Karol Drzewiecki (LOTTO PZT Team/WKS Grunwald Poznań) powalczy we wtorek po raz pierwszy o miejsce w ćwierćfinale w Wielkim Szlemie. W nowojorskim US Open 2025 jego partnerem jest Brytyjczyk Marcus Willis. Nowojorski występ Karol i Marcus rozpoczęli od wygranej 7:6 (7-5), 6:2 z mocną australijską parą Matthew Ebden i Jordan Thompson. Ten ostatni przed rokiem triumfował w US Open z innym rodakiem Maxem Purcellem. Natomiast awans do 1/8 finału wywalczyli w niedzielę, pokonując 3:6, 6:3, 7:6 (13-11) solidny duet australijsko-amerykański John Peers i Jackson Withrow. Polsko-brytyjska para zmierzy się w kolejnej rundzie z duetem czeskim Tomas Machac/Matej Vocel.
Karol Drzewiecki i Marcus Willis zapisali się do nowojorskiego turnieju już na miejscu i kilka dni czekał na zwolnienie miejsca w głównej drabince. Cierpliwość popłaciła i teraz ma za sobą dwa wygrane spotkania, a w nocy z wtorku na środę o miejsce w ćwierćfinale US Open zagra z Czechami Tomasem Machacem i Mateją Vocelem.
– Gramy tu razem mecze bez presji, jest duży luz w naszej grze, choć oczywiście przy nastawieniu na sto procent. To wynika faktu, że z Markusem zapisaliśmy się do US Open i długo czekaliśmy na swoją szansę na liście oczekujących par. Jeszcze w ubiegłą środę byliśmy drugą parą na alternate, ale na szczęście udało się nam dostać do turnieju głównego dość szybko, więc znaleźliśmy czas przed pierwszym meczem i zagraliśmy dwa treningi razem – tłumaczy Karol Drzewiecki.
– W sumie nieźle się dobraliśmy, bo Markus ma podobną osobowość, jest właściwie taki jak ja, więc na korcie jest dużo śmiechu, dużo luzu, dużo zabawy. Cieszymy się, że możemy grać wspólnie właśnie w US Open, że się nam udało dostać z naszych rankingów do turnieju głównego . Bardzo miło mi się z nim gra, bardzo dobrze dogadujemy się na korcie i poza nim. A do tego są wyniki, bo wygraliśmy już dwa mecze, więc obaj czujemy się tu rewelacyjnie – dodaje polski tenisista.
Wylot Karola do Nowego Jorku był w jakimś stopniu obarczony ryzykiem, bo nie miał gwarancji, że znajdzie na miejscu partnera z wystarczająco dobrym rankingiem, by wystąpić US Open. Również wysokie miejsce na liście oczkujących par na zwolnienie miejsca w turnieju głównym nie zawsze kończy się pomyślni, choć w tym roku – trzeba przyznać – Karol na brak szczęścia nie może narzekać.

– Oczywiście dużo musiałem zaryzykować tak naprawdę przylatując do Nowego Jorku, ale jak widać się to po prostu opłaciło. A że jestem raczej z tych ludzi, czy to na korcie czy w życiu, że bardziej ryzykuję niż biorę coś procentowo czy statystycznie, to też zawsze wierzę do końca, że jednak uda się zagrać, czy uda się wygrać. Także w tym roku tak naprawdę w każdym turnieju wielkoszlemowym byłem na liście oczekujących i w każdym potem zagrałem. A tutaj nie tylko dostałem się do głównej drabinki, ale też udało mi się już dwa mecze wygrać, to jest po prostu bajka – podkreśla Karol Drzewiecki.
Dzięki takiemu nastawieniu i cierpliwości, w styczniu tenisista LOTTO PZT Team zadebiutował w Wielkim Szlemie. Razem z Anirudhem Chandrasekarem z Indii wszedł dosłownie w ostatniej chwili do Australian Open i dowiedział się o tym na niespełna dwie godziny przed meczem, gdy wycofała się inna para. Ostatecznie przegrali w pierwszej rundzie.
Potem również był na liście oczekujących debli do Roland Garros i Wimbledonu, a w obydwu przypadkach jego partnerem był Piotr Matuszewski (LOTTO PZT Team/Calisia Tenis Pro), który swój wielkoszlemowy debiut odnotował w Paryżu. W stolicy Francji, podobnie jak miesiąc później w Londynie, przegrali pierwsze mecze.
– Teraz poznałem już wszystkie turnieje wielkoszlemowe i w sumie wiem, że każdy jest inny. Mój ulubiony to wiadomo oczywiście Wimbledon, bo tradycja, klasa, historia tenisa, granie na trawie jest też troszkę inne. Naprawdę bardzo mi się tam podobało. Ale w Nowym Jorku też mi się podoba. Szczególnie atmosfera jest taka luźna bardziej, ludzie są tacy bardziej wyluzowani, a ja taki klimat bardzo lubię, więc bardzo to poczułem i to widać też u mnie na korcie. Plus jeszcze mój partner ma podobne nastawienie, dlatego wychodzi nam tu wszystko super, więc czekamy na następny mecz – podkreśla Karol Drzewiecki.
W trzeciej rundzie ostatniej tegorocznej lewy Wielkiego Szlema zobaczymy również Jana Zielińskiego (LOTTO PZT Team/CKT Grodzisk Maz.) i Adama Pavlaska. Polsko-czeski debel zagra o miejsce w ćwierćfinale z Hiszpanem Marcelem Granollersem i Argentyńczykiem Horacio Zeballosem, parą rozstawioną z numerem piątym.
Dobra dyspozycja Karola i Janka w Wielkim Szlemie bardzo cieszy w perspektywie spotkania reprezentacji Polski z Wielką Brytanią w Grupie Światowej I rozgrywek o Puchar Davisa. Dwudniowa rywalizacja toczyć się będzie na twardym korcie w Polsat Plus Arena Gdynia w dniach 12-13 września, czyli już w przyszłym tygodniu.
Bilety można nabywać: TUTAJ
Tomasz Dobiecki


