Federacja Tennis Australia ogłosiła przeprowadzenie drugiej edycji pokazowego turnieju AO 1 Point Slam, który w styczniu bieżącego roku zakończył się sukcesem Jordana Smitha. Ten pochodzący z Nowej Południowej Walii lokalny trener, zgarnął główną nagrodę – milion dolarów australijskich, pokonując w bezpośrednich pojedynkach m.in. lidera rankingu ATP Jannika Sinnera oraz dwukrotną finalistkę turniejów wielkoszlemowych, Amandę Anisimovą.
– Po raz pierwszy usłyszałem o AO 1 Point Slam od kilku moich klientów, których trenuję w klubie. Zachęcali mnie do udziału, więc pomyślałem, dlaczego by nie spróbować? Moja przygoda zaczęła się od kwalifikacji w Sydney Olympic Park i szczerze mówiąc nie spodziewałem się, że doprowadzi mnie do wejścia na Rod Laver Arena i rywalizacji z zawodnikami światowej klasy, nie mówiąc już o tym, że wyjadę stamtąd jako zwycięzca. To całkowicie zmieniło moje życie – mówi Smith, który zaangażował się w promocję kolejnych zawodów, a jego macierzysty klub stanie się oficjalnym gospodarzem lokalnych eliminacji.

W ramach poprzedniej edycji AO 1 Point Slam zorganizowano blisko 300 turniejów. Wyłoniły one uczestników finałowego eventu rozgrywanego na Rod Laver Arena. Wystąpiło w nim 48 tenisistów, wśród których znaleźli się zwycięzcy zawodów stanowych oraz największe gwiazdy światowego tenisa m.in. wspomniani Sinner i Anisimova, a także Carlos Alcaraz, Alexander Zverev, Iga Świątek, Coco Gauff czy Naomi Osaka.
Formuła rozgrywek jest bardzo prosta, a przy tym niezwykle dynamiczna – zawodnicy rywalizują w systemie pucharowym, a o awansie do kolejnej fazy decyduje tylko jedna wymiana. Wygrywasz punkt? Grasz dalej. Przegrywasz? Odpadasz.
Format AO 1 Point Slam to absolutny fenomen. Szansa dla amatorów, koszmar dla faworytów, a jednocześnie piękno sportu w pigułce. W tradycyjnym meczu tenisowym margines błędu jest dużo większy – zawodnik może przegrać kilka gemów, a i tak jest w stanie kontrolować spotkanie dzięki umiejętnościom, doświadczeniu i przygotowaniu fizycznemu. Tutaj cała ta przewaga znika. Presja pojedynczej wymiany paraliżuje nawet najlepszych, a amator, który nie ma nic do stracenia, może zagrać uderzenie życia. O sukcesie decyduje odporność psychiczna w ułamku sekundy, refleks i odrobina szczęścia. – To genialny format, który pokazuje, że na dystansie jednej akcji każdy z nas może przez chwilę być mistrzem – podkreślają przedstawiciele Tennis Australia, którzy rozpoczęli rejestrację rodzimych ośrodków zainteresowanych przeprowadzeniem lokalnych eliminacji.
Oprócz głównej nagrody pieniężnej dla zwycięzcy imprezy, program przewiduje również wsparcie finansowe dla bazy klubowej. Każdy finalista turnieju głównego będzie reprezentował swój macierzysty ośrodek. Klub, z którego wywodzić się będzie końcowy zwycięzca całego turnieju, otrzyma od Tennis Australia dotację w wysokości 50 000 dolarów australijskich z przeznaczeniem na rozwój infrastruktury tenisowej. Odstępstwem będzie triumf zawodowego tenisisty, ale jak pokazały poprzednie zawody, wcale nie jest to takie oczywiste.
Michał Samulski


