Zawodnicy LOTTO PZT Team Kamil Majchrzak (WKT Mera Warszawa, nr 1. w drabince) i Olaf Pieczkowski (KT Jakubowo Olsztyn) wygrali pierwsze mecze w challengerze ATP 75 Kozerki Open. Do głównej drabinki z eliminacji awansował w poniedziałek Filip Pieczonka (AZS Poznań).



Kamil Majchrzak (LOTTO PZT Team/WKT Mera Warszawa, nr 1.) – Ilia Iwaszka 3:6, 6:0, 7:5
Po przegranym pierwszym secie Kamil wygrał dziewięć kolejnych gemów, rozstrzygając na swoją korzyść losy drugiej partii 6:0 i obejmując prowadzenie w trzeciej 3:0. Potem odskoczył jeszcze na 5:2, ale rywal zdołał odrobić straty i zrobiło się 5:5. Ostatnie dwa gemy padły łupem zawodnika LOTTO PZT Team.
– Wygrałem mecz pierwszej rundy z Iwaszką, rywalem bardzo dobrze mi znanym. Przegrywałem z nim wcześniej dwukrotnie, ale najbardziej zapamiętałem eliminacje do US Open, gdzie przegrałem pierwsze 16 piłek w meczu. Na pewno bardzo niewygodny rywal i mimo że obecnie wraca po kontuzji i jest niżej w rankingu, to od początku spodziewałem się bardzo trudnego zadania. Wiedziałem, że będzie zmotywowany do dobrej gry i nie będzie oddawał łatwych punktów – powiedział po meczu Kamil Majchrzak.
– Dzisiaj, gdzieś od samego początku, byłem absolutnie daleko od mojego tenisa. Nie mogłem znaleźć rytmu, nie mogłem poradzić sobie też trochę z presją wewnętrzną, ale i zewnętrzną. Po prostu w pierwszym secie grałem fatalnie. Natomiast w drugiego seta od razu wszedłem z nową siłą, zdołałem przeorganizować swój tenis, też wyciągnąć dobre wnioski w trakcie meczu. Wiedziałem, co robić i jak wygrywać punkty, więc od drugiego seta zacząłem grać naprawdę bardzo dobre spotkanie.
W 1/8 finału rywalem Majchrzaka będzie zwycięzca pojedynku startującego z dziką kartą Tomasza Berkiety z Chilijczykiem Matiasem Soto.
Olaf Pieczkowski (LOTTO PZT Team/KT Jakubowo Olsztyn) – Viktor Durasovic (Norwegia) 6:4, 6:3
Olaf Pieczkowski tuż po meczu: – Naprawdę zagrałem dobry mecz i pokonałem przeciwnika sklasyfikowanego ponad 200 miejsc wyżej ode mnie w rankingu ATP. Cieszę się, że w końcu mogę zagrać w Polsce i mogę się pokazać polskiej widowni swoją grę. Miło jest wygrać mecz w Polsce, tutaj w Kozerkach, gdzie miałem okazję występować też w reprezentacji kraju w Pucharze Davisa i zdobyłem ważny punkt dla drużyny. Mam nadzieję, że te korty dalej będą dla mnie szczęśliwe, choć wiadomo, że w drugiej rundzie czeka mnie jeszcze poważniejsze wyzwaniem. Spotkanie z turniejową „dwójką” Chorwatem Dino Prizmicem będzie trudne, ale liczę, że zagram naprawdę dobry tenis i postaram się sprawić w nim niespodziankę.
Filip Pieczonka (AZS Poznań) – Ricardas Berankis (Litwa) 6:6 – krecz Berankisa
– Od samego początku gry w eliminacjach czułem się bardzo dobrze na kortach w Kozerkach. Ostatnio startowałem też w singlu w turnieju w Czechach, więc także myślę, że powoli łapię pewność siebie ponownie w właśnie w singlu, w którym chcę nadal budować swój jak najwyższy ranking, tak jak mi się to udaje w dyblowym – powiedział Pieczonka. – Dzisiaj oczywiście było to niefortunne zwycięstwo, bo mój przeciwnik prawdopodobnie miał problem z dyskiem i dlatego skreczowal. Także rozmawiałem z nim po meczu i powiedział mi, że przy wyniku 6:5 już poczuł, że będzie mu ciężko dalej grać. Także oczywiście nie jest to zwycięstwo w stylu, w którym bym chciał je osiągnąć, ale cieszę się z miejsca w głównej drabince.

(DT)


