Łukasz Lajdamik: To nie jest zwykła praca, to przede wszystkim pasja

– To czym się zajmuję, to nie jest dla mnie zwykła praca. To moja wielka pasja – mówi Łukasz Lajdamik. Fot. Archiwum Ł. Lajdamik

– To czym się zajmuję, to nie jest dla mnie zwykła praca. To moja wielka pasja – zapewnia Łukasz Lajdamik, official stringer reprezentacji Polski Billie Jean King Cup i Davis Cup.

– Jak to się zaczęło? Od 2010 roku prowadzę serwis rakiet w Rybniku. Z czasem, dzięki wieloletniej współpracy z firmą Babolat Polska mogłem rozwinąć skrzydła w tej dziedzinie. W 2015 roku pracujący tam mój przyjaciel, Piotr Chomicki potrzebował stringera na największy, rozgrywany w Polsce turniej WTA BNP Paribas Katowice Open. Otrzymałem propozycję, którą długo się nie zastanawiając, przyjąłem. Trudno jednak aby było inaczej, bo takie okazje nie zdarzają się zbyt często. To był mój pierwszy tak duży turniej, w trakcie którego pracowałem jako stringer, bo tak fachowo nazywa się osoba, która naciąga rakiety tenisowe – wspomina Łukasz Lajdamik.

- Z czasem, dzięki wieloletniej współpracy z firmą Babolat Polska mogłem rozwinąć skrzydła - wspomina Łukasz Lajdamik.
– Z czasem, dzięki wieloletniej współpracy z firmą Babolat Polska mogłem rozwinąć skrzydła – wspomina Łukasz Lajdamik.

– Z racji tego, że spisałem się tam bardzo dobrze zacząłem dostawać propozycje prowadzenia serwisu na kolejnych turniejach rangi ITF i Challanger. Pracowałem podczas takich imprez jak: ITF Bella Cup Toruń (2016-17), ATP Challanger Poznań Open (2015, 2017-24), ATP Challanger Wrocław Open (2017), ATP Challanger Szczecin Open (2016), ATP Challanger Sopot Open (2018), czy też wspomniany już WTA BNP Paribas Katowice Open (2016). Dzięki doświadczeniu, które tam zdobyłem, w 2018 roku zostałem poproszony przez ówczesnego kapitana reprezentacji, Radosława Szymanika do pracy przy meczu Pucharu Davisa Polska – Słowenia, który odbył się w Mariborze – dodaje.

– Było to dla mnie ogromne wyróżnienie. Wielką radość sprawiało mi też to, że mogę naciągać rakiety dla zawodników występujących w biało-czerwonych barwach. A dodam tylko, że jest to naprawdę bardzo odpowiedzialna praca. Zawodnicy wyczuwają bowiem nawet minimalne różnice w naprężeniu naciągu i tutaj nie można sobie pozwolić na błędy – zapewnia Łukasz Lajdamik, który w rok później poleciał z reprezentacją Polski na rozgrywki strefy europejskiej grupy III Pucharu Davisa do Tatoi Tennis Club w Grecji, gdzie Polska rywalizowała z Estonią, Łotwą, Luksemburgiem, Monaco i gospodarzami, czyli Grecją.

Od tego momentu jego współpraca z drużynami narodowymi nabrała jeszcze większego tempa. W 2019 roku przyszła propozycja od reprezentacji kobiet. – Zwrócono się do mnie, bym prowadził serwis rakiet na turnieju Fed Cup (obecnie Billie Jean King Cup – przyp. red.)w Zielonej Górze. To właśnie tam po raz pierwszy naciągałem rakiety Idze Świątek. Ale nie tylko, ponieważ z moich usług korzystały także inne zawodniczki, takie jak Daria Kasatkina, Anastasija Pawluczenkowa, Łesia Curenko, Dajana Jastremska, Marta Kostiuk, Ludmyła Kiczenok, Mirjam Björklund, Katerina Siniakova, czy Anett Kontaveit – wymienia.

Później tych wydarzeń było coraz więcej. – Kolejny Davis Cup to mecz Polska kontra Hongkong, na którym wraz z Piotrem Chomickim w Kaliszu naciągaliśmy rakiety dla reprezentacji obu drużyn – dodaje.

– W roku 2021 pojechałem na pojedynek Polska-Salwador w Kaliszu. To był pierwszy mecz pod wodzą nowego kapitana kadry, Mariusza Fyrstenberga, z którym znaliśmy się już parę lat, ponieważ serwisowałem również rakiety na turnieju ATP w Sopocie, na którym był on dyrektorem. Mecz w Kaliszu był bardzo specyficzny. To był czas pandemii. Pamiętam, że trzeba było dezynfekować każdą rakietę. Cały sprzęt musiał być w workach foliowych, owijki trzeba było zawijać folią na czas naciągania, żeby ich nie dotykać. Nie były to łatwe procedury, a przy tym bardzo czasochłonne. Praca w maseczce i rękawiczkach foliowych też nie była zbyt komfortowa – opowiada Łukasz Lajdamik.

Potem były kolejne mecze reprezentacji. – Byliśmy w różnych miejscach. W 2024 roku wraz z tenisistami polecieliśmy do Taszkientu. Jak na razie, to najdalej oddalone od naszego kraju miejsce, w którym przyszło mi pracować. Wspominam ten wyjazd zresztą bardzo dobrze – zapewnia. – Podsumowując powiem, że praca z reprezentacjami to coś zupełnie innego, niż praca podczas turnieju. Słysząc hymn i siedząc na ławce ze sztabem trenerskim oraz zawodnikami czuje się podniosłą atmosferę. Dla mnie to wielkie przeżycie. Za każdym razem jestem też niesamowicie dumny, że mogę choć w niewielkim stopniu przyczynić się do zwycięstwa drużyny – przekonuje Łukasz Lajdamik.

Podczas meczu Polska - Hongkong w Pucharze Davisa.
Podczas meczu Polska – Hongkong w Pucharze Davisa.

– Serwis, który prowadzę, to nie tylko naciąganie rakiet. Świadczę też usługi, które w naszym środowisku nazywamy customizacją rakiet. Dzięki temu zawodniczki i zawodnicy mogą sprawdzać konkretne parametry rakiety, ich wagę, balans, swingweight czy też twardość ramy. Ta praca także przynosi sporą satysfakcję. To miłe, kiedy po meczu, gracze dziękują za dobrą robotę. Widzieć, że są zadowoleni, mają do mnie zaufanie i są pewni dobrze wykonanej pracy. Bo też, tak jak powiedziałem wcześniej, dla mnie to nie jest zwykła praca, ale wielka pasja. Takie jest zresztą hasło mojej firmy – Play Loud: „Tenis to całe nasze życie!” – podkreśla Łukasz Lajdamik.

Tomasz Sikorski
Fot. Archiwum Ł. Lajdamik

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Maja Chwalińska (BKT Advantage Bielsko-Biała) sięgnęła w niedzielę po swój trzeci tytuł w singlu wywalczony w imprezie rangi WTA 125. Tym razem 24-letnia Polka triumfowała w imprezie …

Filip Peliwo (BKT Advantage Bielsko-Biała) wystąpił w finale turnieju ITF M25 w chińskim Anning. Fot. Archiwum prywatne F. Peliwo

Filip Peliwo (BKT Advantage Bielsko-Biała) wystąpił w finale turnieju ITF M25 w chińskim Anning. Grupa polskich tenisistek dobrze spisała się w grze podwójnej w imprezie ITF …

Największą imprezą w tenisie kobiet, odbywającą się w tygodniu13-19 kwietnia 2026, jest turniej ATP 500 Porsche Tenis Open 2026, rozgrywany na ziemnych kortach w hali Porsche …

Amelia Paszun (AZS Poznań) po raz drugi w karierze sięgnęła po tytuł w zawodowym Tourze w grze podwójnej, zwyciężając w turnieju ITF W15 w Monastyrze. Fot. Media społecznościowe A. Paszun

Amelia Paszun (AZS Poznań) po raz drugi w karierze sięgnęła po tytuł w zawodowym Tourze w grze podwójnej, zwyciężając w turnieju ITF W15 w Monastyrze. Uczestniczka programu Młode Talenty …