Historia miała miejsce pod koniec lat 30. ubiegłego wieku w Krynicy, podczas turnieju tenisowego. Startowali w nim również dwaj odwieczni rywale z kortów Kazimierz Tarłowski i Walenty Bratek.
Mimo wielkiej przyjaźni łączących obydwu zawodników wyrządzali sobie wzajemnie różne, czasami nawet złośliwe kawały. Obaj tenisiści dobrnęli do gier finałowych w grze mieszanej. Tarłowski miał słabą partnerkę, natomiast Bratek bardzo silną. Ten ostatni był zupełnie pewny zwycięstwa i zdobycia pięknej nagrody. Przy okazji, Bratek nie omieszkał pośmiać się trochę ze swego kolegi. Tarłowski nie mógł ścierpieć docinków Bratka i kombinował, jaki by tu kawał spłatać. Po obiedzie, tenisiści ucięli sobie drzemkę. Na godzinę przed finałowym meczem, Tarłowski cichutko wydostał się z pokoju i zamknął śpiącego Bratka i spokojnie poszedł na korty. O oznaczonej godzinie, Bratek nie stawił się do gry. Sędziowie przyznali pierwsze miejsce Tarłowskiemu i jego partnerce.
Już tydzień później w Rabce na kolejnym turnieju Bratek zrewanżował się. W łazience Tarłowskiego odkręcił kran i woda zalała pokój…
Spisał: Piotr Gąsiorek

