Katie Boulter zatrzymała Magdalenę Fręch w Nottingham

Magdalena Fręch przegrała z brytyjską tenisistką Katie Boulter w ćwierćfinale turnieju w Nottingham. Fot. Rothesay Open Nottingham/WTA Tour

Magdalena Fręch (52. WTA, LOTTO PZT Team/KS Górnik Bytom), trzecia obecnie polska tenisistka w rankingu WTA, nie zdołała  awansować w piątek do półfinału  gry pojedynczej turnieju WTA 250 Rothesay Open na trawiastych kortach w angielskim Nottingham. W ćwierćfinale singla rozstawiona w turnieju z numerem piątym Magdalena Fręch zmierzyła się z turniejową trójką, brytyjską tenisistką Katie Boulter (30. WTA) przegrywając opóźniony, a po 33 minutach na blisko trzy godziny przerwany z powodu opadów deszczu mecz w dwóch setach 2:6, 4:6. Polka miała swoje szans w secie drugim trwającego godzinę i 19. minut pojedynku, ale nie potrafiła ich wykorzystać.

Inicjatywa należała do Brytyjki

Znana z nieustępliwości Polka od początku walczyła ale od pierwszej wymiany inicjatywa na korcie należała raczej do Brytyjki. Co prawda w gemie rozpoczynającym rywalizację urodzona w Łodzi 26-letnia tenisistka KS Górnik Bytom  utrzymała serwis wcześniej broniąc dwa break-pointy, ale w gemie czwartym wyżej klasyfikowana  w rankingu światowym tenisistek Katie Boulter zdobyła break, po czym wygrywając dość długi własny gem serwisowy objęła prowadzenie w secie otwarcia 4:2 z przewagą breaka.

W kolejnym gemie Magdalena Fręch znowu miała kłopoty przy własnym serwisie, gdyż Brytyjka prowadząc 40:30 wypracowała break-point, ale tym momencie mecz, który i tak zaczął się z powodu opadów deszczu, o ponad dwie godziny później niż planowano, został przerwany po 33. minutach zmagań,  bowiem w Nottingham ponownie zaczął padać deszcz. Obsługa turnieju musiała nałożyć na nawierzchnię specjalną płachtę ochronną.

Grę tenisistki wznowiły dopiero po dwóch godzinach i 40 minutach. Podopieczna trenera Andrzeja Kobierskiego byłą w trudnym położeniu, bo już w pierwszej wymianie musiała bronić się przed drugą w meczu stratą podania.  Magdalena Fręch nie dała rady, co dało Brytyjce wysokie prowadzenie 5:2 z przewagą dwóch breaków  i tej przewagi Katie Boulter nie roztrwoniła, już w następnym gemie przy własnym podaniu zamykając seta zwycięstwem 6:2.

Wygrana Boulter po dwóch setach

Polka set otwarcia przegrała, ale jak zawsze nie zamierzała się poddawać i drugą odsłonę meczu zaczęła świetnie, po breaku w gemie drugim wychodząc na prowadzenie 2:0. Magdalena Fręch znalazła się w tym momencie na bardzo dobrej drodze, by w piątkowym ćwierćfinale doprowadzić co najmniej do rozstrzygającego seta trzeciego, ale nie poszła za ciosem i chociaż pierwszy break-point w gemie trzecim obroniła, tenisistka gospodarzy drugiej okazji na odrobienie straty nie zmarnowała błyskawicznie odpowiadając przełamaniem powrotnym. Katie Boulter, w przeciwieństwie do Magdaleny Fręch zatrzymać się  już nie dała. Faworytka meczu wygrała jeszcze trzy następne gemy, w tym gem piąty, w którym po raz drugi w drugiej partii ćwierćfinału przełamała serwis Polki i chociaż Polka do końca nie rezygnowała – Brytyjka, doprowadziła ćwierćfinał gry pojedynczej turnieju w Nottingham do zwycięskiego końca. Magdalena Fręch miała szanse, by zdobyć niezbędny do przedłużenia rywalizacji  re-break w gemie ósmym, ale nie wykorzystała dwóch break -pointów i mimo że przegrywając 3;5 przy własnym serwisie poprawiła jeszcze wynik w secie drugim na 4:5, więcej okazji na odwrócenie przebiegu, meczu już nie miała.

Serwując po zwycięstwo, Katie Boulter utrzymała podanie na sucho i wygrywając drugi set ćwierćfinału 6:4, zapewniła sobie awans do półfinału singla imprezy WTA 250 Rothesay Open w Nottingham, zasłużenie pokonując Magdalenę Fręch w dwóch setach 6:2, 6:4.

O przegranej Polki zadecydowała dość słaba dyspozycja serwisowa.

czytaj też: Andrzej Kobierski: Magdę stać na walkę o TOP 30

Krzysztof Maciejewski

Udostępnij:

Facebook
Twitter

Podobne wiadomości

US Open 2023 był ostatnim w karierze Johna Isnera, doświadczonego amerykańskiego tenisisty. Fot. www.depositphotos.com

John Isner. 14 470 asów i ani jednego więcej

Po niespodziewanym zakończeniu kariery przez Andy’ego Roddicka w 2012 roku, to John Isner wyrósł na lidera amerykańskiego tenisa. Nigdy nie sięgnął po wielkoszlemowy tytuł, ale wygrał 16 turniejów ATP w singlu, przez ponad 10 lat