linette czterokrotnie nie utrzymała podania, w secie otwarcia nie wygrywając żadnego własnego gema serwisowego, podczas gdy Amerykanka straciła serwis tylko raz i to w momencie gdy w secie pierwszym prowadziła z przewagą dwóch breaków 4:0, więc ta jedyna wpadka nie miała żadnych konsekwencji.
Wprawdzie Magda Linette biegała znacznie więcej od rywalki, ale to nie wystarczyło. Polce nie wystarczyła też poprawa gry w secie drugim i nieco słabsza w tym secie gra przeciwniczki, która zaczęła popełniać coraz więcej błędów.
Obie tenisistki zmierzyły się po raz pierwszy.
Dla Magdy Linette to pierwsza w obecnym sezonie 2026 porażka w pierwszej rundzie imprezy głównego cyklu WTA Toour, ale kolejny już nazywany piątą lewą Wielkiego Szlema turniej w Indian Wells , z którego w grze pojedynczej odpada już w pierwszej rundzie.
Dodajmy, że Magda Linette być może wystąpi w BNP Paribas Open 2026 również w grze podwójnej, bo została zgłoszona do debla w parze z reprezentującą Francję Varvarą Grachevą, ale Polka i Francuzka są na liście rezerwowej i żeby w imprezie wystąpiły, wycofać się musi, któryś z duetów.
W 1/32 finału gry pojedynczej BNP Paribas Open 2026 przeciwniczką Ashlyn Krueger rosyjska tenisistka Liudmila Samsonowa (17. WTA).
Magdalena Fręch – Storm Hunter 6:3, 5:7, 3:6
Kilka godzin później, Magdalena Fręch, w swoim pierwszym występie w Indian Wells, spotkała się z tenisistką z kwalifikacji Australijką Storm Hunter, specjalizującą się przede wszystkim w grze podwójnej byłą liderką rankingu WTA deblistek. Ten mecz rozpoczął się, gdy w Polsce od 1,5 godziny, mieliśmy już piątek 6 marca.
Polka grająca konsekwentnie weszła w pojedynek bardzo dobrze już w drugim gemie przełamując serwis rywalki, a po trzech rozegranych gemach prowadziła już 3:0. Australijka dopiero w trzecim gemie zaczęła nawiązywać walkę z urodzoną w Łodzi zawodniczką KS Górnik Bytom, ale podopieczna trenera Andrzeja Kobierskiego utrzymała jednak serwis.
Dwa następne gemy były już wyrównane, a obie tenisistki utrzymały serwis, Magdalena Fręch wygrywała więc w secie otwarcia 4:1. W tym momencie Storm Hunter skorzystała z pomocy fizjoterapeutki i wróciła do gry z obandażowaną lewą łydką.
Począwszy od gema trzeciego rywalizacja na korcie była już wyrównana. W gemie siódmym Storm Hunter mogła odrobić stratę podania lecz przy break-poincie, smeczując, posłała piłkę w siatkę, a za moment ponowne popełniła błąd i szanse przepadły.
Australijka jeszcze w gemie dziewiątym, gdy Magdalena Fręch serwowała po zwycięstwo w secie, wypracowała break-point, by wrócić do seta, le ponownie popełniła błąd przy siatce, a przy drugiej piłce setowej z returnu wyrzuciła piłkę za linię końcową i pierwsza partia padłą łupem Magdaleny Fręch, która po 50 minutach zwyciężyła 6:3.
Poza bardzo słabym początkiem seta i meczu, była liderka światowego rankingu tenisistek nie ustępowała już Magdalenie Fręch, mogła odwrócić przebieg zmagań, lecz przegrała kilka kluczowych wymian i to takich, które jako wybitna deblistka, powinna – jak się wydawało – zakończyć.
Druga odsłona pojedynku od początku do końca byłą bardzo zacięta, a szala zwycięstwa przechylała się raz w jedną, raz w drugą stronę.
Polka już w pierwszym, bardzo długim, dłuższym niż trzy pierwsze gemy seta otwarcia, nie wykorzystała dwóch nie następujących po sobie break-pointów, ale co jeszcze istotniejsze, w kolejnym gemie nie utrzymała podania, zaś po kolejnym gemie przegrywała już w secie drugim 0:3.
Magdalena Fręch miała dużą szansę by stratę odrobić w gemie piątym lecz zmarnowała aż trzy break-pointy i Storm Hunter ostatecznie się wybroniła podwyższając prowadzenie na 4:1. To czego Polka nie zdołała dokonać w gemie piątym, stało się faktem w gemie siódmym i Magdalena Fręch wróciła do gry w secie drugim. Po ośmiu gemach mieliśmy już w drugiej partii meczu remis 4:4 i wydawało się, że dużo wyżej notowana w singlowym rankingu WTA Polka będzie w stanie zapewnić sobie zwycięstwo i awans w dwóch setach.
Storm Hunter znalazła się jakby w odwrocie, ale to ona w końcówce drugiej odsłony pojedynku przechyliła szalę zwycięstwa w secie na swoją stronę wygrywając 7:5, czym doprowadziła do rozstrzygającego seta trzeciego.
Polka po wyrównaniu w secie drugiej niestety nie byłą w stanie pójść za ciosem oddając inicjatywę rywalce. Australijka już prowadząc 5:4 znalazła się w gemie 10. o dwie wygrane akcje od zwycięstwa i chociaż Magdalena Fręch wówczas jeszcze się wybroniła , w kolejnym własnym gemie serwisowym nie dała już rady, więc do wyłonienia zwyciężczyni niezbędny był set trzeci, do którego tenisistki przystąpiły po dwóch godzinach i jednej minucie rywalizacji.
W decydującej odsłonie zmagań Polka już w pierwszym gemie zdobyła break robiąc znaczący krok w stronę awansu do drugiej rundy. Magdalena Fręch wygrywała po kilku następnych minutach 2:0, gdyby wykorzystała break-point w gemie trzecim mogła wygrywać z podwójnym przełamaniem serwisu rywalki 3:0, ale Storm Hunter nie zrezygnowała i po pięciu rozegranych gemach to Australijka wygrywała w decydującej partii 3:2. Bardzo niebezpiecznie dla podopiecznej trenera Andrzeja Kobierskiego zdobiło się w gemie szóstym, gdy Australijka wypracowała break-point, gdyby go bowiem zamieniła na przełamanie serwisu Polki, prowadziłaby 4:2 z przewagą breaka. Wówczas Magdalena Fręch jeszcze się wybroniła, ale ostatecznie nie utrzymała serwisu i po czwartym z rzędu przegranym gemie przegrywała już w rozstrzygającej partii meczu 2:4.
Podopieczna trenera Andrzeja Kobierskiego znalazła się pod przysłowiową ścianą, a po kilku minutach nie miała już żadnego marginesu na chwilę słabości, Storm Hunter prowadziła bowiem 5:2 i już tylko jednego wygranego gema potrzebowała, by znaleźć się w drugiej rundzie gry pojedynczej kobiet BNP Paribas Open 2026.
Polka pierwszy krok na drodze do odwrócenia przebiegu zmagań zrobiła poprawiając wynik w rozstrzygającym secie na 3:5 teraz jednak stanęła przed zadaniem bardzo trudnym, gdyż Australijka serwowała za moment po zwycięstwo i awans.
Magdalena Fręch prowadziła nawet w ostatnim jak się okazało gemie pojedynku 30:15, następnie mieliśmy remis po 30:30 i wówczas Australijka popełniła podwójne błąd serwisowy co skutkowało break-pointem dla Magdaleny Fręch na przedłużenie rywalizacji. Tego prezentu Polka niestety nie wykorzystała, a po dwóch następnych wymianach mieliśmy piłkę meczową dla Australijki. Storm Hunter ani przy tej, ani przy następnej piłce meczowej pojedynku nie zakończyła, lecz za moment, przy trzeciej piłce meczowej, popisała się fantastycznym forhendem zamykając pojedynek zwycięstwem 3:6, 7:5, 6:3.
Mecz trwał dwie godziny, 52 minuty a poszczególne sety odpowiedni 50 minut, 71 minut oraz 51 minut.
Storm Hunter została nagrodzona za ofensywne nastawienie i więcej zdecydowania na korcie. Storm Hunter wielokrotnie imponowała też umiejętnością przewidywania kierunków zagrań Magdaleny Fręch. Australijka grała by wygrać, Polka raczej, żeby nie przegrać.
Porażka Magdaleny Fręch to jednak spora niespodzianka, przykra dla sympatyków tenisa w Polsce. Wprawdzie druga obecnie polska tenisistka w singlowym rankingu WTA po tym jak dotarła do finału rozgrywanego w minionym tygodniu turnieju WTA 500 Merida Open Akron nie miała wiele czasu by przystosować się do nowych warunków, ale przecież dla tenisistek to nie pierwszyzna. Zresztą triumfatorka imprezy w Meridzie Cristina Bucsa gra dalej.
Magdalena Fręch po raz ostatni mecz podczas BNP Paribas Open w Indian Wells wygrała w roku 2023. Na następne zwycięstwo jeszcze musi poczekać
To Storm Hunter w drugiej rundzie czeka konfrontacja ze Szwajcarką Belindą Bencic (12. WTA).
Iga Świątek gra w sobotę
Po porażkach Magdy Linette i Magdaleny Fręch, w prestiżowym BNP Paribas Open 2026 w rywalizacji w grze pojedynczej kobiet z polskich tenisistek pozostałą już tylko Iga Świątek.
Iga Świątek, trzecia z polskich tenisistek w turnieju gry pojedynczej kobiet BNP Paribas Open 2026, rozstawiona z numerem drugim wiceliderka singlowego rankingu WTA, triumfatorka turnieju w Indian Wells w sezonach 2022 oraz 2024, rozpocznie udział w turnieju w sobotę 7 marca, a jej rywalką będzie tenisistka z kwalifikacji, Amerykanka Kayla Day (187. WTA), która w czwartek, w godzinę i 14 minut, niespodziewanie pokonała w pierwszej rundzie 6:3, 6:1 dużo wyżej klasyfikowaną w rankingu światowym Brytyjkę Francescę Jones (93. WTA).
Katarzyna Piter/Andreja Klepac – Chan Hao-ching/ Janice Tjen (Chińskie Tajpej/Indonezja) 4:6, 2:6
Na koniec dodajmy jeszcze, że w piątek 6 marca nad ranem czasu polskiego z BNP Paribas Open 2026 w grze podwójnej kobiet pożegnał się słoweńsko-polski duet Katarzyna Piter/Andreja Klepac, przegrywając w pierwszej rundzie zdecydowanie 4:6, 2:6 z parą Chan Hao-ching/ Janice Tjen (Chińskie Tajpej/Indonezja). Poznanianka Katarzyna Piter zagrała więc przeciw Janice Tjen, z którą tworzyła parę deblową chociażby w minionym tygodniu podczas turnieju WTA 500 Merida Open Akron 2026. Mecz Andreja Klepac/Katarzyna Piter kontra Chan Hao-ching/Janice Tjen trwał tylko godzinę i jedną minutę.
W piątek w turnieju gry pojedynczej kobiet w Indian Wells odbędą się mecze drugiej rundy w górnej połówce drabinki. Zaprezentują się między innymi liderka światowego rankingu tenisistek Aryna Sabalenka, czy Amerykanka Cori Coco Gauff.
1/64 finału gry pojedynczej kobiet
Aryna Sabalenka (1) wolny los
Himeno Sakatsume (Japonia, Q) – Alycia Parks (USA) 6:4, 6:3
Jaqueline Cristian (Rumunia) – Janice Tjen (Indonezja) 4:6, 6:4, 7:6 (6)
Maya Joint Australia, 29) wolny los
Iva Jovic (USA, 18) wolny los
Maria Camila Osorio Serrano (Kolumbia) – Sloane Stephens (USA) 6:4, 6:1
Victoria Jimenez Kasintseva (Andora, Q) – Catherine Caty McNally (USA) 6:2, 6:7 (4), 6:4
Naomi Osaka (Japonia, 16) wolny los
–
Victoria Mboko (Kanada, 10) wolny los
Kimberly Birrell (Australia) – Oksana Selekhmetowa 6:1, 6:4
Zeynep Sonmez (Turcja) – Maccartney Kessler (USA) 7:6 (7), 6:0
Anna Kalinskaja (23) wolny los
Emma Raducanu (Wielka Brytania, 25) wolny los
Anastasija Zacharowa, Q) – Ella Seidel (Niemcy) 6:2, 6:2
Anna Blinkowa – Dalma Galfi (Węgry, LL) 6:4, 7:5
Amanda Anisimova (USA, 6) wolny los
–
Cori Coco Gauff (USA, 4) wolny los
Kamilla Rachimowa (Uzbekistan,Q) – Bianca Andreescu (Kanada) 6:7 (6), 6:0, 6:1
Dajana Yastremska (Ukraina) – Zhang Shuai (Chiny) 6:3, 6:2
Alexandra Eala (Filipiny, 31) wolny los
Diana Shnaider (21) wolny los
Sorana Cirstea (Rumunia) – Tatjana Maria (Niemcy) 6:4, 4:6, 6:3
Jessica Bouzas Maneiro (Hiszpania) – Beatriz Haddad Maia (Brazylia) 6:1, 6:7 (5), 6:1
Linda Noskova (Czechy, 14) wolny los
–
Jekaterina Aleksandrowa (11) wolny los
Talia Gibson (Australia, Q) – Ann Li (USA) 6:3, 7:5
Julia Putincewa (Kazachstan) – Paula Badosa (Hiszpania) 6:4, 6:2
Clara Tauson (Dania, 17) wolny los
Wang Xinyu (Chiny, 30) wolny los
Ajla Tomljanovic (Australia) – Elena Gabriela Ruse (Rumunia) 7:5, 6:2
Anastazja Potapowa (Austria) – Marina Stakusic (Kanada, Q) 4:6, 6:1, 7:5
Jasmine Paolini (Włochy, 7) wolny los
————
Jessica Pegula (USA, 5) wolny los
Donna Vekic (Chorwacja) – Tereza Valentova) (Czechy) 7:6 (4), 7:6 (4)
Katie Volynets (USA) – Rebecca Sramkova (Słowacja) 6:1, 0:0 i krecz Sramkovej
Jelena Ostapenko (Łotwa, 26) wolny los
Elise Mertens (Belgia, 22) wolny los
Cristina Bucsa (Hiszpania) – Darja Vidmanova (Czechy, Q) 6:4, 6:0
Magdalena Fręch – Storm Hunter (Australia,Q)
Belinda Bencic (Szwajcaria, 12) wolny los
–
Madison Keys (USA, 15) wolny los
Diane Parry (Francja, Q) –Venus Williams (USA) 6:3, 6:7 (4), 6:1
Sonay Kartal (Wielka Brytania) – Lanlana Tararudee (Tajlandia, Q) 6:4, 6:4
Emma Navarro (USA, 20) wolny los
Marta Kostjuk (Ukraina, 28) wolny los
Taylor Townsend (USA, Q) – Marie Bouzkova (Czechy) 6:2, 6:1
Hailey Baptiste (USA) – Emiliana Arango (Kolumbia) 2:6, 6:2, 6:3
Elena Rybakina (Kazachstan, 3) wolny los
–
Mirra Andriejewa (8) wolny los
Solana Sierra (Argentyna) – Peyton Stearns (USA) 7:5, 7:5
Katerina Siniakova (Czechy) – Sofia Kenin (USA) 1:6, 6:4, 6:1
Leylah Annie Fernandez (Kanada, 27) wolny los
Liudmila Samsonowa (19) wolny los
Ashlyn Krueger (USA) – Magda Linette 6:1, 6:4
Laura Siegemund (Niemcy) – Petra Marcinko (Chorwacja) 3:6, 6:3, 6:4
Elina Switolina (Ukraina, 9) wolny los
–
Karolina Muchova (Czechy, 13) wolny los
Anna Bondar (Węgry) – Elsa Jacquemot (Francja) 7:6 (5), 7:5
Antonia Ruzic (Chorwacja) – Jennifer Brady (USA) 3:6, 6:4, 6:2
Zheng Qinwen (Chiny, 24) wolny los
Maria Sakkari (Grecja, 32) wolny los
Lilli Tagger (Austria) –Varvara Gracheva (Francja) 6:2, 6:4
Kayla Day (USA, Q) – Francesca Jones (Wielka Brytania) 6:3, 6:1
Iga Świątek (2) wolny los
Już po losowaniu z turnieju wycofała się Niemka Eva Lys, którą zastąpiła w drabince lucky loser, Węgierka Dalma Galfi, ale odpadła już po pierwszym meczu turnieju głównego.
1/32 finału
Aryna Sabalenka – Himeno Sakatsume
Jaqueline Cristian – Maya Joint
Iva Jović – Maria Camila Osorio Serrano
Victoria Jimenez Kasintseva – Naomi Osaka
–
Victoria Mboko – Kimberly Birrell
Zeynep Sonmez – Anna Kalinskaja
Emma Raducanu – Anastasija Zacharowa
Anna Blinkiwa – Amanda Anisimova
–
Cori Coco Gauff – Kamilla Rachimowa
Dajana Yastremska – Alexandra Eala
Diana Shnaider – Sorana Cirstea
Jessica Bouzas Maneiro – Linda Noskova
–
Jekaterina Aleksandrowa –Talia Gibson
Julia Putincewa (Kazachstan) – Clara Tauson
Wang Xinyu – Ajla Tomljanovic
Anastazja Potapowa – Jasmine Paolini
——–
Jessica Pegula – Donna Vekic
Katie Volynets – Jelena Ostapenko
Elise Mertens – Cristina Bucsa
Storm Hunter – Belinda Bencic
–
Madison Keys – Diane Parry
Sonay Kartal – Emma Navarro
Marta Kostjuk – Taylor Townsend
Hailey Baptiste – Elena Rybakina
–
Mirra Andriejewa – Solana Sierra
Katerina Siniakova – Leylah Annie Fernandez
Liudmila Samsonowa – Ashlyn Krueger
Laura Siegemund – Elina Switolina
–
Karolina Muchova – Anna Bondar
Antonia Ruzic – Zheng Qinwen
Maria Sakkari – Lilli Tagger
Kayla Day – Iga Świątek
Zwraca uwagę fakt, że jak na razie turniej jest kompletnie nieudany dla mistrzyń wielkoszlemowych. W środę odpadły Bianca Andreescu, Sloane Stephens, zaś w czwartek Venus Williams i Sofia Kenin. Owacją pożegnana została starsza z sióstr Williams już 45-letnia Venus, która dopiero po prawie 2,5 godzinach zmagań uległa Francuzce Diane Parry.


Krzysztof Maciejewski



