Mistrzostwa Świata World Tennis Masters Tour +60, +65 w Lizbonie. Polacy z medalami

Od lewej: Peter Jetzel (SWE) i Ireneusz Maciocha (PL), brązowi medaliści MŚ World Masters Tennis Tour 2023 w deblu w kategorii +60.

Wśród rekordowej liczby 425. startujących w kategoriach +55 i +60 znalazła się skromna, sześcioosobowa grupa z Polski. Nieco niefortunnie termin mistrzostw w Lizbonie (19-26 sierpnia) pokrywał się z turniejem MT700 w Warszawie. Ale warto podkreślić, że Polacy, którzy wybrali Portugalię, zdobyli medale.

Nasza jedyna reprezentantka, Ewa Sakwerda, przegrała pierwszy mecz w turnieju głównym +55. W mikście, wraz z mężem Adamem, wygrali pierwszą rundę z parą z Niemiec, by w kolejnym spotkaniu ulec rozstawionej z czwórką niemiecko-szwedzkiej parze Funke (GER) / Hedman (SWE).

Panowie zagrali lepiej. Ireneusz Górka, po wygraniu dwóch meczów, walczył o grę w najlepszej szesnastce z czwartym rozstawionym Hiszpanem Gonzalo Gonzalezem. Po meczu miał niedosyt – w pierwszym secie serwował, by wygrać, nie utrzymał podania, a potem przegrał 5/7 i drugiego seta 2/6. Dariusz Juszczak, będący w dobrej formie, niestety już w 2. rundzie spotkał się z pierwszym rozstawionym, późniejszym wicemistrzem Świata Bartem Theelenem z Niderlandów i po walce bardziej zaciętej, niż pokazuje wynik, przegrał 2/6 2/6.

Panowie startujący w kategorii +60 przegrali swoje pierwsze mecze singlowe – Ireneusz Maciocha z drugim rozstawionym, znanym z występów w Polsce (wygrał m.in. w 2015 i 2017 Sopot), Eddim Myersem (AUS), a Adam Sakwerda z Billem Moosem z USA (reprezentantem w drużynówce) po bardzo zaciętej grze 5/7 3/6. Robert Oliwa wygrał jednego gema w pierwszej rundzie z Kanadyjczykiem Defherem i walczył w pocieszeniu z Brazylijczykiem Marino ulegając 2/6 6/2 5-10 w tie-breaku meczowym.

Adam Sakwerda (po lewej), zwycięzca turnieju pocieszenia w kategorii +60

Pocieszenie na niemal 60 zawodników!

A turniej pocieszenia był domeną Adama Sakwerdy. W Mistrzostwach Świata „pocieszka” to poważne zawody – wystartowało prawie 60 zawodników! Adam wygrał najpierw z Willi Stoddardem z Puerto Rico 6/0 6/0, potem z Patrickiem Mesquita (NED) 6/1 6/2, Serge Gresy (FRA, v.o.), Nestorem Uhartem (ARG) 7/5 6/1, w półfinale z Jose Pereirą (POR) 6/2 6/2, a w finale z kolejnym Portugalczykiem Jorge Almeidą 6/1 6/3. Adam lepiej niż lokalni gracze znosił 35. stopniowe upały i zademonstrował dobrą formę ukoronowaną medalem Mistrzostw Świata za wygranie turnieju pocieszenia.

Sukcesy w parach

Ireneusz Maciocha, po nieudanym występie w singlu, dobrze zagrał w mikście, a jeszcze lepiej w deblu. W 2019 roku z Gabrielą Precup z Grecji – tą samą, co obecnie – zdobyli srebrny medal, więc apetyty były ogromne. Tym razem po pokonaniu pary hiszpańsko-niemieckiej i bardzo mocnej kanadyjskiej walczyli o półfinał z Australijczykami Wandą Howes i Johnem Bruce. Niestety, zmęczenie spowodowane wcześniejszą grą w ogromnym upale Gabrieli (singla i kobiecego debla, a Irka zaciętego debla) sprawiło, że gra pary nie była tak dobra, jak w poprzednich spotkaniach i mimo walki nie udało się wejść do strefy medalowej.

Od lewej: Ireneusz Maciocha (PL) i Peter Jetzel (SWE), brązowi medaliści MŚ World Masters Tennis Tour 2023 w deblu w kategorii +60

No i wreszcie debel mężczyzn +60. Tu partnerem Ireneusza Maciochy był, podobnie jak w tegorocznym turnieju MT700 Sopocie, znakomity Szwed Peter Jetzel. Para została rozstawiona z czwórką i pokonywała kolejnych przeciwników z niemal stu startujących w tej konkurencji. Z Włochami Cataldi/Catelli poszło dość łatwo 6/4 6/1, kolejny mecz z Australijczykami Christopherem Armsem i Juhnem Bruce był pełen dramaturgii. Para przegrywała 3/6 4/5, serwował Arms. Udało się go przełamać, wygrać 2 kolejne gemy i tie-breaka meczowego 10-6. Kolejne spotkanie – walka o półfinał z Portugalczykami Travassosem i Freitasem – to bardzo dobra gra i pewna wygrana 6/4 6/2. W walce o finał z Australijczykami Simonem Armsem i Manuelem Radicem najpierw prowadzenie 4/1, potem 5/6 i serwis rywali, ale tiebreak wygrany do 3. Drugi set to wiele niewykorzystanych okazji na przełamanie przeciwników i porażka 6/2. Tie-break meczowy, niestety, tym razem przegrany z późniejszymi Mistrzami Świata 5-10. Brązowy medal to trzeci medal Mistrzostw Świata wywalczony przez Ireneusza Maciocha. Poprzednio w deblu w Ulm w 2018 roku i w mikście w Lizbonie w 2019.

Dwie kategorie – 425 zawodników

Mistrzostwa Świata w Lizbonie zorganizowane były tylko w dwóch kategoriach wiekowych (+50 dołączono do MŚ Young Seniors granego w Turcji) i był to dobry krok ITF. Graczy – pań i panów – było aż 425. U mężczyzn w kategorii +60 konieczne były eliminacje na 27 zawodników, u panów +55, 15 graczy ubiegało się o wejście do zawodów. Mistrzostwa nieco zmieniają hierarchię w ITF. Najwyżej klasyfikowani w rankingach gracze często przegrywają z grającymi tylko ten turniej z dobrymi zawodnikami będącymi dalej na listach. Tak było np. u panów w +60, gdzie żaden z czterech pierwszych rozstawionych nie dotarł nawet do 4. rundy.

Organizacja bardzo dobra, obiekt Portugalskiej Federacji w Oeiras pod Lizboną z 26 kortami tenisowymi bardzo komfortowy, sędziowanie, plany gier, hotele, transport, komunikacja z graczami na wysokim poziomie. Z kolei jakość nawierzchni i wyposażenie kortów przeciętne. W czasie turnieju było upalnie – temperatura dochodziła do 38 stopni! Ale dzięki wiatrowi znad Atlantyku grało się lepiej niż przy 25 stopniach w Polsce. Wiatr niestety nasilał się po południu i wtedy dość mocno przeszkadzał w grze.

Kolejne Mistrzostwa Świata w kategoriach Seniorów- +50, +55, +60 to nowe wyzwanie – planowane są na maj 2024 roku w stolicy Meksyku, na wysokości ponad 2000 m n.p.m.

WYNIKI MISTRZOSTW
Panie +55: Klartje Van Baarle (BEL) – Simona Isidori (ITA) 6/4 6/3
Panie +60: Helga Nauck (GER) – Patricia Merado (BRA) 6/1 6/0
Panowie +55: Eoin Collins (USA) – Bart Theelen (NED) 6/2 6/3
Panowie +60: Clive Wilson (RSA) – Peter Jetzel (SWE) 6/1 6/2

Ireneusz Maciocha

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Emma Raducanu jako 18-latka i pierwsza w historii kwalifikantka wygrała turniej wielkoszlemowy – US Open 2021. Fot. www.depositphotos.com

Emma Raducanu. Piękna i fenomenalna, ale…

W grudniu Emma Raducanu wróciła do touru po ośmiomiesięcznej przerwie. Była ona spowodowana operacjami nadgarstków i kostki. Come back był słaby w jej wykonaniu. Szybkie porażki w Auckland, Melbourne, Abu Zabi

Love! Love! Love? Bez miłości nie ma tenisa!

Wnikliwy obserwator tenisowych meczów, sędziowanych w angielskim języku, bez trudu zauważy, że nawet w przypadku najkrótszego pełnego pojedynku, a więc zakończonego rezultatem 6:0, 6:0, arbiter zmuszony jest trzydzieści sześć razy wypowiedzieć