Hubert Hurkacz (11. ATP) rozstawiony w wielkoszlemowym turnieju Australian Open 2023 z numerem „dziesiątym”, po porażce w 1/8 finału w pięciu setach 6:3, 3:6, 2:6, 6:1, 6:7 (7-10) z Amerykaninem Sebastianem Kordą (31. ATP) pożegnał się w niedzielę z imprezą w Melbourne. Najlepszy obecnie polski tenisista awansując do IV rundy turnieju zanotował najlepszy jak dotąd w karierze występ w Australian Open, w którym wcześniej docierał najdalej do II rundy, lecz ma czego żałować. Co najmniej ćwierćfinał był bardzo blisko, gdyż meczu z Sebastianem Kordą „Hubi” wcale przegrać nie musiał, a pokonanie tego rywala było absolutnie w zasięgu urodzonego we Wrocławiu polskiego tenisisty.
Hubert Hurkacz bardzo dobrze rozpoczął niedzielną batalię o awans do ćwierćfinału A.O. W secie otwarcia Polak już w drugim gemie zdobył przełamanie i pewnie utrzymał prowadzenie do końca pierwszej partii meczu wygrywając 6:3. Sebastian Korda w tej części zmagań nie zdołał zagrozić „Hubiemu”, nie wypracowując ani jednej okazji na re-break.
There's nothing like staying cool to make your first Grand Slam quarterfinal 😎@bondisands • #bondisands • #AusOpen • #AO2023@wwos • @espn • @eurosport • @wowowtennis pic.twitter.com/hhiewfW3qH
— #AusOpen (@AustralianOpen) January 22, 2023
Niestety „Hubi” nie zdołał pójść „za ciosem” i zaczęły się „schody”. W secie II Hubert Hurkacz zdołał wprawdzie obronić dwa break-pointy w gemie czwartym, ale w następnym własnym gemie serwisowym stracił podanie i strat nie był w stanie odrobić. Tym razem to Polak nie miał nawet jednej okazji na przełamanie serwisu rywala, a Amerykanin czeskiego pochodzenia bez problemów utrzymał prowadzenie do końca seta zwyciężając 6:3.
Kolejna partia meczu znowu należała do niżej notowanego Amerykanina. Coraz pewniej czujący się na korcie 22-letni tenisista urodzony w Bradenton ma Florydzie zdobył break w gemach pierwszym i trzecim dość szybko obejmując prowadzenie 4:0. Sebastian Korda miał nawet szanse na trzeci z rzędu break, lecz tym razem Hubert Hurkacz po obronie dwóch break-pointów zdołał utrzymać serwis. Polak dopiero w gemie ósmym, gdy rywal serwował po zwycięstwo w secie wypracował dwie okazje na częściowe odrobienie strat, lecz żadnej nie wykorzystał i Amerykanin „zamknął” seta wygraną 6:2.
Hurkacz przegrywając w setach 1:2 nie miał już wyjścia: chcąc zameldować się w ćwierćfinale musiał najpierw koniecznie wygrać seta IV by „pozostać w meczu”, a następnie poszukać zwycięstwa w rozstrzygającej partii V.
W secie IV inicjatywę na korcie zaczął przejmować właśnie nie mający wyjścia Polak. Co prawda w gemie drugim Sebastian Korda wybrnął z opresji skutecznie broniąc break-pointa, ale w gemie czwartym polski tenisista dopiął swego uzyskując bardzo istotne przełamanie i obejmując prowadzenie 3:1. Teraz Hubert Hurkacz już się nie „zatrzymał”. „Hubi” wygrał także trzy następne geny, w gemie szóstym zdobywając jeszcze jeden break i po zwycięstwie w secie IV 6:1 doprowadził do rozstrzygającego seta V. Za ten fragment meczu wrocławianinowi należą się duże brawa, gdyż Sebastian Korda wcale nie obniżył drastycznie poziomu swojej gry, o czym świadczyć może fakt, że czwarta partia trwała dłużej, niż każda z trzech wcześniejszych, To Polak zaczął grać lepiej i skuteczniej.
W decydującym secie, zdecydowanie najbardziej wyrównanym, przez 10 gemów serwis nie zawodził rywalizujących tenisistów, nie było nawet jednego break-pointa. Brawa należały się zwłaszcza Hurkaczowi, gdyż to on serwował w tej partii jako drugi i za każdym razem musiał gonić wynik.
Przed wielką szansą stanął w gemie 11 Polak, który wypracował dwa break-pointy, ale niestety nie zdołał żadnego wykorzystać. Było następnie w tym gemie jeszcze kilka równowag, lecz Sebastian Korda wybrnął jednak z opresji.
Do przełamań ostatecznie w decydującym secie nie doszło, więc o zwycięstwie w meczu rozstrzygnął tie-break seta V, zgodnie z regulaminem rozgrywany w formule super tie-breaka do 10 wygranych punktów, a w razie potrzeby – na przewagi.
Decydującą rozgrywkę Hubert Hurkacz zaczął od mini-przełamania i chociaż Sebastian Korda natychmiast odpowiedzią mini-przełamaniem powrotnym, po dwóch następnych akcjach Polak prowadził 3-1, ponownie z przewagą mini-breaka. Wszystko przebiegało po myśli naszego tenisisty, ale od tego momentu „Hubi” zaliczył niestety fatalny przestój przegrywając sześć akcji z rzędu, w tym trzy przy własnym serwisie. Sytuacja polskiego tenisisty stała się niemal beznadziejna, ale Polak nie zrezygnował i był naprawdę o „włos” od przechylenia szali zwycięstwa na swoją korzyść. Hubert Hurkacz zdołał doprowadzić do remisu 7-7 i miał jeszcze do dyspozycji serwis, mogąc powrócić na prowadzenie. W tym momencie Huberta Hurkacza raz jeszcze zawiódł niestety serwis. Polak przegrał akcję przy własnym podaniu co dało prowadzenie 8:7 Amerykaninowi, który następne dwie akcje rozpoczynał własnym serwisem. Teraz Sebastian Korda przewagi już nie roztrwonił. Amerykanin zdobył brakujące do zwycięstwa dwa punkty wygrywając V seta 7:6 (10-7) i to on po trwającej trzy godziny i 30 minut tenisowej batalii zameldował się w ćwierćfinale Australian Open 2023 pokonując Huberta Hurkacza 3:6, 6:3, 6:2, 1:6, 7:6 (10-7).
Był to drugi mecz obu tenisistów i pierwsze zwycięstwo Sebastiana Kordy.
W niedzielę na Rod Laver Arena, najważniejszym i największym obiekcie Australian Open miało być święto polskiego tenisa, gdyż przed Hubertem Hurkaczem właśnie na Rod Laver Arena grała Iga Świątek – skoczyło się dwoma bolesnymi porażkami.
W ćwierćfinale przeciwnikiem Kordy tenisista będzie Karen Chaczanow (20. ATP). Srebrny medalista przeprowadzonych w 2021 roku Igrzysk Olimpijskich Tokio 2020 w grze pojedynczej mężczyzn, w niedzielę wyeliminował Japończyka Yoshihito Nishiokę (39. ATP), wygrywając w trzech setach 6:0, 6:0, 7:6 (4).
Grają polscy juniorzy
Udanie rozpoczął w niedzielę występ w juniorskim Australian Open młody zawodnik PZT Team – Tomasz Berkieta (Legia Warszawa). Pokonał Australijczyka Charlie Camusa 6:4, 6:4 i w drugiej rundzie spotka się z Rumunem Michałem Alexandrem Comanem.
Po południu Polak dorzucił do tego jeszcze wygraną w deblu, w którym startuje z Austriakiem Joelem Schwaerzlerem. W pierwszym meczu okazali się lepsi od Włochów Lorenzo Carboniego i Felipe Virgiliego Beriniego 6:7 (5-7), 6:4, 10-7.
Drugą rundę w deblu juniorek osiągnęła także Malwina Rowińska (Legia Warszawa) z Amerykanką Anyą Murthy. W niedzielę pokonały Turczynkę Melisę Ercan i Tajwankę Madeleine Jessup 4:6, 6:3, 10-8.
Trochę szczęścia brakło natomiast Weronice Ewald (GAT Gdańsk/PZT Team) i Nowozelandce Vivian Yang, bowiem poniosły porażkę z Rumunką Carą Marią Mester i Niemką Sonią Zhiyenbayevą 7:6 (7-2), 3:6, 7-10. W poniedziałek Ewald zagra przeciwko Wang w drugiej rundzie singla.
Występ w Melbourne definitywnie zakończył Goran Zgoła (AZS Poznań), któremu po odpadnięciu w pierwszej rudzie w grze pojedynczej, nie powiodło się również w grze podwójnej. Występując z Yuvanem Nandalem z Indii przegrał z Turkiem Atakanem Karahem i Japończykiem Reiem Sakamoto 5:7, 1:6.
Krzysztof Maciejewski


