Mistrzowski tytuł Daniela Michalskiego. Przegrany finał duetu Piotr Matuszewski/Kai Wehnelt

Triumf w Santa Margherita di Pula we Włoszech to ósmy w karierze wygrany turniej ITF w grze pojedynczej Daniela Michalskiego. Fot. Archiwum Daniel Michalski

Z jednym tytułem mistrzowskim zakończyli polscy tenisiści występy w tenisowych imprezach rozgrywanych w mijającym tygodniu. Triumfatorem turnieju ITF M25 Santa Margherita di Pula 6 we Włoszech został w grze pojedynczej Daniel Michalski. Urodzony w Warszawie 23-letni Daniel Michalski pokonał w finale 2:6, 6:4, 6:2 Włocha Federico Arnaboldiego po niemal trzygodzinnej tenisowej batalii, odwracając przebieg wydarzeń na korcie. Polak był w imprezie najwyżej rozstawiony. Szanse na tytuł mistrzowski miał w sobotę również Piotr Matuszewski, ale w finale grze podwójnej, podczas challengera ATP 125 w rumuńskim Sibiu, najwyżej rozstawiona para Matuszewski i partnerujący Polakowi tenisista niemiecki Kai Wehnelt przegrała 2:6, 2:6 z duetem czeskim Andrew Paulson/Michael Vrbensky.

Zwycięski „maraton” Michalskiego  

Daniel Michalski (276. ATP) z pewnością był faworytem finału, na ziemnych kortach w Santa Margherita di Pula, w którym jego przeciwnikiem był dużo niżej notowany w światowym rankingu tenisistów Włoch Federico Arnaboldi (581.ATP), ale zwyciężył z trudem po niemal trzygodzinnym „maratonie: 2:6, 6:4, 6:2. Dokładnie sobotni finał trwał dwie godziny, 59 minut.

Daniel Michalski. rozpoczął wprawdzie finał od breaka, ale w secie otwarcia ugrał już niewiele więcej, a od remisu 2;2 wszystkie gemy w tym secie na swoją ko9rzyść rozstrzygnął już tenisista włoski, po 44 minutach zwyciężając 6:2.

Druga odsłona meczu była bardzo wyrównana. Polak pierwszego breaka w tej partii meczu, zdobył obejmując prowadzenie 2:1, lecz rywal natychmiast odpowiedział przełamaniem powrotnym. Kluczowy okazał się dopiero break na 4:3 dla Daniela Michalskiego, gdyż tej straty Federico Arnabolodi odrobić już nie zdołał. Włoski tenisista walczył. W gemie dziewiątym przedłużył jeszcze rywalizację utrzymując serwis po obronie piłki. setowej, a w gemie 10., gdy Polak serwował po zwycięstwo w secie – obronił jeszcze jedną piłkę setową doprowadzając do równowagi 40:40, ale dwie następne akcje padły łupem Daniela Michalskiego, który po 59 minutach zwyciężył w drugiej partii meczu 6:4 doprowadzając w finale do remisu 1:1 w setach. Tym samym, o zdobyciu tytułu decydował set trzeci.

Rozstrzygająca odsłona finału okazała się najbardziej zacięta, trwała godzinę i 16. minut, ale w kluczowych akcjach znacznie skuteczniejszy był Polak, który zwyciężył w secie trzecim 6:2 i jemu po zwycięstwie w finale 2:6, 6:4, 6:2 przypadł tytuł mistrzowski. Polak w gemach drugim, czwartym i szóstym obronił w sumie pięć break-pointów, ale po/dania nie stracił, sam natomiast zdobył breaki na 2:1 i 4:1 i chociaż przy prowadzeniu 5:1 przy serwisie przeciwnika nie wykorzystał piłki. meczowej, w następnym gemie wygranym przy własnym podaniu na sucho, zakończył finał zwycięstwem.

To ósmy w karierze Daniela Michalskiego wygrany turniej ITF w grze pojedynczej, pierwszy w sezonie 2023. Ponadto 23-letni obecnie tenisista ma na koncie pięć wygranych turniejów UITF w grze podwójnej.

Wcześniej, w drodze po triumf w imprezie ITF M25 Santa Margherita di Pula 6, Daniel Michalski zwyciężył czterech innych tenisistów włoskich. Oczywiście gratulujemy Polakowi sukcesu, ale warto pamiętać, że wszyscy rywale pokonani przez urodzonego w Warszawie polskiego tenisistę są od niego w światowym rankingu znacznie niżej notowani.

Nieudany finał pary Piotr Matuszewski/Kai Wehnelt

Piotr Matuszewski i Kai Wehnelt. Fot. Archiwum Piotr Matuszewski
Piotr Matuszewski i Kai Wehnelt. Fot. Archiwum Piotr Matuszewski

Zupełnie nie udał się sobotni finał Challengera ATP 125 w rumuńskim Sibiu polsko-niemieckiej parze deblowej Piotr Matuszewski/Kai Wehnelt. Najwyżej rozstawieni w grze podwójnej turnieju Polak i Niemiec w decydującym meczu praktycznie nie zaistnieli na korcie, po zaledwie 46 minutach przegrywając 2:6, 2:6 z rozstawioną z „czwórką” czeską parą Andrew Paulson/Michael Vrbensky.

Wyrównana rywalizacja trwała w finale tylko przez cztery pierwsze gemy seta otwarcia, w których obie pary bardzo pewnie utrzymały serwis. Od wyniku 2:2, cztery następne gemy, w tym trzy „na sucho” wygrali tenisiści czescy, pierwszego seta finału, zapisując na swoim koncie po zaledwie 21 minutach.

W drugiej odsłonie meczu Piotr Matuszewski i Kai Wehnelt utrzymali wprawdzie po obronie brek-pointa serwis w gemie pierwszym, lecz pięć następnych gemów, w tym dwa przy własnym podaniu przegrali i losy tytułu, praktycznie były przesądzone. Najwyżej rozstawieni w imprezie Piotr Matuszewski i Kai Wehnelt jeszcze tylko w gemie siódmym utrzymali serwis wygrywając drugiego swojego gema w secie drugim, po czym kiedy Czesi serwowali po zwycięstwo, Polak i Niemiec zdołali. obronić pierwszą piłkę meczową. To wszystko.

Set drugi trwał 25 minut, również zakończył się wynikiem 6;2 dla duetu Andrew Paulson/Michael Vrbensky, który pokonując uważaną za faworytów parę Piotr Matyuszewski/Kai Wehnelt 6;2, 6:2, po 46 minutach zapewnił sobie w pełni zasłużenie triumf w grze podwójnej Challengera ATP 125 w Sibiu.

Urodzony w Ostrowie Wielkopolskim 25-letni obecnie Piotr Matuszewski wciąż ma zatem w dorobku dwa tytuły challengerów ATP w grze podwójnej: pierwszy zdobył z Karolem Drzewieckim w sezonie 2022 w stolicy Urugwaju Montevideo, a drugi w obecnym sezonie 2023 w parze z Szymonem Kielanem w Tampere w Finlandii.

Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Magda LInette pewnie awansowała do ćwierćfinału turnieju w Normandii. Fot. Rouen de Open/WTA

Open de Rouen. Magda Linette w ćwierćfinale!

Magda Linette (60. WTA) zagra w ćwierćfinale gry pojedynczej halowego turnieju WTA 250 w Rouen we francuskiej Normandii. Awans do najlepszej ósemki imprezy tenisistka AZS Poznań zapewniła sobie w środę

Rafael Nadal: Nigdy się nie poddawaj!

Od kilkunastu lat żyje z nieustannym bólem. Bierze leki, zastrzyki, a później znów rozpoczyna walkę na korcie. Wchodzi w tryb walki i adrenalina robi swoje. Choć czasami jest bliski porażki, to nigdy