Katarzyna Kawa (BKT Advantage Bielsko-Biała) odniosła drugie w karierze i jednocześnie w tym sezonie zwycięstwo w turnieju rangi WTA 125, po majowym triumfie w Huzhou. W niedzielę sięgnęła po tytuł w imprezie na kortach ziemnych w Modenie po ponad dwuipółgodzinnym meczu. W wieczornym finale Polka pokonała 6:1, 4:6, 7:6 (8-6) Włoszkę Lucię Bronzetti i dzięki temu w poniedziałek awansuje w rankingu najlepszych tenisistek świata na 120. miejsce.
Start finału wyznaczono w swoistym prime time, na godzinę 20.00. Kilkanaście minut później Kasia, która rozpoczynając turniej była 143. w rankingu WTA, miała na koncie już pierwszego gema. Wywalczyła go przełamując podanie sklasyfikowanej o trzy lokaty niżej rywalki już przy drugiej sposobności.
Zaraz po tym sama obroniła break pointa i wyszła na 2:0. Takie otwarcie, szczególnie w meczach o najwyższą stawkę, zwykle niewiele znaczy. Jednak tym razem stanowiło zaledwie początek serii pierwszych pięciu gemów zdobytych przez Polkę.
Pierwsze komplikacje pojawiły się w szóstym, gdy Kasia wypuściła z rak piłkę setową przy 40-30, a zaraz po tym drugą przy przewadze. W jej grę wkradło się zniecierpliwienie, które wykorzystała Bronzetti zdobywając breaka i tym samym pierwszego gema w tym spotkaniu.
Jednak chwilę później było już po pierwszej partii, ponieważ Kawa przełamała przeciwniczkę przy trzecim setbolu. Doskonale otworzyła też drugą odsłonę finału, błyskawicznie odskakując na 3:0.
Wydawało się, że zaliczka jednego breaka wystarczy do szybkiego rozstrzygnięcia kwestii tytułu. Tym bardziej, gdy Polka miała do dyspozycji piłkę na 4:0 przy podaniu rywalki, ale wypuściła ja z rąk. Lucia jednak nie dawała za wygraną i zdołała odrobić straty, wyrównując na 3:3, a potem również na 4:4.
W sumie nie był to jakiś powód do większego niepokoju, tym bardziej, że Kasia wyszła na 40-30 w dziewiątym gemie. Jednak ostatecznie pozwoliła się w nim przełamać przy drugiej okazji wypracowanej przez Włoszkę.
Bronzetti wzięła głębszy oddech i łatwo odskoczyła na 40-0 przy własnym podaniu, po czym wykorzystała drugą piłkę setową na 6:4, po nieco ponad 80 minutach gry. W ten sposób finał w Modenie rozpoczął się na nowo, a decydującą partię otworzyła skutecznym serwisem Kawa obejmując prowadzenie 1:0.
Jednak błyskawicznie zrobiło się 1:2, za sprawą ośmiu kolejnych wymian wygranych przez Lucię. Na szczęście Polka przerwała niebezpiecznie rozwijającą się serię przeciwniczki i zapisała na swoim koncie rebreaka na 2:2.
To jednak nie był koniec turbulencji, ponieważ przy 2:2 Kawa stanęła w obliczu obrony dwóch break pointów. Udało się i zrobiło się 3:2. ale zaraz potem 3:3, choć wcześniej wyszła na 40-15 przy podaniu rywalki.


Od stanu 4:4 rozpoczął się przesycony napięciem i zwrotami akcji thriller. W dziewiątym gemie Bronzetti wyszła na 40-0, po czym zdobyła breaka dopiero przy trzeciej okazji. Kasia odpowiedziała jej przełamaniem powrotnym również do 30, ale przy drugiej okazji, wyrównując na 5:5.
Potem było jeszcze więcej emocji, gdy Polka wyszła obronną ręką ze stanu 0-40 i wreszcie po drugiej przewadze objęła prowadzenie 6:5. Błyskawiczna odpowiedź w postaci utrzymanego podania do zera przez Lucię oznaczał, że zdobywczynię tytułu wyłoni dopiero tie-break.
Jego początek w skrócie z perspektywy Kasi wyglądał tak: 1-0, 1-2, 2-3, 4-3 i 5-4. Potem dwa stracone punkty dały Bronzetti pierwszego meczbola, ale niewykorzystanego. Za to od stanu 5-6 trzy ostatnie wymiany rozstrzygnęła na swoją korzyść Kawa, odnosząc zwycięstwo po dwóch godzinach i 36 minutach idealnie skrojonego pod wymiar Oscara kina akcji.

Finał był drugim trzyserowym pojedynkiem rozegranym przez Polkę w Modenie, ponieważ w sobotę po południu wyeliminowała 2:6, 6:4, 6:3 najwyżej rozstawioną w drabince Jimenez-Kasi z Andory, sklasyfikowaną na 124. pozycji na świecie. Ten mecz trwał blisko dwie i pół godziny.
Wcześniej Kawa bez straty seta wyeliminowała trzy rywalki, kolejno: 132. w rankingu WTA Włoszkę Lisą Pigato 6:4, 6:4; potem 154. Niemkę Nomę Nohę Akugue 7:6 (7-4), 6:1 oraz w trwający zaledwie 59 minut ćwierćfinale 6:1, 6:1 turniejową „trójkę” Czeszkę Dominikę Salkovą, sklasyfikowaną na 114. pozycji w rankingu WTA.

