Krzysztof Kris Kwinta. Główny trener w Berkeley, jednej z najlepszych na świecie uczelni

- Ścieżka tenisa drużynowego stała mi się bardzo bliska, i której jestem wierny do dzisiaj – podkreśla Krzysztof Kwinta. Fot. Archiwum prywatne K. Kwinta

Wytrwałość, ciężka praca, umiejętność słuchania i czerpania wiedzy od doskonałych fachowców, pozytywne podejście do ludzi i otaczającego świata, no i, oczywiście, talent do sportu – te wszystkie cechy doprowadziły Krzysztofa Kwintę, rodowitego Poznaniaka, do jednego z najbardziej prestiżowych stanowisk trenerskich w uczelnianej hierarchii tenisowej w Stanach Zjednoczonych. Krzysztof Kwinta, popularny Kris od 2021 jest głównym szkoleniowcem na jednej z najbardziej znanych uczelni w USA – Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, najstarszym i najważniejszym spośród dziecięciu największych kampusów na Zachodnim Wybrzeżu.

– Na to, żeby móc codziennie podziwiać panoramę Zatoki San Francisco, musiałem się solidnie napocić – mówi Krzysztof Kwinta. Fot. Archiwum prywatne K. Kwinta
– Na to, żeby móc codziennie podziwiać panoramę Zatoki San Francisco, musiałem się solidnie napocić – mówi Krzysztof Kwinta. Fot. Archiwum prywatne K. Kwinta

– Na to, żeby móc codziennie podziwiać panoramę Zatoki San Francisco, musiałem się solidnie napocić – mówi żartobliwie i z uśmiechem na twarzy Krzysztof Kwinta. – Droga do Berkeley nie była usłana różami, ale cieszę się, że jestem w tym miejscu co teraz i mogę realizować swoje zawodowe marzenia.

San Francisco - widok na Zatokę Kalifornijską i Golden Gate Bridge. Fot. www.depositphotos.com
San Francisco – widok na Zatokę Kalifornijską i Golden Gate Bridge. Fot. www.depositphotos.com

I dodaje: – Trenerem głównym drużyny męskiej na Uniwersytecie Kalifornijskim Berkeley jestem od pięciu lat, a od sierpnia ubiegłego roku trenuję także kobiety. Łącznie wychowałem 16. tenisistów, którzy znaleźli się w TOP 500 rankingu ATP…

„Ścianka płaczu” przy Noskowskiego w Poznaniu

Swoją przygodę z tenisem Krzysztof zaczynał późno, bo w wieku ponad 11 lat. Do tej dyscypliny zachęcał go ojciec Hubert, znany dziennikarz telewizyjny, wielki propagator „białego sportu”.

– Wychowałem się w domu, gdzie rządziła dyscyplina. To miało wpływ na to, jakimi – razem z żoną Jolą – byliśmy rodzicami. Powiem tak: był duży luz. Do niczego nie zmuszaliśmy, choć chciałem, żeby Krzysztof na serio zajął się sportem – wspomina Hubert Kwinta, który sam chwycił za rakietę w czasach największych sukcesów Wojciecha Fibaka.

Nie narzekamy na ostatnie deszczowe dni, bo dzięki nim w Bukowej Ostoi w Nakielnie (koło Wałcza) jest jeszcze bardziej zielono, niż zwykle, a rześkie powietrze zachęca do aktywnego spędzania czasu na łonie przyrody.: https://bukowa-ostoja-nakielno.pl/

Razem 7-8-letnim synem Hubert Kwinta często spacerował po Parku Kasprowicza, który znajduje się w centrum Poznania, obok hali Arena. – Krzysiek brał moja rakietę uderzał oburącz w piłki. Dobrze mu to wychodziło. To była jego ulubiona zabawa – dodaje senior Kwinta i zaznacza: – W końcu syn kiwnął głową na „tak” i powiedział, że spróbuje swoich sił podczas naboru do sekcji AZS Poznań.

Krzysztof, wówczas jedenastolatek, był najstarszym z grona chętnych. – Pamiętam do dziś, że Kazimierz Piber (m.in. były lekkoatleta, trener, prezes Wielkopolskiego Związku Tenisowego – przyp. red.) zaordynował mi podczas sprawdzianu podwójną liczbę odbić z forhendu i bekhendu, po 50 uderzeń. Byłem starszy i musiałem się wykazać przed młodszymi kandydatami. Test na słynnej ściance na kortach AZS przy Noskowskiego zdałem i zostałem przyjęty – mówi Kris Kwinta, który w kolejnych latach szkolił się także pod okiem Izabeli Wasiutyńskiej.

Treningi i turnieje doprowadziły młodego tenisistę do sportowych sukcesów i medali mistrzostw Polski w różnych kategoriach wiekowych.

– Pamiętam młodego Kwintę doskonale – mówi Jacek Muzolf, szef sekcji tenisowej i zarazem wiceprezes AZS Poznań. – Szczególnie utkwiły mi, oczywiście, jego sportowe sukcesy i trofea, jakie zdobył dla klubu. Obok Filipa Anioły i Olgi Brózdy wywalczył trzy złote medale – gra pojedyncza, podwójna, mieszana – podczas Młodzieżowych Mistrzostw Polski, wówczas rozgrywanych do lat 21. Zapamiętałem też jedną z jego cech – był nadzwyczaj kulturalnym, młodym człowiekiem.

Debiut w biało-czerwonych barwach

Krzysztof Kwinta wywalczył dla akademickiego zespołu ze stolicy Wielkopolski wiele medali. Były również tytuły DMP seniorów, a trzeba pamiętać, że w barwach poznańskich klubów występowali na przełomie XX i XXI wieku tacy zawodnicy, jak m.in. wspomniany Anioła, czy Filip Urban, Łukasz Pelowski, Jakub Rękoś, Paweł Przybylski, nieżyjący Wojciech Górny, Jakub Skoczyński, Adam Skrzypczak, Mikołaj Weymann, Krystian Pfeiffer, Marek Durski, czy Michał Jordan…

Z Marcinem Matkowskim. Fot. Archiwum prywatne K. Kwinta
Z Marcinem Matkowskim. Fot. Archiwum prywatne K. Kwinta

– Mając 18-19 lat miałem już w swoim dorobku sukcesy w seniorskim tenisie. Bardzo sobie cenię zdobycie dwóch tytułów MP w grze podwójnej wspólnie z Marcinem Matkowskim. Jednak największym przeżyciem było powołanie do reprezentacji Polski w Pucharze Davisa. Takie momenty w życiu zapamiętuje się na zawsze – podkreśla Krzysztof Kwinta.

W 2000 roku Kwinta wspólnie z Matkowskim pokonali słoweński duet Andrej Kracman/Marko Tkalec (finalnie Polska przegrała ze Słowenią 2:3 w ćwierćfinale Strefy Euro-Afrykańskiej Pucharu Davisa). Były również pierwsze, choć „nieśmiałe”, sukcesy w turniejach międzynarodowych w Szczecinie i w Warszawie.

Wyjazd za Ocean i wielki sukces

W 2002 roku 22-latek z Polski zdecydował się na wyjazd na uczelnię do Stanów Zjednoczonych, a ćwierć wieku temu nie był to tak popularnym kierunkiem, jakim jest dzisiaj.

Kris przez jeden sezon reprezentował drużynę uniwersytecką Tennessee Volunteers, następnie przeniósł się do zespołu Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA).

– Przejąłem stypendium, które wcześniej otrzymał Marcin Matkowski. „Matka” chciał kontynuować karierę profesjonalną i zwrócił się do mnie, czy nie chcę przyjechać do Kalifornii. Zgodziłem się i to była bardzo dobra decyzja – zaznacza K. Kwinta.

W 2004 roku dla UCLA Polak zdobył tytuł All-American w grze podwójnej. Natomiast w następnym sezonie świętował mistrzostwo NCAA Division I.

Spotkanie drużyny UCLA z prezydentem Stanów Zjednoczonych Georgem W. Bushem. Fot. Archiwum prywatne K. Kwinta
Spotkanie drużyny UCLA z prezydentem Stanów Zjednoczonych Georgem W. Bushem. Fot. Archiwum prywatne K. Kwinta

To był ogromny sukces. Ten tytuł jest najważniejszym w Stanach Zjednoczonych w tenisie uczelnianym. Na dodatek stał się bohaterem tego triumfu. W decydującym pojedynku, przy stenie 3:3, pokonał Niemca Larsa Poerschkego z Baylor.

– Ceremonia wręczenia pucharu odbyła się na stadionie futbolowym Rose Bowl, mogącym pomieścić 100 tysięcy kibiców. Całą drużyna tenisowa UCLA została też przyjęta w Białym Domu przez ówczesnego prezydenta Georga W. Busha juniora. Byliśmy również z wizytą w rezydencji Hugh Hefnera, wydawcy magazynu „Playboy” – wspomina z uśmiechem Kris.

Wygrana w rozgrywkach NCAA Division I to była nobilitacja na kolejne lata dla młodego Polaka, którego nazwisko znalazło się w Hall of Fame uczelni z Kalifornii.

– To był moment, kiedy ścieżka tenisa drużynowego stała mi się bardzo bliska, i której jestem wierny do dzisiaj – podkreśla Krzysztof Kwinta.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że UCLA to drugi po Berkeley, gdzie obecnie pracuje Kwinta, najbardziej prestiżowy uniwersytet publiczny w Stanach położony na zachodzie USA. Znani sportowcy, którzy opuścili mury tej uczelni, to m. in.: Jackie Robinson (baseball), Karen-Abdul-Jabbar i Reggie Miller (koszykówka), Jackie Joyner-Kersee (lekkoatletka), Arthur Ashe i Jimmy Connors (tenis), czy wspominany już Marcin Matkowski.
Absolwentami UCLA są także ludzie znani ze świata show-biznesu: Carol Burnett, Francis Ford Coppola, Jim Morrison, Steve Martin, Heather Locklear…

Po ukończeniu studiów w 2007 roku polski tenisista otrzymał propozycję pracy w Los Angeles. – Zostałem asystentem trenera Billy’ego Martina w UCLA Bruins. To wybitny szkoleniowiec i były zawodnik, który był 32. rakietą świata w 1975. Bill dotarł też do ćwierćfinału Wimbledonu i Roland Garros. Jako asystent na UCLA pracowałem do 2012 roku. Najbardziej znani podopieczny, z którym w tym czasie pracowałem, to: Marcos Giron (TOP 50 ATP) oraz Denis Novikov (119. ATP) – wylicza Krzysztof Kwinta.

Fot. Archiwum prywatne K. Kwinta
Fot. Archiwum prywatne K. Kwinta

Przez kolejne lata (do 2021 roku) Poznaniak był asystentem trenera Petera Smitha na University of Southern California (USC). – Paradoksalnie ta uczelnia to największy rywal UCLA – śmieje się Polak.

Przypomnieć należy, że USC to jedna z najbardziej znanych prywatnych uczelni w USA, szczególnie sławna z kształcenia aktorów, którzy robią następnie karierę w Hollywood!
Najwybitniejsi tenisiści, którzy opuścili mury tej uczelni w latach 2012 – 2021, to: Yannick Hanfmann (45. ATP), Brandon Holt (99. ATP), Emilio Gomez (90. ATP).
Z sukcesów sportowych z czasu pracy Polaka w USC warto wspomnieć złoty medal w trakcie Drużynowych Mistrzostw Stanów Zjednoczonych w 2014 (było to setnym tytułem dla szkoły w jej historii) oraz w 2021 roku Halowe Drużynowe Mistrzostwo kraju.

– W 2016 roku prowadziłem rozmowy z rodzicami Huberta Hurkacza i namawiałem do przenosin do USC. Nie udało się, ale może to i dobrze, bo Hubi robi światową karierę – uśmiecha się Kris.

Po dziewięciu latach spędzonych w USC, w 2021 roku wychowanek AZS Poznań został głównym trenerem tenisowej drużyny na Uniwersytecie Kalifornijskim Berkeley. – To kolejna kultowa już uczelnia nie tylko na zachodnim wybrzeżu, ale też w całych Stanach, a nawet na świecie. Wymienię nazwiska kilkorga absolwentów: Gregory Peck, Chris Pine, Steve Woźniak – co-założyciel Apple, Alex Morgan, Jaylen Brown, czy Aaron Rogers. Berkeley ukończyło 63. laureatów Nagrody Nobla, z czego dziesięciu wciąż prowadzi wykłady na uczelni, a Maria Skłodowska-Curie była honorowym członkiem Sigma Society w UC Berkeley. Jest to najbardziej prestiżowa uczelnia państwowa w Stanach Zjednoczonych, poziomem konkurująca z Harvardem, Stanfordem, Yale czy Columbia University. Praca w San Francisco to ogromne wyróżnienie, ale też wyzwanie. Cieszę się, że naszym tenisowym teamie jest jeszcze jeden Polak. Młody Fryderyk Lechno-Wasiutyński bardzo dobrze wkomponował się w zespół i mam nadzieję, że przyczyni się do kolejnych sukcesów – kończy Krzysztof Kris Kwinta.

Maciej Łosiak
Fot. www.depositphotos.com

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

Nadia Jasińska, córka Grzegorza Jasińskiego, dyrektora Memoriału prezentuje tegoroczne trofea. Fot. Memoriał A. Kowalczewskiej 2026

Po raz szósty odbędzie się Memoriał Asi Kowalczewskiej. Tegoroczny turniej rozegrany zostanie na ośmiu nowoczesnych kortach w Uniejowie w dniach 13 – 19 sierpnia. Rywalizacja toczyć …

W meczu o awans do 1/8 finału przeciwnikiem Huberta Hurkacza będzie Botic van de Zandschulp. Fot. Omnium Banque Nationale/ATP Tour

Rozgrywany w Kanadzie prestiżowy turniej tenisowy National Bank presented by Rogers dotarł do półmetka. W drugi tydzień rywalizacji  w Montrealu, gdzie w sezonie 2026 rozgrywany jest turniej mężczyzn …

Alicja Rosolska i Martyna Kubka. Fot. Michał Jędrzejewski

Alicja Rosolska (KT Warszawianka Warszawa) nie chce jeszcze żegnać się z tenisem i w parze z Martyną Kubką (WKT Mera Warszawa) zagra o tytuł w WTA 125 Warsaw Polish …

Rozgrywany w Kozerkach Challenger ATP 75 Mazovia Open 2026 wkracza w decydującą  fazę. Znany jest już komplet ćwierćfinalistów gry pojedynczej oraz  pary półfinałowe w grze …