Agnieszka Radwańska nie zagra w finale Turnieju Legend w Wimbledonie

Agnieszka Radwańska ze swoją serbska partnerka nie zdołała awansować do finału Turnieju Legend w Wimbledonie. Fot. Piotr Kucza

Agnieszka Radwańska i Serbka Jelena Janković w ostatnim meczu grupowym wimbledońskiego Turnieju Legend przegrały w sobotę z parą słowacko-brytyjską Daniela Hantuchova/Laura Robson 4:6. 2:6 i na fazie grupowej zakończyły udział w imprezie. W finale para Hantuchova/Robson zmierzy się w niedzielę z duetem belgijsko-szwajcarskim Kim Clijsters/Martina Hingis.

Udany tylko początek obu partii

Serbsko-polska para Jelena Janković/Agnieszka Radwańska wcześniej bez straty seta pokonała włoską parę Flavia Pennetta/Fancesca Schoavone (6:4, 6:3) oraz duet australijski Casey Dellacqua/Alicia Molik (6:2, 6:2) i po dwóch seriach meczów prowadziła w tabeli grupy B, nie mogła być jednak pewna dającej awans do finału pierwszej pozycji w grupie. Sobotnie spotkanie Jelena Janković i Agnieszka Radwańska niestety przegrały po 77 minutach.

Początek sobotniego meczu nie zapowiadał porażki pary polsko-serbskiej. Jelena Janković i Agnieszka Radwańska w gemie otwierającym mecz zdobyły break przy serwisie Laury Ribson, a za chwilę prowadziły juz 2:0. Następnych pięć gemów padło jednak łupem duetu Hantuchova/Robson, który z przewagą przełamania “odskoczył” na 5:2 i znalazł się krok od zwycięstwa w partii otwarcia. Polka i Serbka miały jeszcze możliwość odwrócenia losów partii, po raz drugi zdobyły bowiem gema przy podaniu Laury Robson, lecz przy wyniku 4:5 serwisu nie utrzymała Agnieszka Radwańska i para słowacko-brytyjska “zamknęła” seta zwycięstwem 6:4 wykorzystując już pierwszego setbola.

W drugiej odsłonie meczu Jelena Janković i Agnieszka Radwańska, tak jak w pierwszej partii prowadziły na początku 2:0, lecz tym razem przegr4ały sześć gemów z rzędu, po 77 minutach opuszczając kort pokonane 4:6, 2:6. Hantuchova i Robson wykorzystały czwartą piłkę meczową.

Wzgórze Henmana, gdzie ustawiony jest telebim, na którym transmitowane są mecze.

Bez awansu

Ponieważ w drugim meczu tej grupy Flavia Pennetta i Francesca Schiavone pokonały parę Casey Dellacqua/Alicia Molik 6:7 (3), 6:3, 10-5, Australijki z trzema porażkami zajęły ostatnie miejsce, natomiast trzy pozostałe pary miały na koncie dwa zwycięstwa i porażkę. Strata seta z Australijkami oznaczała trzecią lokatę Włoszek. Pary Daniela Hantuchova/Laura Robson oraz Jelena Janković/Agnieszka Radwańska miały przy dwóch zwycięstwach bilans setów 4:2 i w tej sytuacji o pierwszym miejscu i awansie do finału duetu słowacko-brytyjskiego przesądziło zwycięstwo w meczu bezpośrednim.

Polka i Serbka zajęły w grupie drugą lokatę i pożegnały się z turniejem.

Taki będzie finał

W finale Daniela Hantuchova i Laura Robson zmierzą się z parą Kim Clijsters/Martina Hingis. Belgijka i Szwajcarka okazały się bezkonkurencyjne w grupie A, wygrywając wszystkie mecze bez straty seta. W meczu o pierwsze miejsce pokonały 6:4. 6:1 duet amerykańsko-kazachski Vania King/Jarosława Szwiedowa.

Finał o jakim marzyła Agnieszka Radwańska, która chciała zmierzyć się w decydującym meczu właśnie z Kim Clijsters i Martina Hingis był blisko. Zabrakło przynajmniej jednego seta wygranego w sobotę.

Pula nagród

Na koniec przypomnijmy, że w Turnieju Legend (także turniej deblowy mężczyzn i turniej mikstów) na triumfatorów czeka nagroda pieniężna w wysokości 31 tys. funtów na parę. Finaliści otrzymają po 25 tys. funtów, pozostałe pary, w tym Jelena Janković i Agnieszka Radwańska – 21 tys. funtów do podziału.

Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Magda LInette pewnie awansowała do ćwierćfinału turnieju w Normandii. Fot. Rouen de Open/WTA

Open de Rouen. Magda Linette w ćwierćfinale!

Magda Linette (60. WTA) zagra w ćwierćfinale gry pojedynczej halowego turnieju WTA 250 w Rouen we francuskiej Normandii. Awans do najlepszej ósemki imprezy tenisistka AZS Poznań zapewniła sobie w środę

Rafael Nadal: Nigdy się nie poddawaj!

Od kilkunastu lat żyje z nieustannym bólem. Bierze leki, zastrzyki, a później znów rozpoczyna walkę na korcie. Wchodzi w tryb walki i adrenalina robi swoje. Choć czasami jest bliski porażki, to nigdy