Weronika Falkowska zrewanżowała się Katerynie Bondarenko za niedzielny mecz w eliminacjach i w pierwszej rundzie turnieju głównego pewnie zwyciężyła 6:0, 6:2! Dotychczasowy wynik Weroniki oznacza skok w rankingu o około 80 pozycji, a zawodniczka nie powiedziała jeszcze na kortach Arki w Gdyni ostatniego słowa.
W zwycięstwie Weroniki Falkowskiej z Ukrainką Kateryną Bondarenko nie ma ziarna przypadku. W niedzielę Polka przegrała 3:6, 6:7(3), a w poniedziałek pokonała tę samą rywalkę 6:0, 6:2 w zaledwie 55 minut.
Gdy Weronika dowiedziała się w niedzielę, że jednak nie odpadła z turnieju i zagra w głównym jako „lucky looser”, nawet się ucieszyła, że ponownie zmierzy się z Bondarenko. – Bo już wiem, jak z nią grać – powiedziała. W kolejnym dniu turnieju okazało się, że nie tylko wiedziała, jak grać, ale wiedziała, co mówi.
Wypada, może nawet trzeba zauważyć, że Weronika potrafiła szybko oswoić się z wszelkimi okolicznościami towarzyszącymi. Nie przestraszyła się ani wyżej notowanej i utytułowanej rywalki, ani ogromnej szansy, która pojawiła się w zasięgu ręki, ani nawet – co bywa najtrudniejsze – mikrofonu ustawionego na środku kortu i wzroku kibiców wbitego prosto w nią. Na pierwsze pytanie odpowiedziała jeszcze z debiutancką nieśmiałością, natomiast po ostatnim można było odnieść wrażenie, że wcale jeszcze nie chciała kończyć tej rozmowy z konferansjerem reprezentującym zachwyconą widownię. Zwycięstwo dało Polce dużo pewności siebie, ogrom sympatii kibiców i dobre perspektywy na kolejne spotkania.
Fot. Andrzej Szkocki


