Maja Chwalińska (25. WTA) awansowała do półfinału gry pojedynczej turnieju WTA 500 Singapore Open 2026, rozgrywanego na twardych kortach w hali. Rozstawiona z numerem piątym Polka odniosła w Singapurze już trzy zwycięstwa. W piątkowym ćwierćfinale pokonała wyżej notowaną Elise Mertens (19. WTA), rozstawioną z numerem czwartym, 6:2, 6:2.
25-letnia Chwalińska, druga obecnie najwyżej notowana polska tenisistka w rankingu WTA – na 25. miejscu, doskonale radzi sobie w rozgrywanym na twardych kortach w hali turnieju rozgrywanym na twardych kortach w hali. Sensacyjna finalistka wielkoszlemowego Roland Garros 2026 nie straciła w Singapurze jeszcze seta w trzech występach. i w świetnym stylu zameldowała się w półfinale. Wygrywając z nieco wyżej notowaną Mertens, rozstawioną z numerem czwartym, odniosła pierwsze w karierze zwycięstwo nad zawodniczką z czołowej dwudziestki singlowego rankingu WTA

Chwalińska i Mertens spotkały się wcześniej tylko raz. W drugiej rundzie tegoroznego Roland Garros polska tenisistka wygrała również w dwóch setach 6:4, 6:0, nie dając przeciwniczce większych szans. W piątek w Singapurze sytuacja się powtórzyła i znowu oddała jej tylko cztery gemy.
Wyżej notowana Belgijka dotrzymywała kroku rywalce w ćwierćfinałowym meczu Singapore Open tylko przez pierwsze cztery gemy. W tym fragmencie spotkania nie mieliśmy ani jednego break-pointa, więc zrobiło się 2:2. W piątym gemie Chwalińska po raz trzeci w meczu pewnie utrzymała podanie, a następnie wygrała trzy kolejne gemy, w tym szósty i ósmy przy serwisie rywalki. Po 49 minutach zamknęła pierwszą partię zwycięstwem 6:2.
Drugi set trwał wprawdzie o dziesięć minut dłużej, ale przewaga Polki ani przez moment nie podlegała dyskusji, a jej zwycięstwo nawet przez chwilę nie było w najmniejszy sposób zagrożone. Serwująca jako pierwsza Chwalińska przełamała podanie przeciwniczki już w drugim gemie, a po kolejnym breaku, zdobytym w gemie szóstym, odskoczyła już na 5:1.
Belgijka dopiero przy stanie 1:5, kiedy broniła się przed porażką i odpadnięciem z turnieju, wypracowała w tym pojedynku pierwsze break pointy. Przy wyniku 15-40 w siódmym gemie nie wykorzystała dwóch pierwszych okazji, podobnie jak trzeciej. Czwartą szansę jednak zamieniła na przełamanie, zmniejszając straty w drugim secie do 2:5 i przedłużając jeszcze rywalizację, ale tylko na moment.
Niespodziewanie przegrany przez Polkę własny gem serwisowy, w którym serwowała po zwycięstwo i awans, nie był jednak początkiem pościgu Mertens. Już w następnym gemieChwalińska po raz piąty w meczu, a trzeci w drugim secie, przełamała serwis rywalki. Wygrała drugą partię, podobnie jak pierwszą, 6:2, a cały mecz 6:2, 6:2, w pełni zasłużenie awansując do półfinału gry pojedynczej turnieju WTA 500 Singapore Open 2026.
Mecz trwał niespełna półtorej godziny, dokładnie godzinę i 28 minut. Maja zakończyła pojedynek, wykorzystując drugą z trzech wypracowanych z rzędu piłek meczowych w ósmym gemie drugiego seta.
Już obecnie wiadomo, że w najbliższym notowaniu rankingu WTA, które zostanie ogłoszone w poniedziałek 28 września 2026 roku, Maja Chwalińska co najmniej powróci na 21. miejsce – najwyższe, jakie dotychczas zajmowała w karierze. Osiągnęła je po raz pierwszy po występie w finale Roland Garros.
Mertens nie obroni wprawdzie tytułu w Singapurze, ale i tak najprawdopodobniej zachowa 19. pozycję w rankingu. Jako ciekawostkę warto podać, że w drodze do ćwierćfinału nie wygrała w Singapore Open 2026 żadnego meczu. Na otwarcie miała wolny los, więc rozpoczęła udział od razu od 1/8 finału, podobnie jak inne wysoko rozstawione tenisistki. W tej fazie otrzymała walkowera, gdy z imprezy wycofała się Czeszka Barbora Krejcíkova.
W sobotnim półfinale Chwalińską czeka pojedynek z kolejną rozstawioną zawodniczką. Być może na jej drodze stanie turniejowa „jedynka” Mirra Andriejewa,co oznaczałoby sposobnoć do rewanżu za czerwcową porażkę w finale Roland Garros. Wcześniej jednak triumfatorka z Paryża musi pokonać w ćwierćfinale Kanadyjkę Leylah Fernandze, czyli numer sześć w drabince.
Wartościowa wygrana duetu Johnson-Zieliński w Chengdu
Również w piątek wartościowe zwycięstwo w turnieju ATP 500 w chińskim Chengdu odniósł brytyjsko-polski debel Luke Johnson i Jan Zieliński. W pierwszej rundzie półfinaliści wielkoszlemowego Australian Open 2026 wyeliminowali rozstawiony z numerem drugim wymagającym francuski duet Sadio Doumbia i Fabien Reboul 4:6, 6:4, 10-3.
Teraz w ćwierćfinale Johnson i Zieliński spotkają się ze znaną parą australijsko-nowozelandzką John Peers i Michael Venus.
Krzysztof Maciejewski






