Głównym wydarzeniem tegorocznej ceremonii w Newport na Rhode Island było bez wątpienia włączenie do Tenisowej Galerii Sław Rogera Federera. Szwajcarski mistrz, zdobywca 20 tytułów wielkoszlemowych, skupił na sobie niemal całą uwagę światowych mediów. Niejako w cieniu tego wyjątkowego wydarzenia do Hall of Fame została włączona również Mary Carillo, amerykańska komentatorka posiadająca jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów w świecie tenisowych mediów.
Pochodząca z Nowego Jorku Mary Carillo, mistrzyni Roland Garros w grze mieszanej, zamieniła tenisową rakietę na mikrofon, wytyczając nowe kierunki telewizyjnego dziennikarstwa sportowego w Stanach Zjednoczonych. 12 września, w przededniu zakończenia US Open, Carillo otrzymała oficjalny pierścień ITHF podczas gali Legends Ball, zorganizowanej w nowojorskim Ziegfeld Ballroom.


Od kortu do mikrofonu
Jej fascynacja tenisem pojawiła się wyjątkowo wcześnie. Już w 1968 roku jedenastoletnia Mary po raz pierwszy przekroczyła bramy West Side Tennis Club, by na własne oczy zobaczyć turniej US Open. To właśnie wtedy podziwiała Billie Jean King i oglądała sensacyjny debiut 16-letniej Chris Evert. Nie miała pojęcia, że kilka lat później sama będzie rywalizować na tych kortach jako zawodniczka, a w przyszłości poświęci tenisowi niemal całe zawodowe życie.
Dorastając w Douglaston w Queens, Carillo już od najmłodszych lat miała bliski kontakt z tenisem. Jej regularnym sparingpartnerem był utalentowany chłopak z sąsiedztwa – John McEnroe. Młodzi wspólnie trenowali w prestiżowej Port Washington Tennis Academy pod okiem legendarnego australijskiego trenera Harry’ego Hopmana.
McEnroe okazał się zresztą najważniejszym partnerem tenisowym w jej karierze, ponieważ to właśnie w parze z nim Carillo triumfowała w grze mieszanej podczas wielkoszlemowego Roland Garros w 1977 roku. Jak się miało okazać, zwycięstwo w Paryżu było jej jedynym turniejowym tytułem.
Dobrze zapowiadającą się karierę zawodniczą, w trakcie której dotarła do 33. miejsca w rankingu WTA, przerwały powracające kontuzje kolan, zmuszając ją do przejścia na sportową emeryturę już w 1980 roku. Jej ostatnim akcentem w karierze zawodowej tenisistki była porażka w pierwszej rundzie Wimbledonu.

Kobieta, która zmieniła tenisową telewizję
Dziennikarska kariera Carillo zaczęła się dosyć przypadkowo. Podczas turnieju rozgrywanego w nowojorskiej Madison Square Garden udzieliła wywiadu, zwracając na siebie uwagę organizatorów, którzy od razu zaproponowali jej angaż przy medialnej obsłudze zawodów.
Carillo związała się ze stacją USA Network. W kolejnych latach można ją było usłyszeć na antenach największych amerykańskich stacji telewizyjnych – CBS, ESPN, HBO, NBC, TNT czy Tennis Channel. Jej obecność w kabinie komentatorskiej była kamieniem milowym dla całego środowiska dziennikarstwa sportowego.
Stała się pierwszą kobietą, która pracowała jako analityczka i komentatorka tenisa, relacjonując turnieje cyklów ATP i WTA, a także pełniąc rolę ekspertki podczas rywalizacji mężczyzn w imprezach wielkoszlemowych. Dzisiaj nie wzbudza to praktycznie żadnej sensacji, ale w latach 80. XX wieku było wydarzeniem bez precedensu.
– Mary zmieniła zasady gry w studiu komentatorskim. Kiedy kontuzje kolan zmusiły ją do zakończenia gry w 1980 roku, nie użalała się nad sobą – po prostu wzięła mikrofon i stworzyła nową jakość. Posiada rzadki dar – sprawia, że widz staje się mądrzejszy, potrafi rozśmieszyć do łez, a jednocześnie nie cofnie się przed podejmowaniem trudnych tematów. Sam wielokrotnie doświadczyłem jej bezkompromisowości na antenie – potrafiła mnie bez wahania skrytykować przed milionami widzów. Szanuję ją za to, bo w tym, co robi, jest w stu procentach autentyczna. Niewielu dziennikarzy potrafiło tak bardzo wpłynąć na to, jak ludzie postrzegają i czują tenis – powiedział John McEnroe podczas ceremonii włączenia Carillo do Galerii Sław.


Siedemnaście igrzysk i miejsce w historii
Wpływ Mary Carillo na świat sportu przekroczył ramy tenisa. W trakcie bogatej kariery dziennikarskiej relacjonowała aż siedemnaście igrzysk olimpijskich, zarówno letnich, jak i zimowych, dla stacji NBC, stając się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy amerykańskich mediów.
Jej reporterski kunszt przyniósł jej sześć nagród Emmy oraz trzy prestiżowe nagrody Peabody. Jedną z nich otrzymała za film dokumentalny „Dare to Compete: The Struggle of Women in Sports” („Odważ się rywalizować: walka kobiet w sporcie”) z 1999 roku, który do dziś jest pokazywany na uczelniach dziennikarskich jako przykład znakomitego reportażu historyczno-społecznego.
W przypadku Mary Carillo zamknięcie jednego rozdziału otworzyło drzwi do stworzenia zupełnie nowej, przełomowej historii. Wielu sportowców po zakończeniu kariery cierpi na syndrom wypalenia. W jej przypadku stało się odwrotnie. Z upływem lat jej pasja i pragnienie pozostania blisko tenisa przybierały na sile.
Carillo nie kryła ogromnego zaskoczenia decyzją komitetu o przyjęciu jej do International Tennis Hall of Fame. Skromnie podkreślała, jak ważne jest dla niej włączenie do tego elitarnego grona.
– Nigdy nie sądziłam, że to się wydarzy. Wejść do Galerii Sław w tym samym roku co Roger Federer? To brzmi wręcz nierealnie. Bycie częścią tej społeczności to naprawdę coś niesamowitego. Niemal każdy z moich najbliższych przyjaciół wywodzi się z tego sportu, a ludzie, których podziwiam najbardziej, są już w Hall of Fame. Przez całe życie byłam przyzwyczajona do opowiadania ich historii i podziwiania ich z boku. Nigdy nie sądziłam, że sama stanę pośród nich. Po prostu starałam się mówić prawdę i dobrze się przy tym bawić – powiedziała Mary Carillo w Newport.
Włączenie do Galerii Sław stawia ją w jednym szeregu z nieliczną grupą tenisowych dziennikarzy i komentatorów. Carillo dołączyła do wybitnych postaci tego zawodu – Buda Collinsa (przyjętego w 1994 roku), Gianniego Clericiego (2006), Johna Barretta (2014) oraz Richarda Evansa (2024).
Michał Samulski (Nowy Jork, wrzesień 2026)
Fot. International Tennis Hall of Fame


