Katarzyna Kawa zagra w sobotę o awans do finału w turnieju WTA 125 na kortach ziemnych w Antalyi. W piątkowym ćwierćfinale Polka pewnie uporała się 6:1, 6:4 ze Słowenką Tamarą Zidansek i teraz czeka ją spotkanie z Ukrainką Anheliną Kalininą. Wcześniej, w pojedynku dwóch rozstawionych tenisistek, numer siedem w drabince – Maja Chwalińska przegrała 6:2, 3:6, 5:7 z „trójką” Japonką Moyuką Uchijimą, sklasyfikowaną w TOP 100 rankingu WTA.
Dopiero w drugim rzucie meczów w planie gier wyznaczono spotkanie 146. w rankingu WTA Katarzyny Kawy z Tamarą Zidansek, sklasyfikowaną o dwie lokaty niżej. Warto jednak przypomnieć, że Słowenka była już jednak 22. tenisistką świata, a Polka najwyżej notowana była na 112. pozycji.
To był jeden fakt, który przed meczem stawiał Słowenkę w roli faworytki. Drugim było to, że już po raz trzeci trafiły na siebie i to trzeci na korcie ziemnym, a dwa poprzednie pojedynki bez straty seta rozstrzygnęła na swoją korzyść Zidansek.
Na szczęście w piątek Kasi udało się przerwać tę niekorzystną serię i wreszcie pokonała tę zawodniczkę, w dodatku bardzo przekonująco, w ciągu godziny i 17 minut.
Co prawda Polka straciła na otwarcie swój serwis i to przy pierwszej okazji wypracowanej przez rywalkę, to można to śmiało nazwać wypadkiem przy pracy. Zaraz po tym jednak sama wykorzystała drugiego break pointa do odrobienia straty i wyrównała na 1:1.
Dalej sprawy potoczyły się błyskawicznie, a na koncie Kasi pojawiały się kolejne gemy, w sumie wygrała dziewięć kolejnych, w tym pięć przy serwisie przeciwniczki. Ale zanim odskoczyła od razu na 3:0 w drugiej partii, zdobyła pierwszą partię wynikiem 6:1 w około pół godziny, już przy pierwszym setbolu.
Komfortowe prowadzenie na otwarcie drugiej części spotkania dały jej dwa kolejne breaki wywalczone w pierwszym i trzecim gemie. Nieoczekiwanie od tego momentu gemy zaczęła wygrywać Zidansek, wychodząc na 4:3.
Tę serię Kawie udało się przerwać, gdy po grze na przewagi utrzymała podanie na 4:4. Zaraz po tym ponownie przełamała Słowenkę i z przewagą breaka mogła serwować na mecz.
W ostatnim gemie nie dała już szansy przeciwniczce na odwrócenie jego losów. Odskoczyła na 40-15, po czym wykorzystała pierwszą piłkę meczową po 77 minutach gry.
Teraz, w sobotę, na drodze Katarzyny do finału imprezy WTA 125 w Antalyi stanie Kalinina, obecnie 189. w rankingu tenisistek. Chociaż Ukrainka była już notowana na 25. pozycji na świecie, to nie ona będzie faworytką tego pojedynku, przynajmniej tak podpowiadają statystyki.
Spotkają się już po raz trzeci, a obydwa poprzednie mecze i to na nawierzchni ziemnej wygrywała Polka, choć obydwa po trzysetowej walce. Początek sobotniego półfinału wyznaczono na godzinę 11.00 czasu lokalnego, czyli 9.00 czasu polskiego.
Wcześniej Kasia wygrała w Antalyi dwa mecze. W pierwszej rundzie sprawiła niespodziankę eliminując 6:3, 1:6, 6:2 zajmująca 104. miejsce w rankingu WTA Mayar Sherif z Egiptu, rozstawioną z numerem piątym w drabince. W 1/8 finału uporała się bez straty seta 6:4, 6:0 z Ipek Oz z Turcji, startująca z dziką kartą przyznaną przez organizatorów.
Kawa pozostanie przebywa w tureckim kurorcie już drugi tydzień, bowiem w ubiegłym odpadła tam w pierwszej rundzie imprezy WTA 125. W przyszłym czeka ją tam trzeci start w turnieju tej samej rangi.
Natomiast w tym tygodniu dołączyła do niej klubowa koleżanka, więc Maję ponownie zobaczymy w akcji, ale już po weekendzie.
Wyrównana, ale przegrana walka
Właśnie Chwalińska, zajmująca obecnie 134. pozycję w rankingu WTA, jako pierwsza z polskich tenisistek wyszła na kort w piątek przed południem. Rywalką turniejowej „siódemki” była inna rozstawiona tenisistka – z numerem trzecim – Uchijima, aktualnie 77. na świecie (choć była już notowana na 47. miejscu).
Spotkały się po raz pierwszy i stworzyły ciekawe trzysetowe widowisko, które rozpoczęły bardzo zacięte gemy, wygrane dopiero w przewagach przez serwujące zawodniczki. Ale już na otwarcie Maja musiała stawić czoła dwóm wypracowanym szansom przez rywalkę na przełamanie, ale przy obydwu się skutecznie wybroniła.
Potem nastąpiła seria trzech przegranych podań, wskutek której Polka wyszła na 3:2. Również trzy następne gemy padły jej łupem, dzięki czemu zdobyła pierwszą partię 6:2 wykorzystując już pierwszego setbola przy serwisie Uchijimy.
Japonce udało się przerwać serię pięciu zwycięskich gemów, gdy na początku drugiej części meczu zdołała przełamać jej podanie. Chwilę później było już 2:0, a potem, od stanu 2:1, szybko odskoczyła na 5:1, dzięki kolejnemu breakowi wywalczonemu w piątym gemie.
Chwalińska wyszła jeszcze na 2:5 po swoim serwisie i 3:5 odrabiając stratę jednego breaka, ale nie zdołała odwrócić losów tej partii. Straciła swoje podanie w dziewiątym gemie przy pierwszym setbolu, więc mecz rozpoczął się praktycznie od nowa.
W decydująca odsłonę ćwierćfinału lepiej weszła Maja, która od 0:1 odskoczyła na 3:1, a potem jeszcze prowadziła 4:2. Jednak w ósmym gemie rywalka wysoko zawiesiła jej poprzeczkę, gdy wypracowała trzy break pointy od 40-0, zanim wyrównała na 4:4 przy czwartej okazji.
Zaraz po tym Polka wykorzystała pojedynczego break pointa na 5:4 i wydawało się, że za chwilę osiągnie półfinał. Ale od tego momentu gemy zdobywała już tylko Uchijima.
Najpierw przełamała przeciwniczkę przy trzecim break poincie od 40-0, bez straty seta utrzymała własne podanie. Aż wreszcie odniosła zwycięstwo 7:5 już przy pierwszym z dwóch meczboli, jakie miała do dyspozycji, po godzinie i 22 minutach.
Występ w Antalyi Chwalińska rozpoczęła od łatwej wygranej 6:1, 6:3 z 18-letnią Łotyszką Adeline Lachinową obdarowaną przez organizatorów dziką kartą. W drugiej rundzie Polka, sklasyfikowana na 134. pozycji na świecie, łatwo uporała się 6:3, 6:0 z Greczynką Despinę Papamichail, pokonując ją po raz trzeci w ich trzecim pojedynku.
Tristand


