Od siedmiu miesięcy urzędnicy Ministerstwa Sportu i Turystyki nie mogą lub nie chcą rozstrzygnąć konkursów na budowę tenisowej infrastruktury w Polsce. A stawka jest ogromna, bo chodzi o 86 milionów złotych – mówi Władysław Komarnicki, senator Koalicji Obywatelskiej.
Władysław Komarnicki jest związany ze sportem od kilkudziesięciu lat. Jak przyznaje w tenisa gra od 55 lat. Jest amatorem i samoukiem, ale na swoim koncie ma sporo osiągnięć. Do dziś – choć skończył 80 lat – stawia dzielnie czoło na korcie dużo młodszym rywalom. Jest także wielkim fanem żużla, a w latach 2005 – 2012 był prezesem Stali Gorzów.
– Jest mi wstyd i zarazem potwornie smutno, że przy takich sukcesach polskiego tenisa wciąż nie możemy doczekać się decyzji Ministerstwa Sportu i Turystyki kierowanego przez Jakuba Rutnickiego. Na hale z tego programu czekają przede wszystkim młodzi adepci tenisa w całym kraju. Jakiego rodzica stać na komercyjne stawki, które obecnie funkcjonują? Nowe obiekty, które mają być dofinansowane prze państwo na pewno pomogą w rozwoju tej dyscypliny – uważa senator Komarnicki i dodaje, że przy realizacji tego projektu liczy się nie tylko każdy miesiąc, ale wręcz każdy tydzień.
Tenis po sukcesach w ostatnich latach Agnieszki Radwańskiej, Igi Świątek i Mai Chwalińskiej, świeżo upieczonej finalistki wielkoszlemowego Rolanda Garrosa 2026, to jeden z najbardziej popularnych (po piłce nożnej i siatkówce) sportów w naszym kraju.
– Fenomenalny wynik Mai Chwalińskiej w Paryżu spowodował, że do tenisa garną się tysiące nowych adeptów. Szkoda zmarnować taką okazję – podkreśla senator KO, który osobiście oklaskiwał sukces Polki w stolicy Francji.
Także w rodzinnym mieście polityka, Gorzowie Wielkopolskim, ma stanąć hala tenisowa, której budowa ma być wsparta dotacją ministerialną.
– Zdecydowanie brakuje miejskiego obiektu tenisowego z krytymi kortami i odpowiednim zapleczem. Kilka lat temu w miejscu kortów przy Słowiance stanął parking. To była konieczność, ale władze miasta powinny zaproponować jakąś alternatywę. Nic się nie działo. Mnie to nie dawało spokoju. To jak kamień w bucie, który cały czas uparcie doskwiera – zaznacza Władysław Komarnicki i dodaje: – Kompleks ma być miejski i wchodzić w skład Ośrodka Sportu i Rekreacji. Podkreślam to, ponieważ celem jest zachęcenie jak największej liczby dzieci do udziału w zajęciach związanych z tenisem. Jestem już po wstępnych rozmowach z dwukrotnym złotym medalistą olimpijskim w wioślarstwie Tomaszem Kucharskim, który jest obecnie dyrektorem Zespołu Mistrzostwa Sportowego w Gorzowie. Podszedł on do tematu entuzjastycznie. W placówce uczy się 300 dzieci, a na fali sukcesów polskich tenisistów chętnych do treningów na pewno nie zabraknie. Jednego czego wciąż brakuje to podpisu ministra pod dokumentami rozstrzygającymi konkursy na budowę hal w całej Polsce, bo podkreślę, że to nie chodzi tylko o Gorzów.


