Znamy pary półfinałowe rozgrywanego na twardych kortach w hali w chińskim Shenzhen finałowego turnieju Billie Jean King Cup 2026 – najważniejszych międzynarodowych rozgrywek drużynowych w tenisie kobiet z udziałem reprezentacji narodowych. W piątek 25 września w pierwszym półfinale zmierzą się reprezentacje Czech i Hiszpanii, a w sobotę 26 września o awans do zaplanowanego na niedzielę 27 września wielkiego finału reprezentacja Ukrainy zagra z broniącą trofeum reprezentacją Włoch.
W czwartek 24 września w hali w Shenzhen rozegrane zostały dwa ostatnie spotkania ćwierćfinałowe. Drużyna Ukrainy, która w kwalifikacjach wyeliminowała reprezentację Polski, zmierzyła się z pogromczyniami reprezentacji USA – drużyną Belgii, a reprezentacja Chin rywalizowała z walczącą o siódmy w historii i trzeci z rzędu triumf w rozgrywkach reprezentacją Włoch. Po niezwykle emocjonujących zmaganiach 2:1 wygrały drużyny Ukrainy i Włoch i to one zmierzą się w półfinale.
Ukraina po thrillerze z Belgią
Zdecydowanymi faworytkami ćwierćfinału Ukraina – Belgia były Ukrainki, ale awans zapewniły sobie z najwyższym trudem, zwyciężając 2:1. Bardzo zacięte i wyrównane spotkanie rozstrzygnął mecz gry podwójnej.



Już pierwszy mecz dostarczył wielu emocji. Mało znana Belgijka Jana Otzipka mocno postawiła się 48. w światowym rankingu Anhelinie Kalininie, przegrywając dopiero po trzysetowej batalii 7:6(6), 1:6, 1:6.
Bardzo wyrównany i pełen zwrotów sytuacji pierwszy set trwał 58 minut. Belgijka wygrała go po tie-breaku 7:6(6). Do sensacji ostatecznie jednak nie doszło. W dwóch pozostałych partiach zdecydowanie lepsza była już faworytka. Otzipka walczyła, lecz w drugim i trzecim secie zdołała wygrać tylko po jednym gemie. Mecz trwał dwie godziny i 10 minut.
Wydawało się, że zwycięstwo w spotkaniu i awans do półfinału zapewni Ukrainie Elina Switolina, obecnie siódma w rankingu WTA, która zmierzyła się z klasyfikowaną o 210 pozycji niżej Greet Minnen. Tymczasem górą była Belgijka.
Murowana faworytka od początku meczu miała problemy. W secie otwarcia przegrywała już 0:3, ale zdołała rozstrzygnąć pierwszą partię na swoją korzyść, wygrywając tie-break 7:5. Greet Minnen miała czego żałować, ale się nie poddała i odwróciła losy rywalizacji. W drugim i trzecim secie Belgijka zwyciężyła po 6:4, pokonując Switolinę po dwóch godzinach i 47 minutach zmagań 6:7(5), 6:4, 6:4.
W tej sytuacji o zwycięstwie w spotkaniu decydowała gra podwójna. Ukraiński duet Anhelina Kalinina/Ludmyła Kiczenok miał za rywalki belgijską parę Magali Kempen/Lara Salden. Także tutaj faworytkami były Ukrainki i sprostały zadaniu, zwyciężając 6:3, 6:3 i wprowadzając swój zespół do półfinału BJK Cup 2026.
Decydujący mecz był wyrównany tylko przez sześć pierwszych gemów seta otwarcia, w których obie pary pewnie utrzymywały swoje podania. Od tego momentu inicjatywę na korcie przejęły Ukrainki, które wygrały trzy następne gemy, w tym dwa przy serwisie rywalek, i zwyciężyły w pierwszej partii 6:3.
W drugiej odsłonie duet Anhelina Kalinina/Ludmyła Kiczenok nie zamierzał już zwalniać tempa. Ukrainki szybko objęły prowadzenie 3:0 z przewagą przełamania zdobytego w drugim gemie i nie oddały go już do końca.
Belgijki mogły jeszcze wrócić do meczu, ale w piątym gemie nie wykorzystały dwóch kolejnych break-pointów, a nieco później zmarnowały jeszcze jedną okazję. Co więcej, w kolejnym gemie po raz drugi w secie nie utrzymały podania. Ukrainki podwyższyły prowadzenie na 5:1 i potrzebowały już tylko jednego wygranego gema, aby zamknąć pojedynek.
Ambitne Belgijki, mimo bardzo trudnej sytuacji, jeszcze rzuciły się do walki. Po przełamaniu w siódmym gemie odrobiły część strat, a następnie utrzymały serwis, zmniejszając różnicę do 3:5. Na więcej para ukraińska już jednak przeciwniczkom nie pozwoliła. Serwując po zwycięstwo, Ukrainki wygrały gema do 15, wykorzystując już pierwszą piłkę meczową.
Anhelina Kalinina i Ludmyła Kiczenok pokonały ostatecznie Magali Kempen i Larę Salden 6:3, 6:3. Mecz trwał godzinę i 23 minuty, a zwycięstwo zapewniło reprezentacji Ukrainy miejsce w sobotnim półfinale.
Włoszki odwróciły losy rywalizacji z Chinami
Drugi czwartkowy ćwierćfinał, Włochy – Chiny, nie był aż tak długi, ale również dostarczył ogromnych emocji. O awansie do półfinału także decydowała gra podwójna. Pojedynek zakończył się, gdy w Shenzhen był już piątek 25 września – kilka minut przed godziną 1 w nocy.



Pierwszy krok na drodze do zwycięstwa uczyniły występujące przed własną publicznością reprezentantki Chin. W meczu „dwójek” Zhang Shuai (55. WTA) nadspodziewanie łatwo rozprawiła się z niewiele niżej notowaną w światowym rankingu Elisabettą Cocciaretto (67. WTA). Włoszka, jedna z bohaterek ubiegłorocznego turnieju finałowego Billie Jean King Cup, również rozegranego w Shenzhen, praktycznie nie zaistniała na korcie, przegrywając 0:6, 2:6.
Broniąca tytułu reprezentacja Włoch po pierwszym meczu ćwierćfinału znalazła się pod ścianą. Nie miała już żadnego marginesu błędu i nie mogła przegrać żadnego z dwóch pozostałych spotkań, jeśli chciała zachować szanse na kolejny triumf w rozgrywkach.
Nadzieje Włoszek na trzeci z rzędu i siódmy w historii tytuł najlepszej reprezentacji świata w tenisie kobiet przedłużyła Jasmine Paolini (20. WTA). Włoszka pokonała w dwóch setach 6:3, 7:6(4) sklasyfikowaną obecnie na 52. miejscu w rankingu WTA, wracającą do dobrej formy Zheng Qinwen, złotą medalistkę igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku w grze pojedynczej kobiet.
Chinka mogła doprowadzić w tym meczu do rozstrzygającego trzeciego seta. W drugiej partii roztrwoniła jednak prowadzenie 3:0 z przewagą przełamania, a w tie-breaku, prowadząc 3:0, przegrała pięć wymian z rzędu, w tym trzy rozpoczynane własnym podaniem. W konsekwencji uległa Włoszce w tie-breaku 4:7, a w całym secie 6:7(4). Trwający godzinę i 44 minuty mecz zakończył się zwycięstwem Paolini 6:3, 7:6(4).
W tej sytuacji przeciwniczki Ukrainek w sobotnim półfinale wyłonił dopiero mecz gry podwójnej. W decydującym spotkaniu w barwach Italii wystąpiły mistrzynie French Open 2025 i złote medalistki igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku w grze podwójnej – Sara Errani i Jasmine Paolini. W reprezentacji Chin partnerką Guo Hanyu, mistrzyni Wimbledonu 2026 w parze z Francuzką Kristiną Mladenovic, była natomiast nie jak wcześniej awizowano Zhang Shuai, lecz Jiang Xinyu.
Szala zwycięstwa w tym meczu przechylała się raz w jedną, raz w drugą stronę. Ostatecznie w trzech setach 6:3, 5:7, 6:3 wygrały Sara Errani i Jasmine Paolini, wprowadzając drużynę Italii do półfinału. Trzysetowy mecz trwał dwie godziny i 14 minut i okazał się dłuższy niż każdy z wcześniejszych pojedynków gry pojedynczej.
W secie otwarcia Chinki zdobyły przełamanie na 3:2, ale od tego momentu gemy wygrywały już wyłącznie Włoszki. Po 31 minutach i zwycięstwie 6:3 zapisały pierwszą partię na swoim koncie.
W secie drugim Sara Errani i Jasmine Paolini wychodziły na prowadzenie 1:0 i 2:1 z przewagą przełamania serwisu rywalek, lecz Chinki za każdym razem natychmiast odpowiadały re-breakiem. Włoszki zdobyły jednak kolejnego breaka na 3:2, a kiedy podwyższyły prowadzenie do 4:2, wydawało się, że zwycięskiego rezultatu już nie wypuszczą.
Niesione dopingiem własnej publiczności reprezentantki gospodarzy turnieju znalazły się w trudnej sytuacji, lecz nie zamierzały rezygnować. Z nawiązką odrobiły straty, najpierw po przełamaniu wyrównując w drugiej partii na 4:4, a od wyniku 5:5 wygrały dwa gemy z rzędu, w tym decydujący przy serwisie rywalek. Chinki zwyciężyły w drugim secie 7:5 i doprowadziły do rozstrzygającej trzeciej partii.
W decydującym secie mistrzynie olimpijskie już w pierwszym gemie zdobyły przełamanie i wyszły na prowadzenie. To jednak nie był koniec emocji. Chinki w drugim gemie nie wykorzystały trzech kolejnych break-pointów przy stanie 0:40 i przegrywały 0:2, a następnie 1:3. Poderwały się jednak do walki i po sześciu rozegranych gemach mieliśmy remis 3:3.
Dopiero od tego momentu Włoszki przejęły inicjatywę na korcie. Wygrały trzy kolejne gemy, w tym przełamały rywalki na 4:3, a następnie zamknęły spotkanie przy własnym serwisie, zwyciężając w secie 6:3.
Było naprawdę trudno, ale obrończynie prestiżowego trofeum wciąż pozostają w grze o kolejny triumf.
W piątek 25 września rozegrany zostanie pierwszy półfinał, w którym Hiszpania zmierzy się z Czechami. Początek o godzinie 11 czasu polskiego. W sobotę 26 września o tej samej porze rozpocznie się półfinał Ukraina – Włochy. Finał Billie Jean King Cup 2026 zaplanowano na niedzielę 27 września, również na godzinę 11 czasu polskiego.
W Polsce rywalizację w Shenzhen można śledzić na sportowych kanałach Polsatu.
Krzysztof Maciejewski






