Turniej finałowy Billie Jean King Cup 2026, rozgrywany na twardym korcie w hali w chińskim Shenzhen, wkroczył w decydującą fazę. W piątek 25 września poznaliśmy pierwsze finalistki 63. edycji tych prestiżowych międzynarodowych rozgrywek drużynowych reprezentacji narodowych w tenisie kobiet, po raz szósty organizowanych pod obecną nazwą. O siódmy tytuł, a po uwzględnieniu triumfów reprezentacji Czechosłowacji – dwunasty, zagrają Czeszki. W półfinale pokonały Hiszpanki 2:0.
Czeszki, występujące w bardzo silnym składzie, zapewniły sobie awans już po meczach gry pojedynczej. Sukces nie przyszedł im jednak tak łatwo, jak mógłby sugerować wynik.
Interesujący i nadspodziewanie wyrównany był już pojedynek „dwójek”, w którym Karolina Muchová (8. WTA) zmierzyła się z Jessicą Bouzas Maneiro (98. WTA). Czeszka wygrała 7:5, 6:4, ale Hiszpanka postawiła faworytce trudne warunki.
Szczególnie zacięty był pierwszy set. Po przełamaniu w szóstym gemie Bouzas Maneiro prowadziła 4:2. Muchová, dla której był to pierwszy występ w turnieju finałowym BJKC 2026 (w ćwierćfinale zagrała Marie Bouzková), odrobiła stratę w ósmym gemie. Później przegrywała jeszcze 4:5, lecz wygrała trzy kolejne gemy i zwyciężyła 7:5.
W drugiej partii Hiszpanka natychmiast odpowiedziała przełamaniem na stratę serwisu w pierwszym gemie. Ponownie nie utrzymała jednak podania w piątym gemie i tym razem nie zdołała już odrobić straty. Po godzinie i 40 minutach Muchová wygrała 7:5, 6:4, dając Czechom prowadzenie 1:0.
Szansę na rozstrzygnięcie półfinału w drugim meczu gry pojedynczej miała Linda Nosková, szósta tenisistka rankingu WTA. W pojedynku „jedynek” jej rywalką była zajmująca 35. miejsce Cristina Bucșa. Nosková, triumfatorka Wimbledonu 2026 w grze pojedynczej kobiet, była faworytką i wywiązała się z tej roli: wygrała 7:6 (5), 6:2, zapewniając reprezentacji Czech awans do finału.
Pierwszy set był wyrównany, choć po siedmiu gemach Nosková prowadziła 5:2. W dziewiątym gemie Bucșa obroniła piłkę setową przy serwisie Czeszki, po czym przełamała rywalkę. Następnie utrzymała podanie i doprowadziła do remisu 5:5. Przy stanie 5:6 Hiszpanka obroniła kolejną piłkę setową, tym razem przy własnym serwisie. O losach partii zdecydował tie-break.
W decydującej rozgrywce Bucșa prowadziła 4:2 z przewagą mini breaka, ale od tego momentu zdobyła już tylko jeden punkt. Trwający godzinę i minutę pierwszy set wygrała Nosková 7:6 (5).
W drugiej partii Hiszpanka dotrzymywała kroku rywalce przez cztery gemy, po których był remis 2:2. Kolejne cztery gemy, w tym dwa przy serwisie Bucșy, wygrała Nosková. Po godzinie i 31 minutach gry zwyciężyła 7:6 (5), 6:2. Ostatniego gema, serwując po wygraną dającą Czechom miejsce w finale, wygrała do zera.
Ponieważ wynik półfinału był już rozstrzygnięty, nie rozegrano meczu gry podwójnej. Czeski duet Marie Bouzková/Kateřina Siniaková miał w nim zmierzyć się z Cristiną Bucșą i Sarą Sorribes Tormo, brązowymi medalistkami igrzysk olimpijskich w Paryżu w 2024 roku. Półfinał zakończył się zwycięstwem Czech nad Hiszpanią 2:0.
Rywalki w niedzielnym finale, zaplanowanym na 27 września, Czeszki poznają w sobotę 26 września. W drugim półfinale Ukraina zmierzy się z Włochami. Początek spotkania o godzinie 11.00 czasu polskiego.
Turniej finałowy Billie Jean King Cup 2026 można w Polsce śledzić na sportowych kanałach Polsatu.
Krzysztof Maciejewski






