Dwie rozstawione Polki: z numerem siódmym Iga Świątek i z nr 16. Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała) powalczą w sobotę o miejsce w finale Dongfeng Voyah Wuhan Open. Będzie to drugi polski pojedynek w tegorocznej edycji turnieju rangi WTA 1000 na twardych kortach w chińskiej metropolii. W drugiej rundzie Świątek wygrała bowiem z Magdaleną Fręch (KS Górnik Bytom). W piątek, w ostatnim ćwierćfinale, Iga wygrała w wieczornej sesji z Amerykanką Ann Li 6:4, 6:1, po 93 minutach gry.
Nieco wcześniej Chwalińska, aktualnie sklasyfikowana na 21. pozycji, pokonała 6:0, 3:6, 7:5 Greczynkę Marię Sakkari, byłą trzecią tenisistkę świata, obecnie 31. w rankingu WTA.
Świątek przed rokiem w Wuhan osiągnęła ćwierćfinał, więc tym razem poprawiła swój najlepszy wynik w tej imprezie.

Już na otwarcie Amerykanka straciła swoje podanie. Chociaż prowadziła już 40-30, to w trzech kolejnych akcjach lepsza była Iga. Chwilę później była liderka rankingu WTA bez straty punktu zdobyła swojego gema i objęła prowadzenie 2:0.
Po wygranych obustronnie gemach serwisowych na tablicy pojawił się wynik 3:1 dla Polki, która w piątym gemie odskoczyła na 40-0, ale nie wykorzystała trzech break pointów, przegrywając potem pięć następnych wymian.
Dalej gra toczyła się zgodnie z regułą własnego podania, a żadna ze stron nie miała okazji do przełamania., aż na tablicy pojawił się rezultat 5:4.

W dziesiątym gemie zrobiło się bardzo nerwowo gdy Li wyszła na 40-15, a po dwóch niewykorzystanych break pointach zmarnowała również trzecią sposobność przy pierwszej przewadze. Chwilę później Świątek zakończyła tę partię 6:4 przy pierwszym setbolu, po równej godzinie gry.
Również drugi set rozpoczął się od straconego podania przez Amerykankę, tym razem do 15, przy drugm break poincie. Ponownie Iga odskoczyła na 2:0 nie tracąc przy tym nawet punktu,
Li udało się wygrać własny serwis do 30 i wyszła na 1:2, ale to był ostatni zdobyty przez nią gem tego dnia.
Cztery ostatnie gemy, każdy wynikiem do 30, rozstrzygała na swoją korzyść Świątek. W piątym wykorzystała drugiego z wypracowanych break pointów. Natomiast w siódmym od stanu 30-30 wygrała dwie ostatnie wymiany, zapewniając sobie zwycięstwo w trwającym godzinę i 33 minuty pojedynku przy pierwszym meczbolu.

W ten sposób zapewniła polskim kibicom jeszcze dwa dni wielkich emocji w Wuhan, ponieważ jest oczywiste, że ona albo Maja zagra w niedzielę o tytuł. Zanim to nastąpi, spotkają się w sobotę – nie przed godziną 18.30 (12.30 czasu polskiego).
Faworytką polskiego półfinału będzie Świątek, która była liderką rankingu WTA, a obecnie jest w nim dziewiąta, natomiast Chwalińska zajmuje 21. pozycję, najwyższa w dotychczasowej karierze.
Na korzyść Igi przemawia też fakt, iż pokonała Maję 6:2, 6:3 w ich jedynym jak dotychczas spotkaniu w zawodowym Tourze. Miało to miejsce w 2016 roku w turnieju ITF (z pulą nagród 10 tys. dol.) w Sztokholmie.

W piątek, w trzecim ćwierćfinale w Chinach, Chwalińska wygrała 6:0, 3:6, 7:5 z Sakkari, poprawiając bilans ich pojedynków na 2-1. Wcześniej dwukrotnie rywalizowały na kortach ziemnych.
W czerwcu w wielkoszlemowym Roland Garros lepsza okazała się Maja 1:6, 6:3, 6:2, która w Paryżu osiągnęła finał, swój pierwszy w jednym z czterech najważniejszych turniejów w sezonie. Polka zrewanżowała się Marii za porażkę z maja 2025 roku, gdy przegrała z nią 6:3, 3:6, 1:6 w drugiej rundzie eliminacji do imprezy WTA 1000 Madrycie.
Półfinał Świątek-Chwalińska został wyznaczony na sobotę jako ostatni na korcie centralnym i rozpocznie się nie przed godziną 18.30 (12.30 czasu polskiego).
Rywalizację w przedostatnim dniu Wuhan Open 2026 rozpocznie o godzinie 17.00 (11. czasu polskiego) pojedynek dwóch nierozstawionych tenisistek: 34. w rankingu WTA Łotyszki Jeleny Ostapenko ze 170. na świecie Brytyjką Sonay Kartal, która w Wuhan przeszła wcześniej zwycięsko dwie rundy eliminacji.
Ostapenko pokonała w pierwszym piątkowym ćwierćfinale 7:6 (8-6), 6:1 Dianę Sznajder, rozstawioną w imprezie z numerem 11. (13. w WTA). Natomiast Kartal sprawiła sporą niespodziankę, bowiem wyeliminowała 6:2, 2:6, 6:4 szóstą obecnie tenisistkę świata Ukrainkę Elinę Switolinę, numer pięć w drabince.







